Reklama

Tragifarsa wyborcza

Tragifarsa wyborcza

na blogu ZYGZAKI WŁADZY
02.04.2020
Czyta się kilka minut
Gdyby ktoś chciał wyrobić sobie jakieś wyobrażenie o realnych problemach, na które mogą trafić najnowsze pomysły Nowogrodzkiej na przezwyciężenie wyborczych przeciwności, oto garść faktów.
Uzupełniające wybory samorządowe w Bemowie Piskim, 22 marca 2020 r. / Fot. Jakub Kaminski/East News
N

Nowe inicjatywy i wypowiedzi obozu władzy w sprawie wyborów wpisały się dobrze w datę 1 kwietnia. Tylko nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać. Gdyby ktoś z obserwatorów chciał wyrobić sobie jakieś wyobrażenie o realnych problemach, na które mogą trafić najnowsze pomysły Nowogrodzkiej na przezwyciężenie wyborczych przeciwności, garść faktów.

Zacznijmy od głosowania korespondencyjnego. Dane z dwóch ostatnich wyborów sejmowych (gdzie frekwencja i struktura głosujących jest najbliższa tej z wyborów prezydenckich) podaje tabela.


Źródło: jaroslawflis.blog.tygodnikpowszechny.pl

Głosowanie korespondencyjne nie wystawiało dotąd ani administracji, ani poczty na szczególne wyzwanie –  czy to dostępne tylko niektórym, jak w 2019 roku, czy to dla wszystkich cztery lata wcześniej. Największa liczba kopert, która przyszła do jednej komisji w 2015 roku, to 75. W żadnej gminie nie było do wysłania, ani do późniejszego rozdzielenia pomiędzy komisje, więcej niż 500 kopert. Nikt zatem nie jest przećwiczony w obsłudze masowego wydarzenia tego typu. Tymczasem ono samo w sobie niezwykle komplikuje całą procedurę głosowania. Czyli wymaga do obsługi większych zasobów, w szczególności ludzkich. Dla ścisłości. Zwykłe wybory obsługuje prawie 25 000 komisji, w których pracuje 250 000 osób. W zwykłej powszechnej komisji głosuje około 1000 osób. W Polsce jest obecnie 7500 urzędów pocztowych, zaś cała poczta zatrudnia około 80 000 osób. Do komisji się idzie raz, zaś głosowanie korespondencyjnie wymaga dwukrotnego kontaktu z operatorem procesu – ktokolwiek by nim nie był. Pakietu nie można przekazać obywatelowi bez potwierdzenia, ani nie można bez potwierdzenia odebrać. Pominięcie takiej procedury grozi podważeniem jakiejkolwiek wiarygodności wyborów. Odebranie i nadanie listu poleconego zajmuje z reguły więcej czasu – w szczególności po stronie obsługi – niż wydanie karty do głosowania w komisji. Zmiany, jakie zaszły w naszym życiu, każą przypuszczać, że chętnych na głosowanie korespondencyjnie będą teraz setki tysięcy, jeśli nie miliony. W przeprowadzonych na początku epidemii bawarskich wyborach lokalnych ponad dwie trzecie głosów zostało oddanych w ten sposób. Wprowadzone ustawą, która już weszła w życie, głosowanie korespondencyjne dla osób 60+ byłoby kolosalnym wyzwaniem organizacyjnym i politycznym, nawet gdyby wybory miały się odbyć jesienią. W powyższej tabeli można też zobaczyć, jak dużym kłopotem dla obywateli jest taka nowa procedura – przy umasowieniu głosowania korespondencyjnego liczba pomyłkowych głosów nieważnych może iść w setki tysięcy. Uniknięcie tego wymaga zaabsorbowania ich uwagi, która teraz jest jednak skierowana w zupełnie inną stronę.


CZYTAJ TAKŻE

NOCNA SZULERKA WYBORCZA: Mając do wyboru porozumienie z opozycją na czas wirusowego kryzysu lub też polityczną szulerkę, Jarosław Kaczyński pozostał sobą. KOMENTARZ ANDRZEJA STANKIEWICZA >>>


Drugim wątkiem jest bunt głównych organizatorów – administracji gminnej. Marszałek Ryszard Terlecki pogroził za to „buńczucznym” samorządowcom komisarzem. Jak już nieraz w jego przypadku, trudno uniknąć wrażenia, że powiedział to, co myśli, nie zaś przemyślał to, co mówi. Szybki rzut oka do ustawy i kilkuminutowa konsultacja z prawnikami pozwala ustalić, że taka groźba nie jest zbytnio wiarygodna, na pewno zaś nie ma żadnego bezpośredniego wpływu na przygotowania do majowych wyborów. Wprowadzenie komisarza do gminy to całkiem dokładnie opisana procedura, zajmująca minimum 30 dni, za to bez gwarancji powodzenia. Jest zaskarżalna sądownie i wymaga wcześniejszego wezwania do zaprzestania łamania prawa. Nie jestem przekonany, czy nawet osobista interwencja Zbigniewa Ziobry pozwoli znaleźć sędziego, który za coś takiego uzna wysłanie do przewodniczącego PKW pisma informującego o braku możliwości przeprowadzenia wyborów ze względu na sytuację epidemiczną. Zaś takich sędziów już teraz trzeba byłoby znaleźć setkę.

Jednak nawet gdyby w ramach próby samorządowego „impeachmentu” jakiś komisarz został przez wójta wpuszczony do urzędu przed wyborami, to trudno sobie wyobrazić, by był w stanie zorganizować głosowanie przy choćby minimalnym biernym oporze pracowników. Dla nich zaś to nie będzie sprawa polityki, tylko zdrowia. W setkach polskich gmin obsługa wyborów po stronie urzędu oznacza nieuchronny bliski kontakt z kilkudziesięcioma obcymi osobami – trzeba wszak fizycznie odebrać od nich protokoły, wcześniej zaś wydać karty do głosowania, pieczątki etc. Wygląda na to, że na Nowogrodzkiej nie ma akurat nikogo, kto widział organizację wyborów z bliska i ma świadomość, jak skomplikowane jest to przedsięwzięcie.

Wszyscy ci, którzy w administracji opierają się majowym wyborom, czują za plecami poparcie zdecydowanej większości społeczeństwa. Pokazujące masowy sprzeciw sondaże publikowane są dzień za dniem. Czytają je też policjanci, urzędnicy wojewody, sędziowie i wszyscy ci, których partia rządząca – według krążących przecieków – chciałaby użyć do przywołania do porządku lub zastąpienia lawinowo narastającego grona protestujących. Pójście na zwarcie musi się skończyć jakąś niewiarygodną kompromitacją.

Minęło raptem 10 dni od wywiadu Jarosława Kaczyńskiego w RMF, który ukierunkował działania Nowogrodzkiej. Od tego czasu ściana realiów przybliża się nieubłaganie, lecz szarża wiernej drużyny tylko się rozpędza. Czy jeśli zamknie się oczy, uderzenie o taką ścianę będzie mniej bolesne? Śmiem wątpić.


ARTYKUŁ POCHODZI Z TYGODNIKOWEGO BLOGA JAROSŁAWA FLISA "ZYGZAKI WŁADZY" >>>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Socjolog, publicysta, komentator polityczny, bloger („Zygzaki władzy”). Stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”. Pracuje na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Kaczyński w radiu: "Nie ma możliwości przełożenia wyborów. Byłoby to złamanie konstytucji. Jest to możliwe tylko przy wprowadzeniu jednego ze stanów nadzwyczajnych, a do tego nie ma przesłanek". Czy można się jeszcze bardziej skundlić od tego człowieka? Jeszcze niedawno bredził na konferencji, że skoro kandydaci mogą robić zgromadzenia po 50 osób, to kampania wyborcza jest uczciwa (mimo że jedynie Duda ma ochronę i środki państwowe do przemieszczania się i jest przestępczo propagowany wśród milionów w mediach "publicznych"). Dziś po tych bredniach nie ma już śladu. Ale nie szkodzi - zawsze można dorzucić kolejne, sprzeczne z wcześniejszymi i jeszcze bardziej odklejone od rzeczywistości. Nie, "szary pośle", odłożenie wyborów to nie jest złamanie konstytucji. Złamaniem konstytucji będzie próba zorganizowania nierównych, niepowszechnych wyborów prezydenckich i utrzymanie Dudy w pałacu w charakterze uzurpatora. Złamaniem konstytucji są twoje manipulacje kodeksem wyborczym na krótko przed planowanymi wyborami. Złamaniem konstytucji jest zastraszanie obywateli policyjnymi mandatami i rozporządzeniami rządowymi, które nie mają żadnych podstaw prawnych w ustawach. Skoro sytuacja zaszła tak daleko, że musisz się dopuszczać łamania prawa, aby przepchnąć swoje "wybory" kolanem i skuteczniej walczyć z pandemią, to jest to właśnie koronny dowód na to, że mamy de facto stan nadzwyczajny i należy go wprowadzić także de iure. A władza, która uporczywie tego nie robi, dokłada jeszcze jeden kamień do swojego stosu przestępstw.

Panie Greggu, litości. Komu Pan to mówi. Już lepiej pogadałby Pan z kotem tego facia. Przeciez facet o tym wszystkim doskonale wie, ale jego niewzruszonym celem jest zachowanie władzy przy pomocy załosnego pajaca. No i ma znakomite moty czasami. Moim ulubionym i polecanym jest: "ja poza zwykłym trybem..." Ja tez marzę o tym, aby wreszcie ten głupi naród zaczął akcję "poza wszelkim trybem".

jeszcze niedawno PiS grzmiał i karał za wynoszenie kart do głosowania z lokali wyborczych - dzisiaj Kaczyński dla realizacji swoich partyjnych, m a f i j n y c h interesów nakazuje wrzucanie tych kart jak reklamowych ś m i e c i do skrzynek pocztowych, nawet bez potwierdzenia odbioru, każdy będzie sobie mógł je w ramkę oprawić albo tyłek nimi podetrzeć - nie zna widać granic bezczelna arogancja i poczucie bezkarności tych cynicznych d r a n i, i tak samo nie powinny znać granic ich osąd i wymierzane im kary
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]