W kosmicznym ekstremum Grzegorza Brauna

Czy głoszenie negacjonistycznych tez przysporzy Braunowi głosów? Ostrożnie zakładałbym, że niekoniecznie.
Czyta się kilka minut
Grzegorz Braun po debacie prezydenckiej w TV Republika. Warszawa, 9 maja 2025 r. // Fot. Wojciech Olkuśnik / East News
Grzegorz Braun po debacie prezydenckiej w TV Republika. Warszawa, 9 maja 2025 r. // Fot. Wojciech Olkuśnik / East News

Wypowiedź Grzegorza Brauna, jakoby komory gazowe w Auschwitz to był fake, nie zaskoczyła ani tych, którzy śledzą jego publiczną aktywność, ani tych, którzy choćby elementarnie orientują się w teoriach spiskowych spod znaku tzw. negacjonizmu. Czyli nurtu, który zaprzecza istnieniu pewnych zjawisk lub rzetelności poszczególnych obszarów wiedzy (najczęściej historii i medycyny). Rzecz to z jednej strony osobliwa, z drugiej – bardzo niepokojąca. 

O ile bowiem większa część spiskowych opowieści – zaznaczam: idzie mi tutaj o specyficznie skonstruowane, niewywrotne układy przekonań, nie zaś o podatne na weryfikację hipotezy, że coś może być wynikiem spisku – jest relatywnie niegroźna, o tyle negacjonizmy to zupełnie inna sprawa. Choć przeczą rzeczywistości, oddziałują na nią jak najbardziej bezpośrednio. Dlatego właśnie trudno o bardziej wymowne potwierdzenie obserwacji Richarda Weavera, że idee mają konsekwencje.

Do konsekwencji negacjonizmów historycznych – zwłaszcza tych dotyczących Holokaustu (ich najsłynniejszym propagatorem jest brytyjski historyk amator David Irving, obficie publikowany swego czasu także w Polsce) – zalicza się m.in. promowanie radykalizmów politycznych, wzmacnianie nienawiści na tle rasowym i kulturowym oraz niszczenie zaufania do instytucji.

W przypadku negacjonizmów medycznych – np. teorii jakoby wirus HIV był nieszkodliwy (o tej „koncepcji” pisałem na tych łamach nie raz) albo jakoby szkodliwe były szczepienia – konsekwencje są jeszcze bardziej widoczne: w statystykach zgonów, których – gdyby zmarli za życia nie dawali wiary negacjonistycznym wywodom – po prostu mogłoby nie być.

Grzegorz Braun jest wielce doświadczony, jeśli chodzi o propagowanie zarówno pierwszego, jak i drugiego typu negacjonizmów. I to nie od wczoraj. Swoje poglądy dotyczące „hagady Holocaustu” (to cytat) prezentował nieraz, a jego – pandemiczne i nie tylko – antyszczepionkowe „zasługi” znane są doskonale. 

Kto chciałby uzupełnić sobie ten krajobraz, niechże odnajdzie w sieci wykłady Brauna na temat Smoleńska. Twierdzi w nich m.in., że teza jakoby szczątki widziane na filmach i zdjęciach z miejsca katastrofy były szczątkami samolotu, który „wyleciał lub nie wyleciał” z Warszawy 10 kwietnia 2010 r., jest wątpliwa, a w każdym razie nieudowodniona. 

Albo – jeszcze lepiej – niech obejrzy rozmowy Brauna z niejakim „Panem Nikt”, czyli Tomaszem Gryguciem, postacią mroczno-operetkową, fanem Adolfa Hitlera, Putina i Łukaszenki, rozpylającym najbardziej kuriozalne fantazmaty zrodzone w najnikczemniejszych umysłach tego świata. Swego czasu to właśnie Braun owego „Pana Nikt” intensywnie promował jako niezwykle przenikliwego „analityka geopolitycznego”, zaś powiązane z Braunem wydawnictwo, którego nazwy nie będę tutaj reklamował, opublikowało nawet kilka jego książek.

Co ciekawe, w którymś momencie „Pan Nikt” został ze strony wydawnictwa skrzętnie wymazany, Braun od dawna nie wspomina już o nim nawet słowem, ów natomiast zieje do Brauna nienawiścią i oskarża o przynależność do wszelkich możliwych konspiracji i lóż (co zresztą jest częstym scenariuszem w tym uniwersum). Jednak ich wspólne występy są wciąż dostępne na YouTube i szczerze polecam je każdemu, kto wciąż jeszcze uważa, że Braun, choćby minimalnie, uosabia wartości konserwatywne, katolicyzm, przywiązanie do tradycji albo też – co w tym kontekście najzabawniejsze – „zdrowy rozsądek” (a są tacy, zaręczam). 

Otóż zestaw głoszonych przezeń poglądów to kosmiczne ekstremum. Konglomerat ponurych spiskowych konfabulacji i ekstremizmów. Strefa cienia. Świat niszowych ideologii zafascynowanych przemocą, opartych na mitach, błędach poznawczych i zakrzywieniach motywowanych niskimi pobudkami, a nie żadnym „nonkonformizmem” lub „dociekliwością”. Powiedziałbym – ideologii ocierających się o szaleństwo, gdyby nie to, że zarazem zimnych, cynicznych, osobliwie wyrachowanych.

Pytanie jednak brzmi: co z tym robić? Jak działać, gdy tego typu przekonania coraz skuteczniej działają na zbiorową wyobraźnię? Nawiasem mówiąc – ciekaw jestem, czy wyjście do szerokiej publiczności z tezami negacjonistycznymi faktycznie przysporzy Braunowi głosów. Ostrożnie zakładałbym, że niekoniecznie. Może to bowiem, mam nadzieję, trochę otrzeźwić przynajmniej część uwiedzionych Braunem, wprawdzie radykalnych, ale jednak konserwatystów. A zatem ludzi wciąż mieszczących się w jakichś cywilizowanych ramach (a są tacy, zaręczam), nie zaś ślepo podążających za swoim guru wyznawców negacjonistycznej sekty. Tych ostatnich, obawiam się, uratować byłoby bardzo trudno.

Co wobec tego robić? W kwestii prawnej dotyczącej aktów wandalizmu sprawa jest prosta: egzekwować prawo. W kwestii negacjonizmu natomiast – absolutnie nie zbywać milczeniem. Odpowiadać faktami, organizować debaty, dekonstruować negacjonistyczne chwyty, manipulacje, przeinaczenia. Żyjemy w czasach, w których myślenie spiskowe rozprzestrzenia się w sposób niekontrolowany, kontrakcja jest nie tylko potrzebna, lecz niezbędna. 

Czekam więc na historyka, który w doskonale oglądanym programie na YouTube rozprawi się z jakimś negacjonistą dokładnie tak, jak archeolog Flint Dibble rozprawił się ongiś u Joego Rogana ze zwolennikiem „alternatywnej archeologii” Grahamem Hancockiem.  

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 30/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Negacjonizmy i negacjonista