Uśmiech na pogrzebie

„Liczę sobie / 75 lat / i wypisz wymaluj / zakochałem się w Karkonoszach / które mają / około 450 milionów lat”,
Czyta się kilka minut

napisał w połowie lat 90. Tadeusz Różewicz. Zgodnie z wolą poety jego pogrzeb odbył się w Karpaczu; w piękny, słoneczny dzień 29 kwietnia urna z prochami spoczęła na cmentarzu ewangelickim obok świątyni Wang. Oryginalna drewniana świątynka, sprowadzona na to miejsce w XIX w. z Norwegii, nie pomieściła przybyłych gości.

Dzień wcześniej w kaplicy na cmentarzu Kiełczowskim we Wrocławiu odbyło się pożegnanie poety przy jego trumnie. Mszę odprawił zaprzyjaźniony z nim abp Alfons Nossol. Mówił o poszukiwaniu drogi do wiary – o tym, o czym sam Różewicz pisał przez całe życie. Po południu tego dnia ciało poety zostało skremowane.

Pogrzeb w Karpaczu miał charakter ekumeniczny. Prowadzili go proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej Edwin Pech oraz proboszcz parafii rzymskokatolickiej Zenon Stoń. Na początku uroczystości odczytano spisany przed 11 laty testament. Poeta wyraził w nim nadzieję, że taka forma pogrzebu „przyczyni się do dobrego współżycia tych dwóch rozdzielonych wyznań i zbliży do siebie kultury i narody, które żyły i żyją na tych ziemiach”.

Grób Różewicza znalazł się obok grobu jego przyjaciela, tancerza i mima Henryka Tomaszewskiego. Na początku 1995 r. Różewicz przyjechał do Karpacza, żeby obejrzeć Muzeum Zabawek, w którym znalazła się zgromadzona przez Tomaszewskiego unikatowa kolekcja. Odtąd gościł tu regularnie, także po śmierci przyjaciela w 2001 r. „Byłem niedawno na grobie Tomaszewskiego”, wspominał w rozmowie z dziennikarką Marią Dębicz. „Mówiłem do Niego, a On oczywiście milczał, jak przystało na mima”.

W ciszy cmentarza przejmująco zabrzmiały słowa Księgi Powtórzonego Prawa: „Bóg, który błogosławił twoje wejście, niech pobłogosławi też twoje wyjście”. I słowa Błogosławieństwa Aaronowego: „Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą… i niech cię obdarzy pokojem”.

Na koniec uroczystości pogrzebowej pastor przekazał prośbę rodziny poety: „Żebyśmy się wszyscy uśmiechnęli. Do siebie wzajemnie”. I uśmiechnęliśmy się. I znów przypomniały się słowa poety: „kiedyś / otrzymałem / »Sztandar Pracy« / (drugiej klasy) / a przecież / zasłużyłem sobie / na / order uśmiechu / bodaj / trzeciej klasy”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 19/2014