W słynnym filmie Michelangela Antonioniego „Powiększenie” fotoreporter odkrywa leżące w lesie zwłoki dzięki temu, że przypadkowo znalazły się w kadrze robionego przez niego zdjęcia. W „Lalce” Bolesława Prusa Stanisław Wokulski odkrywa niewierność Izabeli Łęckiej, obserwując jej zachowanie w odbiciu szyby wagonu kolejowego. W podobny sposób ostatnia powódź stała się okazją, byśmy w lustrze zmąconych wód zobaczyli prawdziwszą naturę polskiej polityki.
Katastrofa obnażyła przede wszystkim jej teatralną sztuczność. Na przykład politykom PiS, mimo ogromu starań, raczej nie udało się przekonać wyborców, iż rząd był w czasie powodzi skrajnie nieudolny – a Donald Tusk wprowadził nas w błąd mówiąc, że nie ma wielkiego zagrożenia. Rytualność tych oskarżeń była bardziej niż widoczna, czego dowiodły najnowsze sondaże, zgodnie z którymi notowania głównej partii opozycyjnej nie wzrosły.
Premier Tusk z kolei, spędzając czas na transmitowanych naradach z szefami podległych służb, przekroczył cienką czerwoną linię oddzielającą uzasadnioną troskę władz centralnych, by przez swoją obecność na miejscu zdarzeń bardziej zmobilizować struktury państwa, od pokazówek, w których główną troską uczestników jest jak najlepsze zabłyśnięcie w mediach. Nasiadówki te zostały przez Jacka Żakowskiego wręcz porównane do tych organizowanych i reżyserowanych przez Władimira Putina. Poprzez częstotliwość medialnych wypowiedzi Tusk naraził się na rzadkie u tego polityka wpadki, takie jak słynny już zwrot o możliwej eksterminacji bobrów.
Mimo ogromnego doświadczenia premier pokazał, że nie jest nieomylny. To zapewne nie jest aż takim zaskoczeniem, jak niespodziewane wydarzenia podczas ubiegłotygodniowego posiedzenia Sejmu. Choć debata znów obfitowała w rytualną wymianę politycznych ciosów, to już w kwestii realnych działań skłócone ze sobą obozy zdecydowały się na zaskakująco zgodną współpracę. Większość rządowa nie odrzuciła w pierwszym czytaniu PiS-owskiej ustawy powodziowej, a parlamentarzyści PiS poparli w komisji jej rządową wersję.
Za powodziami i innymi klęskami żywiołowymi kryją się miliardowe straty materialne i dramaty ludzi. Ale takie momenty stwarzają też możliwość większego zbliżenia się do prawdy o polskiej scenie politycznej oraz są w stanie skłonić skłócone obozy do rozmowy. Dobrze to wiedzieć.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















