Reklama

Umarli, bo bezdomni?

Umarli, bo bezdomni?

20.05.2019
Czyta się kilka minut
ADRIANA POROWSKA, SZEFOWA MISJI KAMILIAŃSKIEJ: Chcę nagłośnić tragiczne historie wizyt w warszawskim Szpitalu Praskim. To dwie niezależne od siebie historie, choć obie z tej samej marcowej niedzieli.
Szefowa Misji Kamiliańskiej Adriana Porowska podczas  spotkania z mieszkańcami Pensjonatu Socjalnego „Św. Łazarz” w Warszawie, wrzesień 2018 r. / Leszek Szymański / PAP
Szefowa Misji Kamiliańskiej Adriana Porowska podczas spotkania z mieszkańcami Pensjonatu Socjalnego „Św. Łazarz” w Warszawie, wrzesień 2018 r. / Leszek Szymański / PAP
P

PRZEMYSŁAW WILCZYŃSKI: Opublikowała Pani na Facebooku apel.

ADRIANA POROWSKA, SZEFOWA MISJI KAMILIAŃSKIEJ: O nagłośnienie tragicznych historii wizyt w warszawskim Szpitalu Praskim. To dwie niezależne od siebie historie, choć obie z tej samej marcowej niedzieli. 

Dysponuje Pani opisami postępowania lekarskiego w obu przypadkach. 

W pierwszym czytamy: „Pacjent przywieziony (...) z powodu bólu stawu kolanowego. Bez urazu, alkoholik, brudny, śmierdzący, zaniedbany (...) Aktualnie skargi na bóle nóg i kłopoty z chodzeniem. Owrzodzenia. Zdezynfekowano, założono opatrunki”. Wypuszczono go, trafił do noclegowni, potem do organizacji pomocowej. Tam wezwano karetkę. Okazało się, że miał dziurę w ciele, z której sączyła się ropa, i że był zdrowotnie zaniedbany. Trafił na OIOM. Wkrótce zmarł.

Przypadek drugi: „Pacjent bezdomny, (...) znaleziony w śmietniku, karetkę wezwało zaniepokojone społeczeństwo. Pacjent zgłasza skargi na problemy z chodzeniem. Nogi zdezynfekowano, założono opatrunki”. Pana wypuszczono. Zmarł trzy dni później. 

Według szpitala pacjentom zapewniono kompleksową opiekę (także pozamedyczną, jak toaleta czy wymiana ubrań), i nie było wskazań do dalszej hospitalizacji. Co zarzuca Pani służbom?

Że zlekceważono stan zdrowia panów, wykonując podstawowe czynności i pozbywając się ich. Ci ludzie nie umarli na owrzodzenia nóg. Nie wierzę, że zrobiono wszystko, co w ludzkiej mocy, by im pomóc. I jeszcze jedno: szpital inaczej potraktowałby tych panów, gdyby nie byli w kryzysie bezdomności, co zresztą widać w opisach. Nie rozumiem, po co informacja o ich zaniedbaniu, w dodatku ubrana w tak stygmatyzującą treść? Pytam: czy ludzie ci żyliby nadal, gdyby nie byli bezdomni? Przekazałam sprawę m.in. Urzędowi Miasta, Rzecznikowi Praw Pacjenta i Rzecznikowi Praw Obywatelskich, który zgłosił sprawę do prokuratury. Czekamy na ustalenia.

Te przypadki to jedno – ogólna praktyka drugie.

Wygląda ona zwykle tak. Najpierw wezwanie, przyjazd ratowników, którzy niejednokrotnie robią łaskę, pomagając „takiej osobie”. Skandaliczne uwagi o alkoholu, o zapachu. Kilka dni temu wezwałam karetkę do pana z naszego domu dla bezdomnych mężczyzn – miał bóle w mostku. „K..., znowu tu” – powiedział pan doktor na sam początek.

Z kolei na SOR-ach osobom bezdomnym zwykle robi się podstawowe badania, a następnie ich się pozbywa. Dla służby zdrowia to zwykle obywatele drugiej kategorii.


CZYTAJ TAKŻE

Adriana Porowska, pracownik socjalny: Nie rozumiem, jak my, chrześcijanie, możemy się zgadzać na stereotypy o bezdomnych. 

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Umarli, bo zostali wywłaszczeni-z godnej pracy. Umarli, bo dla tych, którzy kredytami zawłaszczyli pracę i każą ją sobie zlizywać z ręki, byli "nieodpowiedni", "niewydajni", "krnąbrni". Ich praca nie przynosiła mierzalnego pieniądzem zysku(spłaty kredytu), więc znaleźli się poza społecnym nawiasem. Czyli poza życiem. Credo novum: zysk jest istotą ludzkiej pracy. Kto nie pracuje(nie przynosi bankowi zysku), ten nie je. Kto nie przynosi zysku, ten nie korzysta z "produktu" usług medycznych świadczonych w ramach opieki zdrowotnej. Opieka zdrowotna istnieje przede wszystkim dla zysku. Wszystko istnieje dla zysku, którego miarą jest pieniądz. Należałoby skończyć z jakimkolwiek socjalnym rozdawnictwem i w ogóle zlikwidować podatki, które ograbiają właścicieli z zysku. Należy więc wprowadzić powszechne kredyty-oczywiście uzależnione od zdolności kredytowej kredytobiorcy. Niezdolni do wydajnej pracy są poza systemem, a tym samym poza prawem do życia Także z kredytów powinna być finansowana opieka matki nad jej dzieckiem-protokredytu zaciąganego na konto każdego nowonarodzonego osobnika, na którego spłatę ma on całe życie-wydajnej, efektywnej pracy. Bo nic nie ma za darmo...

Większych bzdur dotyczących służby zdrowia dawno nie czytałem. Jeśli pacjent (nieważne, czy w garniturze, czy w łachmanach) skarży się na ból kolana, to należy leczyć go na to kolano, a nie na wszystko! Jak można wymagać od przeciążonej służby zdrowia, by pacjenta przywożonego z problemem ortopedycznym badał dodatkowo neurolog, urolog i nie wiem, może jeszcze stomatolog i okulista? I przeciążenie służby zdrowia akurat nie ma tu nic do rzeczy, jak można tego wymagać od jakiejkolwiek służby zdrowia?

poglądy Szanownego Pana nie spotkają się ze zrozumieniem u osób starszych dotkniętych np. zespołem słabości (ang. frailty syndrome) albo u pacjentów oddziałów geriatrycznych. Tam diagnozuje się całego pacjenta i nikt łaski nie robi. Pozdrawiam Szanownego Pana.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]