Mówią, że gdy Bóg chce kogoś ukarać, to spełnia jego marzenia. Stało się to najwyraźniej udziałem Donalda Tuska. Bardzo chciał wyprzedzić Jarosława Kaczyńskiego nie tylko w sondażach, ale i w realnym głosowaniu. I to się w tę niedzielę udało. Jest tylko jeden problem – zyski Koalicji Obywatelskiej mają swoje źródło w podebraniu wyborców koalicjantom. Wskazuje na to wyraźnie zsumowanie procentowego poparcia dla trzech list obozu rządzącego.
Nie są to tylko drugorzędne przepychanki w ramach jednej rodziny. Kluczowe jest to, że cały obóz rządzący osłabł, natomiast obie listy opozycyjne urosły. PiS minimalnie, ale jednak, natomiast Konfederacja wyraźnie. Gdyby te wyniki przeliczyć na mandaty w Sejmie, opozycja mogłaby przejąć władzę. Cały Pakt Senacki zachował minimalną przewagę nad opozycją w liczbie sympatyków, lecz tu akurat niuanse systemu wyborczego działają na jego niekorzyść.
Buńczuczne deklaracje z wieczoru wyborczego, jakoby była to nauczka dla koalicjantów oraz zachęta do szybszych i ostrzejszych rozliczeń poprzedników, rozchodzą się z rzeczywistością. Owszem, jakaś część elektoratu koalicjantów tego pragnie, lecz to nie oni przesądzą o tym, kto będzie rządził po kolejnych wyborach, w szczególności zaś – kto w przyszłym roku zostanie prezydentem.
Rządzący mogą się pocieszać, że tak już jest w wyborach, które nie rozstrzygają o realnej władzy w kraju – elektorat opozycji mobilizuje się na nie bardziej niż ten usatysfakcjonowany sprawowaniem władzy przez swoich reprezentantów. Lecz realne skutki to nie tylko to, kto ma ilu europosłów. Kluczowe są relacje w koalicji.
Czy premier liczy, że sojusznicy spokornieją? Może niektórzy – lecz przypuszczalnie wzrośnie tylko ich nerwowość.
Mogą się też pojawić paniczne ruchy. W ostatnim ćwierćwieczu widzieliśmy już cztery rozpady rozhisteryzowanych koalicji – AWS-UW w 2000 r., SLD-PSL w 2003 oraz PiS z przystawkami w 2007 i 2021. Wszystkie skończyły się porażkami i oddaniem władzy.
Zwycięstwo KO trochę przypomina wiktorię, którą w swym mniemaniu odniósł PiS jesienią zeszłego roku – tak, jesteśmy najwięksi, tylko otoczeni murem niechęci czy zgoła wrogości. Donald Tusk mógłby nie naśladować swojego kluczowego adwersarza w potrzebie dominacji nad otoczeniem. Takie upojenie władzą kończy się często bolesnym otrzeźwieniem.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















