Po wyborach do Parlamentu Europejskiego: sześć najważniejszych wniosków dla polskiej sceny politycznej

Największym zwycięzcą wyborów jest Donald Tusk. Uzyskał gigantyczną przewagę nad pozostałymi liderami koalicji 15 października i nie musi już zastanawiać się nad postulatami Trzeciej Drogi, próbującej namawiać go do renegocjacji umowy.
Czyta się kilka minut
Wieczór wyborczy Koalicyjnego Komitetu Wyborczego Koalicja Obywatelska w Muzeum Etnograficznym w Warszawie, 9 czerwca 2024 r. // Fot. Wojciech Olkuśnik / East News
Wieczór wyborczy Koalicyjnego Komitetu Wyborczego Koalicja Obywatelska w Muzeum Etnograficznym w Warszawie, 9 czerwca 2024 r. // Fot. Wojciech Olkuśnik / East News

Niedzielne wybory do Parlamentu Europejskiego pokazały kilka politycznych prawidłowości, które będą zarazem miały istotne konsekwencje dla rzeczywistości politycznej w następnych latach.

Przede wszystkim Koalicja Obywatelska, pierwszy raz od wyborów do PE w 2014 roku, pokonała Prawo i Sprawiedliwość.

Po drugie słaby wynik Trzeciej Drogi i Lewicy pokazał, że pogłębił się proces kanibalizacji partnerów koalicyjnych KO przez nią samą – dotyczy to zwłaszcza Trzeciej Drogi.

Po trzecie wybory potwierdziły zasadę, że przy relatywnie niskiej frekwencji (40 proc.) o jej wynikach decydują przede wszystkim twarde elektoraty – stąd sukces Konfederacji, a słaby wynik Trzeciej Drogi, która była największym profitentem rekordowej frekwencji w wyborach parlamentarnych 15 października 2023 roku.

Po czwarte potwierdziło się, że we współczesnej polityce liczą się spektakularne działania, a mniej cicha, merytoryczna praca – dostali się bowiem tacy politycy jak szefowie komisji śledczych Dariusz Joński i Michał Szczerba czy znany z kontrowersyjnych działań w roli ministra kultury Bartłomiej Sienkiewicz z KO, a także PiS-owscy „aferzyści” Mariusz Kamiński, Maciej Wąsik i Daniel Obajtek.

Po piąte wybory pokazały w PiS słabe wpływy prezydenta Andrzeja Dudy – popierany przez niego bardzo mocno Wojciech Kolarski nie dostał się do PE, a jednocześnie niezłe wyniki ludzi z frakcji Mateusza Morawieckiego, jak Waldemar Buda, Piotr Müller czy Michał Dworczyk. Niespodziewanie dobry wynik otrzymał też umiarkowany Tobiasz Bocheński, co może go nie przekreślać w wyścigu po nominację prezydencką PiS. Słabo wypadli kandydaci Suwerennej Polski, poza Patrykiem Jakim nie wszedł żaden z nich, co może być skutkiem afery wokół Funduszu Sprawiedliwości.

Po szóste, realną „trzecią drogą” okazała się Konfederacja, choć trzeba wziąć poprawkę na specyfikę wyborów europejskich i ważny aspekt strachu przed niekontrolowaną imigracją.

Walka o suwerenność

Jakie to będzie miało polityczne konsekwencje w następnych miesiącach? Przede wszystkim w okresie do wyborów prezydenckich, które będą mniej więcej za rok, należy oczekiwać podejmowania przez Trzecią Drogę prób wyrwania się z żelaznego uścisku Donalda Tuska. Warunkiem prezydenckich szans Szymona Hołowni jest bowiem udowodnienie przez niego politycznej suwerenności. Ponieważ do zdobycia ma on więcej w „miękkim” elektoracie PiS niż w elektoracie KO, w którym trudno mu będzie wygrać z Rafałem Trzaskowskim, nie można wykluczyć gestów Hołowni i TD w kierunku umiarkowanego elektoratu partii Kaczyńskiego, włącznie z podejmowaniem prób współpracy z prezydentem Andrzejem Dudą. Kooperacja między Dudą i TD jest o tyle możliwa, że taktyka obecnego prezydenta – działania ramię w ramię z PiS – poniosła porażkę.

Nie są wykluczone ruchy rozliczeniowe w PiS. W ugrupowaniu tym istnieje świadomość, że zwycięstwo KO oznacza trwałą tendencję, która podobnie jak era zwycięstw PiS może potrwać nawet 10 lat. A to oznacza, że choćby z powodów metrykalnych PiS powinien szukać nowego przywódcy i w tym upatrywać szans na jakąś zmianę. O przywództwo może starać się walczyć np. umocniony tymi wyborami Morawiecki, choć nie jest wspierany przez starych działaczy partii. Jednocześnie nie można wykluczyć pozbycia się słabej Suwerennej Polski i zrobienia z niej kozła ofiarnego politycznych kłopotów.

Rozliczenia mogą być tym bardziej prawdopodobne, że w PiS będzie bardzo dużo niezadowolonych, którzy za swoją porażkę obciążą kierownictwo partii i konstrukcję list, opartą na „spadochroniarzach”. To już nie tylko odrzuceni jeszcze przed wyborami profesorowie Ryszard Legutko i Zdzisław Krasnodębski, ale też Jacek Kurski, czy też niezwykle doświadczeni i jak na standardy PE pracowici reprezentanci PiS w Brukseli: Ryszard Czarnecki, Anna Fotyga i Jacek Saryusz-Wolski.

Lewica na skraju przepaści

Z uścisku Tuska bardzo trudno będzie się wyrwać lewicy, która jest już właściwie przystawką KO. Można jednak oczekiwać wzmocnienia działań separatystycznych, a także umocnienia znanej z niechęci do KO frakcji partii Razem, która ma kilku dynamicznych działaczy. Innym kierunkiem może być umacnianie się lewicy jako formacji będącej rzecznikiem interesów mniejszości seksualnych – w końcu dwa z trzech mandatów otrzymali Robert Biedroń i Krzysztof Śmiszek. To będzie dawać niewielkie, ale stabilne i odporne na kanibalizację ze strony KO poparcie.

Liderów Konfederacji, którzy mogą oczywiście świętować sukces, powinno zastanowić to, że mandat z Warszawy zdobyła młoda kobieta – Ewa Zajączkowska-Hernik, choć nie kandydowała z pierwszego miejsca. Zapewne więc można oczekiwać lekkiej modyfikacji programu w kierunku mniej antyfeministycznym. Jeśli Konfederacja wyciągnie skuteczne wnioski, jej kandydat w wyborach prezydenckich 2025 roku może uzyskać niezły wynik i pociągnąć partię w górę przy kolejnych wyborach.

Największym zwycięzcą wyborów jest oczywiście Donald Tusk, który z jeszcze większą mocą będzie rozdawał karty w koalicji 15 października. Zapewne będzie nadal rozgrywał Trzecią Drogę i lewicę, ale raczej nie dopuści do postulowanej przez TD renegocjacji umowy koalicyjnej i odebrania Włodzimierzowi Czarzastemu obiecanego fotela marszałka Sejmu w drugiej połowie kadencji. Nawet pod straszakiem zawarcia przez TD koalicji z PiS.

Najbliższy rok w polityce będzie bardzo ciekawy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”