Zacznijmy od zapowiedzi, która powinna dać każdemu do myślenia. Jak czytamy w portalach tutejszej prawicy: „Czarnek rusza w objazd po Polsce”. Wielość znaczeń tego komunikatu musi skłonić Polaka, Polkę i osobę polską do refleksji opartej na klasycznym zdaniu p. Johna F. Kennedy’ego: „Nie pytaj, co twój kraj może zrobić dla ciebie, zapytaj, co ty możesz zrobić dla swojego kraju”. Każdy chyba bez wahania przyzna, że gdy p. Czarnek zostanie prezydentem Polski, trudno będzie zrobić dla Polski cokolwiek. Nikt nam jednak nie obiecywał, że będzie łatwo.
Przedłuża się oczekiwanie na decyzję, kogo oto Jarosław Kaczyński wyznaczy do startu w wyborach prezydenckich z ramienia jego niezwykłej partii. Ze zgrubnej listy chętnych i branych pod uwagę nic na razie nie wynika. Można rzec, że każdy tam wpisany ma zasadniczą wadę: nie jest Jarosławem Kaczyńskim, nie jest jego cieniem ani nawet podróbką. To wiadomo. Żaden takoż nie jest w niczym podobny do Andrzeja Dudy i tym parametrem zajmiemy się dziś, ku uciesze mas i pożytkowi publicznemu.
Oto żaden z wymienianych w mediach kandydatów nie może się równać z A. Dudą, a mamy na myśli jego urzekający wdzięk. Ktoś zdezorientowany bądź niezorientowany zapyta na głos: jaki wdzięk – do stu tysięcy beczek zjełczałego tranu – mamy na myśli? O co, psiakość, chodzi? Otóż wedle naszego rozeznania w polskich gustach, a jest to rozeznanie mistrzowskie, ocierające się o wszechwiedzę, Andrzej Duda wygrał dwa razy wybory prezydenckie w Polsce wyłącznie czystym, chłopięcym wdziękiem. Doprawdy, gdy przyjrzeć się bliżej jemu samemu i jego cechom, wiedzy, wykształceniu i tym podobnym, jedynie wdzięk jest jego cechą bezdyskusyjną.
Andrzej Duda – przeczytaliśmy o tym dawno, w analizie czołowej gazety liberalnej lewicy, więc zakarbowaliśmy to sobie w głowie na zawsze – był, a zapewne wciąż jest „marzeniem teściowej”. „Marzenie teściowej” – może to wymaga objaśnienia – jest określeniem najlepszego kandydata na męża dla córki. Spełniającego wyśrubowane oczekiwania dotyczące wszystkiego, a to: manier, ubioru, butów, higieny osobistej, uczesania, wyrazu twarzy, sposobu żartowania, modulacji głosu i artykulacji oraz poruszania się. Andrzej Duda spełnia wszystkie te warunki, choć niektórym teściowym może się wydawać, że jest na odwrót. Są owe teściowe – wypada im to powiedzieć w oczy – dla Polski nietypowe, a więc będące w mniejszości. Większość – tak to należy ująć – na widok Andrzeja Dudy myśli o szczęściu swych córek. Wyniki dwu głosowań w wyborach prezydenckich mówią same za siebie i nie trzeba tu więcej argumentów.
Idźmyż dalej, bowiem się ściemnia. Zaryzykujmy na moment tezę, że wiele można powiedzieć na temat p. Czarnka, czy owego p. Nawrockiego, a obaj są na wirtualnej liście kandydatów PiS-u, ale jednego stwierdzić nie sposób: żeby któryś z nich obezwładniał wdziękiem chłopięcym. Żeby – popatrzmy – uśmiechem, ładnym wyrażaniem się, jasnością spojrzenia, manierami, uczesaniem, któryś z tych dwu mógł oczarować jakąś teściową, oczywiście poza tymi paniami, które w istocie już to mają za sobą. Słowem, coś na temat idącej kampanii wyborczej już wiemy: parametr „marzenie teściowej” nie będzie miał znaczenia. Oto ruszenie p. Czarnka w „objazd po Polsce” nie ma na celu zdobycia głosów teściowych polskich, ale bardzo możliwe, że tym razem idzie walka o przypodobanie się polskiemu teściowi. To nigdy nie było trudne.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















