Reklama

Gang Olsena w amoku

Gang Olsena w amoku

na blogu ZYGZAKI WŁADZY
05.05.2020
Czyta się kilka minut
Nie zawracając sobie głowy możliwą logistyczną katastrofą, obóz władzy parł do korespondencyjnych wyborów w nadziei, że ograniczona frekwencja przyniesie mu łatwe zwycięstwo, które wszyscy jakoś w końcu uznają.
Kopia karty do głosowania w wyborach prezydenckich. Kraków, 2 maja 2020 r. / FOT. Beata Zawrzel/REPORTER
J

Jaka piękna katastrofa… Jest już pewne, że wyborów w najbliższą niedzielę ani w żadną majową nie będzie, choć jeszcze przed tygodniem liderzy PiS zapewniali, że nie ma z tym najmniejszego problemu. Zaś miesiąc temu w ogóle nie rozpatrywali opcji, że może się z tym coś zdarzyć złego. Gdyby ktoś chciał sobie uświadomić, czym skończyłaby się próba przeprowadzenia wyborów zgodnie z ustawą z 6 kwietnia, dziś trochę danych.

Problemy logistyczno-epidemiczne

Samo korespondencyjne oddawanie głosów wydaje się bezpieczniejsze, bo skraca czas, w którym może dojść do kontaktów głosujących z postronnymi osobami. Dzieje się tak dlatego, że zostaje z głosujących zdjęty obowiązek uczestniczenia w procesie weryfikacji tożsamości po wejściu do lokalu wyborczego. Ma to jednak miejsce tylko wtedy, jeśli obowiązek ten nie zostaje przerzucony na moment kontaktu z listonoszem – w postaci legitymowania się związanego z obowiązkiem dostarczenia pakietu wyborczego do rąk własnych adresata. Jeśli obowiązku legitymowania nie ma, rodzą się spektakularne problemy polityczne – o tym dalej. Lecz nawet taka szalona ekstrawagancja nie likwiduje wszystkich problemów logistyczno-epidemicznych.


WYBORY PREZYDENCKIE 2020: CZYTAJ WIĘCEJ W SERWISIE SPECJALNYM >>>


W każdym bowiem wypadku wybory korespondencyjne wydłużają czas, jaki administracja wyborcza musi poświęcić na zliczanie głosów. Jej obowiązkiem pozostanie dalej weryfikacja tożsamości głosującego, tylko już bez jego aktywnego udziału. Ten udział miał dotąd formę podejścia do jednego z ponad 100 tys. stanowisk do wydawania kart wyborczych, które są tworzone w okręgowych komisjach wyborczych przy okazji standardowych wyborów. Pod nieobecność obywatela sprawdzanie tożsamości wymaga wyszukania go w bazie danych na podstawie numeru PESEL. Wymaga też dodatkowych sposobów kontroli uczciwości tego procesu, co z kolei wiąże się z zaangażowaniem dodatkowych osób i tym samym zwiększa liczbę kontaktów międzyludzkich i czas takich spotkań. Poniższy wykres pokazuje, ile zajmie ustalenie wyników I tury wyborów, gdyby osoby, przewidziane do tego zadania przez ustawę z 6 kwietnia, pracowały z taką wydajnością jak monachijska administracja wyborcza. Po wyborach 29 marca w Monachium 250 sześcioosobowych zespołów przeliczało głosy 560 tys. wyborców przez 18 godzin, co oznacza przeliczenie 1000 głosów w trakcie ośmiu godzin pracy takiego zespołu.


Źródło: jaroslawflis.blog.tygodnikpowszechny.pl

Obliczony na powyższym wykresie czas pracy komisji grozi nieprzeprowadzeniem drugiej tury wyborów w konstytucyjnym terminie (14 dni). Rodzi wątpliwości, czy możliwe jest wykonywanie takiego zadania przez osoby pobierające dietę odpowiadającą zwykle nie więcej niż 20 godzinom pracy. Ustawa z 6 kwietnia daje możliwość poszerzenia składu komisji w nadzwyczajnych okolicznościach. Gdyby takie komisje miały zakończyć swoją pracę w 18 godzin, tak jak to miało miejsce w Monachium, liczba osób, o które trzeba byłoby je poszerzyć, wielokrotnie przekraczałaby ich przewidywany ustawą skład. Pokazuje to poniższy wykres.


Źródło: jaroslawflis.blog.tygodnikpowszechny.pl

Tak poszerzone komisje w największych miastach liczyłyby setki członków, co wymaga wcześniejszego wypracowania jakichś szczegółowych procedur i powołania struktur w obrębie komisji. To niezwykle trudne zadanie do przeprowadzenia w krótkim czasie oraz w warunkach epidemii. Do tego w świetle obowiązującego kodeksu wyborczego podział komisji na zespoły jest sprzeczny z prawem. Budzi też poważne zastrzeżenia co do uczciwości wyborów. Nic nie wskazuje na to, by rozważane były obecnie jakieś zabezpieczenia przed tworzeniem zespołów jednolitych pod kątem sympatii politycznych. Rozstrzygnięcia takiego zespołu w sprawie niekompletności pakietu wyborczego są niepodważalne i nieweryfikowalne post factum.

Nie zawracając sobie głowy możliwą logistyczną katastrofą, obóz władzy prze do korespondencyjnych wyborów w nadziei, że ograniczona frekwencja przyniesie mu łatwe zwycięstwo, które wszyscy jakoś w końcu uznają. Oba te przypuszczenia są obarczone ogromnym ryzykiem.


CZYTAJ TAKŻE

ZŁE WYBORY. KOMENTARZ PAWŁA BRAVO: Polacy w równym stopniu nie wiedzą dziś, kiedy będą mogli pójść do fryzjera, jak i kiedy będą mogli wybrać prezydenta.


Kluczowym elementem uchwalonego rozwiązania jest dostarczenie pakietów wyborczych wszystkim uprawnionym do głosowania, dodatkowo w postaci druku bezadresowego. Już samo dostarczenie wszystkim takich pakietów może spowodować nieprzewidywalne zmiany zachowań wyborczych. Pokazuje to wykres, na którym przedstawiono liczby głosów oddawanych w II turze wyborów burmistrzów w bawarskich miastach. We wszystkich miastach, niezależnie od wielkości, w wyborach 2020 roku oddano o prawie jedną czwartą głosów więcej niż w poprzednich takich wyborach w roku 2014.


Źródło: jaroslawflis.blog.tygodnikpowszechny.pl

Nie jest wcale oczywiste, czy oznacza to rzeczywisty wzrost obywatelskiego zaangażowania. Zapewne nie ma powodów, by wykluczać taką hipotezę – w wielu wypadkach może to być ułatwienie dla wyborców. Warto jednak rozważyć także inne możliwe hipotezy:

  • Oddawanie głosów za domowników, generalnie niezainteresowanych polityką i wcześniej niegłosujących.
  • Głosowanie za osoby zameldowane pod danym adresem, przebywające poza miejscem zamieszkania.
  • Przekazywanie pakietów sąsiadom, rodzinie bądź innym osobom znanym osobiście, a bardziej zainteresowanym polityką.
  • Aktywne pozyskiwanie przez politycznie aktywnych obywateli pakietów wyborczych od osób biernych politycznie, uzasadniane deklaracjami o pomocy w oddawaniu głosu.
  • Zwiększoną presję społeczną środowisk lokalnych i zawodowych – pozytywna odpowiedź na akcję typu Go-To-Vote jest znacznie łatwiejsza w przypadku powszechnego głosowania korespondencyjnego. 
  • Wykorzystanie porzuconych pakietów wyborczych celem zwielokrotnienia siły swojego głosu.

Wszystkie takie działania są szczególnie łatwe w przypadku rozwiązań przyjętych w ustawie z 6 kwietnia. Pakiety jako druki bezadresowe nie są zabezpieczone przed przywłaszczeniem – czy to celowym, czy przypadkowym. Jedynym przewidzianym sposobem weryfikacji tożsamości głosującego jest podanie numeru PESEL – tymczasem numer taki jest powszechnie dostępny w internetowych księgach wieczystych. Zdobycie takich numerów wszystkich współlokatorów-współwłaścicieli wymaga kilkuminutowych zabiegów. Kompletnymi spisami wyborców, wraz z ich numerami PESEL, dysponują władze lokalne. W odróżnieniu od tradycyjnych kart do głosowania pakiety nie są zasobem o ściśle limitowanym dostępie. Otwiera to drogę do „wyścigu zbrojeń” na polu oszustw wyborczych. W szczególności warto zwrócić uwagę, że istotnym samousprawiedliwieniem dla takich działań jest poczucie krzywdy i bycie stroną w rywalizacji prowadzonej przeciw siłom politycznym oskarżanym o nadużywanie władzy.


CZYTAJ TAKŻE

PREZES WIRUSOWI SIĘ NIE KŁANIA: W obozie władzy skończyło się wzajemne zaufanie. Problem w tym, że w opozycji też nikt nikomu nie ufa. Tekst Andrzeja Stankiewicza >>>


Znaczenie takich zachowań w realiach polskich wyborów uzmysławia kolejny wykres. Pokazano na nim uczestników obu tur głosowania w wyborach prezydenckich 2015 – z uwzględnieniem tych, którzy nie brali udziału w głosowaniu, choć byli do tego uprawnieni. Wynik Andrzeja Dudy w II turze rozbito w ten sposób, by pokazać jego przewagę nad Bronisławem Komorowskim – margines zwycięstwa.


Źródło: jaroslawflis.blog.tygodnikpowszechny.pl

Dodatkowe dwa miliony wyborców zdecydowało się wziąć udział w wyborach w ciągu dwóch tygodni dzielących pierwszą turę od drugiej. Była to liczba czterokrotnie większa od marginesu zwycięstwa. Zjawisko takie nie występowało w wyborach prezydenckich 2010 roku. To pokazuje, jak nieprzewidywalne są zachowania wyborców.

Jeszcze ważniejsze jest uzmysłowienie sobie, że 13,7 mln wyborców, którzy nie głosowali w 2015 roku, w warunkach ustawy z 6 kwietnia otrzymałoby do skrzynek pakiety wyborcze. Jeden na dwadzieścia sześć z tych głosów wystarczyłby, żeby zmienić zwycięzcę tamtych wyborów. Pojawia się pytanie, co stanie się z tymi milionami głosów. I czy ktokolwiek pogodzi się z wynikiem rywalizacji prowadzonej w tak nieprzewidywalnych warunkach? Niezależnie kto wygra, znajdzie on dziesiątki uzasadnień podważających formalny wynik. Nie da się ukryć, że wiele z tych uzasadnień może być przekonujących.

Emocje rosną

Źle zaplanowane wybory wcale nie muszą zamknąć okresu szczególnego politycznego wzmożenia, jakim jest kampania wyborcza. Mogą podnieść takie wzmożenie na znacznie wyższy poziom. Emocje towarzyszące porażce w rywalizacji są zawsze mniejsze od tych, które są wywoływane przez poczucie i niesprawiedliwości wywoływane przez złamanie obowiązujących reguł.

Ta seria ma już wiele odsłon. Kto nie wierzy, może sprawdzić tutaj, w rozmowie z 2017 roku >>>. Ilustrował ją poniższy obrazek.


Fot. Sekcja Gimnastyczna, Facebook.com. Edycja KP / www.krytykapolityczna.pl/kraj/pis-ordynacja-wyborcza-flis/

Warto pamiętać, że kolejny odcinek po „Gangu Olsena w amoku” miał tytuł „Ostatni skok Gangu Olsena”.


Powyższa analiza to fragmenty opracowania, które można przeczytać w całości TUTAJ >>>. Samo opracowanie jest pochodną zeszłotygodniowego seminarium Centrum Badań Ilościowych nad Polityką UJ, które zostało nagrane i można je obejrzeć TU >>>.


ARTYKUŁ POCHODZI Z TYGODNIKOWEGO BLOGA JAROSŁAWA FLISA "ZYGZAKI WŁADZY" >>>

Tekst został zaktualizowany we czwartek, 7 maja.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Socjolog, publicysta, komentator polityczny, bloger („Zygzaki władzy”). Stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”. Pracuje na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Rząd walczy z epidemią koronawirusa. Rząd próbuje ratować gospodarkę. Rząd próbuje zorganizować wybory. A druga strona to co zwykle. Obstrukcja. Obstrukcja. Obstrukcja. Z jednej strony Gang Olsena a z drugiej siły dobra pod wodzą niezłomnego marszałka Grodzkiego.

Rząd dał i daje wciąż ciała w walce z epidemią, zatem próbuje to ukrywać. Rząd wykorzystał koniunkturę gospodarczą na łapówki wyborcze i napchanie kabz działaczy, więc teraz jest goły jak święty turecki i zamierza się ratować dodrukiem waluty. Rząd próbuje na siłę zorganizować żałosną parodię demokratycznych wyborów, żeby mógł poudawać, że uzurpator jest prezydentem, i odsunąć od siebie wizję odsiadki za swoje przestępstwa. Hucpa. Hucpa. Hucpa. Czyli to, co zwykle u twojej parszywej mafii. Obstrukcja wobec takiej sitwy to czyn prawdziwie patriotyczny, prawaczku, i wielka szkoda dla tego kraju, że przez ostatnie 4,5 roku nie było przeciw wam rzeczywistego oporu.

Miesiąc temu czyli 06.04.2020 w Europie zanotowano następujące wyniki: Włochy - 128.948 osób zakażonych Hiszpania - 136.675 Niemcy - 103.375 UK - 51.608 Pani z TVN i Grzesiu, który świeci jej światłem odbitym twierdzi, że Polska kiepsko sobie radzi a właściwie, że sobie nie radzi z pandemią. Grzesiu drogi, to ile miesięcy mamy jeszcze czekać aby dogonić Europę ?

Przypominam ponownie, ze Polska wprawdzie kładzie na łopatki UK, Włochy i Hiszpanie, nie mówiąc o USA, i to nie dzięki, a pomimo nieporadności władz. Niemniej kuda jej tam do Białorusi czy Rumunii:))) A mówiąc poważnie - jak oblicza red. Walewski z "Polityki", śmiertelnych ofiar w Polsce jest ok. 2500, a nieobecność tej danej w mediach jest konsekwencją fałszowania stanu pandemii w Polsce z przyczyn politycznych i wizerunkowych.

Zwłaszcza przed wyborami dziewczęta i chłopcy demokraci zrobią wszystko aby psychiatrom nie zabrakło pracy.

Sytuacja w Polsce jest powtórzeniem trendów europejskich i nic się w tej sprawie nie da zrobić. Wyglada na to, ze nastąpiło wypłaszczenie krzywej zachorowań i jest nadzieja, ze zacznie się wkrótce spadek. Tyle ze nieco później niż na Zachodzie, bo i później był początek zarazy. Tyle ze dla mnie nie przekłada się to w żaden sposób na wybory prezydenckie. Wyborów być w najbliższym czasie nie może i nie ze względu na zarazę, ale ze względu na fakt, ze nie odbyła się uczciwa kampania wyborcza (co miało oczywiście związek z zaraza). Wybory, w których mogłabym uczestniczyć, nie mogą być korespondencyjne i powinny być poprzedzone kampanią kandydatów. A wiec definitywnie po zakończeniu pandemii. Kiedy? Nie wiem...szkoda, ze polski rząd tak mało kasy rzucił do europejskiej puszki na badania nad szczepionka i lekami:))) Tyle mógł spokojnie wrzucić kazden jeden minister w rzadzie pana Morawieckiego, nie mówiąc o samym premierze lub jego szoferze:)))

Izrael przy wysokiej ilości zakażeń zanotował jedynie 238 zgonów - to dlatego, że Żydzi jedzą dużo czosnku. Japonia ma więcej zakażeń od Polski a zgonów jedynie 566 - to zbawienny wpływ diety opartej na sushi. Emiraty czy Arabia Saudyjska mają wiele tysięcy zakażeń i jedynie kilkanaście zgonów - baśnie z tysiąca i jednej nocy.

Alez skąd! Tak nikły odsetek ofiar w Izraelu, Japonii i Emiratach to skutek bardzo sprawnie prowadzonej walki z zarazą rządów tych państw! Podobnie jak w Polsce cała chwała przypada rządowi PiS-u, zwłaszcza ministrowi Szumowskiemu, który walczy z wirusem nie tylko jako urzędnik państwowy, ale i jako sprawny biznesman, udziałowiec wraz z innymi członkami swojej rodziny spółki Onco Arendi. Spółka, która jeszcze przed pandemia otrzymała dotacje rzadową w wysokości 22 mln, opracowała nowy, niesterydowy lek OATD-01 znajdujący zastosowanie w leczeniu zwłóknień płuc w powikłaniach przy COVID-19. Udziałowcem spółki jest Szumowski Investment Sp. z o.o. KRS 000571609 należąca m. in. do Łukasza Jana Szumowskiego, czyli ministra zdrowia. Inni udziałowcy: Marcin Jan Szumowski i Anna Henryka Szumowska. :)))))))))))))))))))))))))))))

Polska to Partia, a Partia to Polska :) Nie podniecaj się za bardzo, plainboy, 6 kwietnia my też już mieliśmy kilkuset zmarłych i grubo ponad 10 tysięcy zakażonych. Oczywiście nie w załganych rządowych statystykach - tej pożywce TVPiS. Jeśli to i tak dużo mniej, niż wówczas było w Europie Zachodniej, wynika to głównie z: 1. peryferyjnego charakteru Polski w komunikacji ze światem, który w tym przypadku okazała się zbawienna; 2. dotarcia wirusa do Polski w większej ilości 2-3 tygodnie po Włoszech, co dawało dodatkowy czas na wprowadzenie podstawowych środków zabezpieczających przez władzę i społeczeństwo; 3. większej karności i odpowiedzialności polskiego społeczeństwa, które nie zlekceważyło zagrożenia w kluczowym momencie w odróżnieniu od Włochów czy Hiszpanów. Natomiast PiSostwo okazało się zupełnie nieprzygotowane do walki z pandemią. Zmarnowaliście 4 lata, podczas których służba zdrowia pogrążała się w coraz większym upadku, a przygotowania kryzysowe leżały odłogiem (vide: porzucenie w 2015 r. przez PiS Narodowego Programu Antyterrorystycznego). Zmarnowaliście przynajmniej 1,5 miesiąca, kiedy już było praktycznie pewne, że wirus do Polski dotrze, i nie poczyniliście żadnych zakupów w tym okresie (a jeszcze rozprzedawaliście za bezcen posiadane środki). Zamiast tego powielaliście wciąż kłamstwa o tym, jak to świetnie jesteśmy przygotowani. Kiedy już przyszło co do czego, przemęczeni lekarze i pracownicy medyczni bez właściwych środków ochronnych zaczęli zakażać się na potęgę (najwyższy odsetek wśród oficjalnie zakażonych w Europie). To samo spotkało w końcu pracowników i pensjonariuszy DPS-ów. Testów było i jest jak na lekarstwo, a część z tych, które przeprowadzono, nadaje się do kosza (wiem z rodzinnych doświadczeń). Kwarantanna organizowana przez rządowy Sanepid to jest jakiś żart: zdarza się np., że jeden mieszkaniec domu ma nakazaną kwarantannę, a pozostali już nie. Brak jest systemu zaopatrzenia dla ludzi w kwarantannie. Oprócz oczywistych i koniecznych ograniczeń, pisowski rząd wprowadził niedorzeczne propagandowe zakazy (zakaz wejścia do parków i lasów), a potem zakazy równie niedorzecznie i propagandowo znosił (lasy i parki, przedwczorajsze "otwarcie" galerii handlowych). PiSostwo bezprawnie ograniczyło niektóre prawa obywatelskie, ponieważ ograniczenie ich zgodnie z prawem (stan nadzwyczajny) jest sprzeczne z jego interesem politycznym. W akcję wspierania służby zdrowia włączyło się szeroko społeczeństwo: miliony złotych zebrane wśród firm i obywateli (też się dokładam) na środki ochronne i dezynfekcyjne, zakupy respiratorów przez fundacje (np. WOŚP), chałupnicza produkcja maseczek. A i tak mimo tego wysiłku społecznego ledwo zipiemy. Powiesz, plainiś, że nie jesteśmy w gorszej sytuacji od Włoch i Francji? Tak, ale porównaj sobie ich i naszą liczbę zakażonych. Gdybyśmy mieli równie mało szczęścia, co tamci, bylibyśmy dziś w o wiele czarniejszej d... od nich. *********** Także plainy, odpuść sobie wreszcie te bezczelne dyrdymały o zażarcie walczącym z wirusem PiS-ie i o opozycji, która rzuca wciąż tym bohatyrom kłody pod nogi, co wszystko razem miałoby jakoby uzasadniać organizację niekonstytucyjnych łże-wyborów. Czytelnicy TP to nie banda kretynów, nasiąkających waszymi mediami propagandowymi, chłopcze.

Nawet jeśli Polska to dla ciebie kraj peryferyjny to zauważ chłopie, że miliony Polaków porusza się po Europie zarówno w celach turystycznych jak i w drodze do pracy. Tłumaczyłem już ale jak widzę nie dociera do niektórych zakutych łbów. To, że milion Niemców zrobiło sobie test na koronawirusa miesiąc temu a nawet wczoraj to nie oznacza, że tego koronawirusa nie złapali dzisiaj. Więc się bracie nie ekscytuj jak pani marszałek, która najwyraźniej brzydzi się myśleniem logicznym. Japonia przy 120 mln mieszkańców zrobiła do tej pory dwa razy mniej testów od Polski a mają mniej zachorowań i mniej zgonów od naszego kraju. Jak to wytłumaczysz ? https://www.worldometers.info/coronavirus/country/japan/ I jeszcze o Polsce. Dn 06.04.2020 mieliśmy zarejestrowanych 4413 przypadków zakażeń. Przez miesiąc przybyło nam ok 10 tys przypadków. Wzrost jest stabilny. Zatem jeśli utrzymamy higienę i dyscyplinę to nie dogonimy Europy do końca tego roku. ( podpowiadam: trzeba wykonać proste działania matematyczne )

Wyobraź sobie, że właśnie tak, zakompleksiony pisowski mendrku, Polska to peryferie, jeśli idzie o ruch turystyczny i podróże biznesowe - przepływy ludzkie między Włochami, Hiszpanią i Francją a Chinami są wielokrotnie wyższe niż w relacji Polska-Chiny. Fakt, różne rzeczy już "tłumaczyłeś", ale to nie znaczy, że z czasem twoja litania do św. Propagandy stała się mniej głupia. Oczywiście, że jeden test miesiąc temu nie oznacza, iż ktoś się wczoraj nie zaraził. Nikt zresztą nic podobnego nie sugeruje, dumbass. Ale jeden negatywny test miesiąc temu sprawił, że aż do kolejnego kontaktu z jakimś zarażonym człowiek może swobodnie wychodzić z domu i pracować zamiast męczyć się w czterech ścianach; z kolei więcej testów to (hello!) większa szansa na to, że zakażeni przestaną zakażać innych. Jak wytłumaczę casus japoński? No ewidentnie im mniej testów się robi, tym mniej jest zakażeń, co nie? Innymi słowy brak testów to tylko jeden (choć bardzo istotny) składnik rozprzestrzeniania się pandemii, zatem możesz sobie wsadzić głęboko to swoje przedstawianie pojedynczych wygodnych koleracji jako powszechnie obowiązujące i odizolowane od innych czynników związki przyczynowo-skutkowe. Tak, wiem też, że bardzo byś chciał, abyśmy za pisowską sieczką telewizyjną uwierzyli, że w Polsce jest do tej pory zaledwie kilkanaście tysięcy przypadków zakażenia i poniżej tysiąca ofiar śmiertelnych. Tak się jednak nieszczęśliwie składa, że jesteśmy na nią impregnowani dużo lepiej niż na wirusa. "Dogonić Europę" w ilości zakażonych - takiego straw-mana tylko pisowiec mógł wyczarować. Pisałem, że jesteśmy kilka tygodni ZA Niemcami, a nie, że zrównamy się z nimi W JEDNYM CZASIE w ilości zakażonych i zmarłych. (podpowiadam: po powtórce ze statystyki zaleca się kurs czytania ze zrozumieniem).

Nareszcie mamy pierwszy przypadek koronawirusa w naszym powiecie. WOW. Koniecznie wprowadźmy stan klęski. Grzesiu ratuj. Toniemy !

Przybłędzka rzuci wam ją rychło na ratunek. A wy przecież musicie się teraz solidnie zakotwiczyć w alternatywnej rzeczywistości prawnej :))))

Kaczor z Gowinem sami się zaorali. Pisiorki nie byłyby przy tym sobą, gdyby od razu spektakularnie nie zełgały i nie zrzuciły swojego syfu na innych: "w związku z odrzuceniem przez opozycję wszystkich konstruktywnych propozycji umożliwiających przeprowadzenie tegorocznych wyborów prezydenckich w terminie konstytucyjnym...". Jestem głęboko poruszony tym, jak bardzo nasz umiłowany prezes jest czuły na odrzucenia ze strony opozycji i jak dostosowuje do nich swoje suwerenne decyzje :))) Należy też docenić przenikliwość dwóch wybitnych mężów, którzy jakże trafnie przewidują, że niezależna izba obsadzona przy pomocy niezależnej KRS uzna nieważność wyborów, które się nie odbędą. :))) Biegnij do prezesa, plainboy, a chyżo! Daj mu znać, że w Malborku tylko jeden zakażony, i niech nie odstawia cyrku z przesuwaniem łże-wyborów, bo nie po to tu gardłujesz od tygodni, żeby teraz wyjść na klauna przed forumowiczami :)

Przeprowadził się Pan do Malborka? Bo jeszcze niedawno mieszkał Pan gdzies na ślaskiej prowincji...I jaki jest aktualnie pański stan rodzinny (jeśli wolno spytać). Kiedyś był Pan samotnym ojcem małych córek, ostatnio czytałam o wnukach, wiec już się pogubiłam:)))

Redaktorowi Flisowi na dobranoc polecam https://pl.wikisource.org/wiki/Dyplomacja. I nic już więcej dziś nie powiem, bo to mezalians byłby dla psa.

Bezprzecinkowemu forumowiczowi na dzień dobry polecam https://pl.wikipedia.org/wiki/Relewancja.

Śliczne!

Gang Olsena przynajmniej bawił. A przy tych smutasach trudno o zabawę. Wystarczy popatzreć na te postacie biorące udział w pląsach i ich twarzyczki.

"Nie będę rozstrzygał, kto spór o wybory przegrał, kto wygrał. Przypomnę tylko, że redakcja „Rzeczpospolitej” od samego początku – jako pierwsza – konsekwentnie twierdziła, że wybory 10 maja się nie odbędą" - chwali się rednacz Chrabota w dzisiejszym wstępniaku. A kończy wręcz podniośle: "Czyj to sukces? Gowina? Kaczyńskiego? Opozycji? Ich wszystkich, ale najbardziej Polaków, których wyzwolono z absurdu wyborów majowych i dano nam szansę zagrania w tę grę uczciwiej i od nowa". Mój Boże! Ileż to razy, rozchodząc się z jakiegoś niewidocznego z okien szkoły zakamarka boiska, słyszeliśmy, jak ten z podbitym okiem i rozciętą wargą dumnie a gniewnie mamrocze: "No dobra, umówmy się, że był remis". Umówmy się. Nie pamiętam, czy i od kiedy Rzepa lansowała wyłożony powyżej pogląd, ale przypomnę tylko, że ja, skromny, anonimowy komentator na forum TP, 22 marca napisałem, com napisał: [https://www.tygodnikpowszechny.pl/comment/39120#comment-39120]. No i bardzo dobrze. Koalicja ma, co chciała, a i opozycja się cieszy, bo pokazała, że potrafi ugryźć. Co prawda kamień, jak w tym opowiadaniu z "Kwaidanu", ale to zawsze coś.

"...dano nam szansę zagrania w tę grę uczciwiej i od nowa", powiada niejaki Chrabota. Chyba się ten pan szaleju opił. Uczciwe wybory pod egidą PiS-u i jeszcze korespondencyjne? Tyle ze w sierpniu, wrześniu lub w grudniu? Sorry, ale beze mnie...
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]