Reklama

Wybory nie będą ani powszechne, ani równe. To nie będą żadne wybory

Wybory nie będą ani powszechne, ani równe. To nie będą żadne wybory

21.03.2020
Czyta się kilka minut
PiS uznał, że dociśnięty kolanem majowy termin, nawet wbrew regułom rozsądku oraz przyzwoitości, to jedyna szansa, żeby Andrzej Duda wygrał.
Jarosław Kaczyński przemawia na konwencji wyborczej Andrzeja Dudy, Warszawa 15 luty 2020 r. Fot. Czarek Sokolowski / AP/Associated Press/East News
W

Wybory muszą się odbyć 10 maja – Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla radia RMF przeciął spekulacje, czy obóz władzy zdecyduje się na to, czego oczekuje znaczna część pytanych w sondażach wyborców. Powołał się przy tym na wymogi konstytucyjne i postraszył organy samorządu – to od nich zależy skuteczne i zgodne z prawem przeprowadzenie procedur wyborczych. One zaś, jako najbliższe rzeczywistości – od której coraz bardziej odklejony jest prezes PiS – mogą nie chcieć naginać woli politycznej do realiów społeczeństwa w stanie głębokiego paraliżu i do restrykcji sanitarnych, jakie z najwyższym prawdopodobieństwem będą w maju jeszcze w mocy. „Trzeba tylko wprowadzić tutaj odpowiednie rozwiązania techniczne i być może prawne, ale no właśnie o wyłącznie technicznym charakterze” – mówi Kaczyński, który najwyraźniej nie rozumie, że w obecnej sytuacji niektóre procedury „techniczne”, jak np. wożenie urn do domów ludzi objętych kwarantanną, nagle stają się czynnością wysoce ryzykowną (podobnie jak zasiadanie w stacjonarnej komisji), a rozwiązania prawne, czyli zmiany ordynacji wyborczej, to nie przepisy, które w ustroju demokratycznym zmienia się na miesiąc przed wyborami. 

Pomijając już kwestię, na ile realne jest zrekrutowanie w ciągu najbliższych 20 dni ok. 200 tys. osób do komisji wyborczych i parę innych praktycznych problemów, z którymi zderzenie może być dla polskiego państwa fatalnym pokazem bezsiły i które podważy konstytucyjny wymóg powszechności wyborów, to upór PiS budzi też sprzeciw z innych zasadniczych względów. 


CZYTAJ TAKŻE

ANDRZEJ STANKIEWICZ: W zakażoną koronawirusem kampanię prezydencką PiS wchodzi osłabiony niczym pacjent z grupy podwyższonego ryzyka >>>


Niebywałej trzeba obłudy, aby twierdzić, jak to czynił Kaczyński, a w ślad za nim kolejne szczeble nomenklatury, że w obecnych realiach najbardziej traci obecny prezydent, bo nie może odbywać licznych wieców i gospodarskich wizyt w każdym powiecie, każdej walcowni i każdej mleczarni. Prezydent jest stale obecny w sferze publicznej, mniejsza o to, czy z sensem czy bez – jako głowa państwa ma do tego prawo. Sęk w tym, że prawa istnienia zostali pozbawieni (z oczywistych i słusznych względów zdrowotnych) jego konkurenci. Demokracja zawsze była w stanie tolerować pewne skrzywienie szans na korzyść urzędującego prezydenta, ale mówimy o sytuacji lekkiej przewagi na starcie, nigdy zaś takiej, gdy jeden zawodnik biegnie, pozostali muszą pozostać w miejscu. Kilka tygodni temu jeszcze mogło się wydawać, że przeniesienie punktu ciężkości kampanii do internetu może być ciekawą innowacją, dającą równe szanse wszystkim. Dziś jednak widać, że nie tylko o niemożność urządzania spotkań wyborczych chodzi, ale też o całkowite odciągnięcie uwagi wyborców od czegokolwiek poza epidemią. A tylko urzędujący prezydent, wciskając się przy każdej okazji przed kamery, ma szansę pojawić się na horyzoncie wyborców. 


CZYTAJ TAKŻE

JAROSŁAW FLIS: Przesunięcie terminu wyborów prezydenckich wydaje się nieuniknione >>>


„Byłoby to niezwykle niekorzystne, żeby prezydent i premier byli z różnych obozów politycznych i się spierali” – stwierdził Kaczyński i w tych słowach jest zawarte sedno obecnego uporu władzy. Chodzi o przekonanie, że dociśnięcie kolanem majowego terminu wyborów, choćby depcząc reguły rozsądku oraz przyzwoitości, to jedyna szansa, żeby Andrzej Duda wygrał te wybory. Różne krążyły propozycje, jak prawnie rozwiązać przesunięcie wyborów i jakie rozwiązania przyjąć na wypadek, gdyby np. na jesieni nadal był istotny odsetek wyborców zamkniętych w domu na kwarantannie. Ale żadne z nich nie rozwiewa wielkiej niewiadomej, co będzie z krajem, jakie będą nastroje, niezależnie od tego, że aparat propagandowy będzie wytrwale na Dudę pracował (pomimo drobnych niesnasek między prezydentem a ministrem propagandy Kurskim, które w obliczu walki o utrzymanie pełni władzy obozu na trzy lata pójdą w kąt). 

To w sumie jest proste: gdyby Kaczyński i jego ludzie doprowadzili do wyborów prezydenckich w maju, wybory te – choć formalnie każda kartka zostałaby prawidłowo policzona i wyniki byłyby formalnie poprawne – należałoby traktować tak, jakby zostały sfałszowane, a władzę PiS-u uznać za pozbawioną dalszej legitymacji. Uznanie epidemii za świetną okazję do utwierdzenia władzy nie będzie kolejnym zręcznym, ale wciąż legalnym manewrem politycznym Kaczyńskiego. Będzie to goła przemoc, tyle że nie z pałką w dłoni, a z wirusem. 


 

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Zawodu dziennikarskiego uczył się we wczesnych latach 90. u Andrzeja Woyciechowskiego w Radiu Zet, po czym po kilkuletniej przerwie na pracę w Fundacji Batorego (program pomocy dla...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

w tej kwestii się z Panem zgadzam. Też myślę, że majowy termin jest nie do utrzymania i kadencja Prezydenta powinna być automatycznie wydłużona o rok. Przecież realny termin - lipiec, sierpień to okres urlopowy i też wyniki będą wypaczone a we wrześniu wg. ekspertów koronawirus pewnie powróci. Zastanawia mnie jedno :Dlaczego totalna opozycja tak łatwo po raz kolejny daje ogrywać się Prezesowi ?

Dlatego, że opozycja ta była i jest totalną tylko w pustych deklaracjach pojedynczych jej członków i w jadowitych rojeniach pisowskiej propagandy.

Odwoływania do nieistniejącej pisowskiej przyzwoitości są pozbawione jakiegokolwiek sensu. Zamiast nich PiS musi otrzymać niedwuznaczny i wiarygodny komunikat od demokratycznej opozycji, że nierówne i nieuczciwe majowe "wybory" nie zostaną przez nią uznane, a nowy (stary) pseudo-prezydent zasiądzie w gronie niekonstytucyjnych bezprawnych "organów" obok pseudo-KRS, pseudo-TK i pseudo-sędziów. Że żarty się skończyły i brak prawdziwego prezydenta ostatecznie odbierze legitymację władzy wykonawczej (prezydent powołuje rząd) i ustawodawczej (prezydent podpisuje ustawy) w oczach przynajmniej połowy społeczeństwa. Takim komunikatem byłoby wspólne żądanie przesunięcia wyborów ze strony demokratycznych kandydatów z zaznaczeniem, że w razie odmowy wycofają się oni ze startu i wezwą swoich stronników do nieuznawania wyników wyborów. Następnym komunikatem byłoby spełnienie groźby wobec niechybnego pisowskiego "sprawdzam". Na pisowską patologię można działać jedynie nagą siłą albo strachem.

Wydaje się, że to by było miejsce dla Kościoła jako instytucji, aby dał jasny sygnał ostrzegawczy dla obecnie rządzących. Tylko czy Polski Kościół ma na tyle siły i woli, aby to zrobić. Wydarzenia ostatnich tygodni niestety nie napełniają nadzieją.

Z portalu gazeta.pl: "Premier nie wie jak rozwinie się sytuacja, więc na wszelki wypadek mówi o scenariuszu według niego najgorszym. Jeśli nie będzie tak źle to powie, że uniknęliśmy najgorszego, dzięki polityce jego rządu. Jeśli najgorsze się sprawdzi to powie, że przecież ostrzegał. Sytuacja typu win-win". Albo mówi tak z przezorności, bo już posłanka Gasiuk-Pihowicz próbowała coś ugrać na rzekomym ukrywaniu rozmiarów epidemii przez rząd. Tu chyba mamy dość podobną sytuację. Wybory prezydenckie trzeba przełożyć na razie o rok (mówi o tym Gowin), z możliwym scenariuszem dalszego przedłużania kadencji prezydenta, co jednak wymaga poważnych zmian w prawie. W konstytucji przewidziano wojnę, ale nie pandemię o nieprzewidywalnym zakresie i czasie trwania. A np. kadencja sędzi Gersdorf musi się skończyć w terminie, bo niby dlaczego miałoby być inaczej? Lepiej, że to wszystko odbędzie się na żądania, piski i wrzaski opozycji, a premier i prezydent z większością sejmową w geście dobrej woli ustąpią - wbrew prezesowi Kaczyńskiemu, którego dzięki temu nikt nie oskarży o kierowanie z tylnego siedzenia. ;)

@zwyjątkiem... PiS (czyli Kaczyński z tylnego siedzenia) ustąpi nie dzięki swojej "dobrej woli", ale ze względu na swój psi obowiązek, którego spełnienie i tak trzeba na gangsterach wymuszać groźbami i siłą. I tak właśnie zostanie to zapamiętane. ;)

Dziękuję za to podsumowanie. Ręka mnie świerzbiła, ale nie zrobiłbym tego tak dobrze.

trzask-prask, panie, i po poście - dziękuję za komplement, też mi się podobał ㋡

Podtytuł "PiS uznał, że dociśnięty kolanem majowy termin, nawet wbrew regułom rozsądku oraz przyzwoitości, to jedyna szansa, żeby Andrzej Duda wygrał." uważam jest wysoce nieprzyzwoity. Nie wiem czy epidemia jest sprzymierzeńcem obecnego Prezydenta jak sugerujecie. Przecież AD nie ma żadnego poważnego kontrkandydata. Jedynie przez rozproszenie głosów nie jest pewny jego wybór w I turze. Ot wszystko.

@Olsztynski A szanowny tradycyjnie uprawia myślenie życzeniowe, co? Owszem, kontrkandydaci są niewiele warci, ale to i tak więcej, niż intelektualne i moralne dno, które prezentuje Duda. Do tej pory sądziłem, że jeśli jedyny w miarę akceptowalny (bo nie partyjniacki) kandydat (Hołownia) nie przejdzie do drugiej tury, to w ogóle się na nią nie wybiorę. Ba! Zachęcałem do tego samego innych. Teraz, po bezprzykładnej hucpie, jaką jest paradowanie naszego Kim Dzong Ila wszędzie, gdzie można kogoś zarazić, i relacjonowanie tych szopek w propagandowej telewizji, zmieniam zdanie: Kidawa, Biedroń, Kosiniak - każdy, kto pozwoli zatrzeć waszą parszywą maszynę! Oczywiście, nie w maju ;)

No tak- Jarosław Wielki (ha,ha) ogłosił, że PAD jest naj......naj.... i wszystkie PISOPAPUGI już podchwyciły tą melodię. To jest zupełny brak przyzwoitości proszę Pana.

ludzi dzielą się [m. in.] na tych, co cenią sobie wolność, niezależność, potrafią generować i artykułować swoje własne zdanie w różnych kwestiach - oraz miłośników poddawania się nakazom i zakazom, wojskowemu drylowi, ci rzecz jasna oczekują również na płynące z góry opinie i poglądy - taki jest z grubsza jeden z istotnych faktorów podziału w dzisiejszej Polsce, przypadek który Pan wskazuje to dobra ilustracja tematu

Prowadzona na milionową skalę procedura wyborcza niewątpliwie zwiększa ryzyko nowych zakażeń. Proszę zauważyć, że zmierzają do tego ludzie, którzy w sposób ostentacyjny obnoszą się że swoją pobożnością.

Proszę sobie przypomnieć kto parł na lot do Smoleńska? Ah, to przecież nasz obecny szary poseł tak sobie obmyślił. My szybciej od Tuska. Wraku do dzisiaj nie ma w Kraju. Może i lepiej bo byłby kolejny przedmiot do dzielenia na relikwie. My Poolacy, jakoś to będzie, co tam bezpieczeństwo mamy Chrystusa za króla. A jak powiedział ostatnio nadzwyczaj uczony Dzięgaa. Chrystus nie zaraża.

Nie po to powstawał Covid-19 byśmy sobie coś tam demokratycznie wybierali. Przyszłość jest nieprzewidywalna, jak zapalenie płuc po koronowirusie. Skutki społeczno-ekonomiczno, a być może demograficzne są trudne do odgadnięcia. Wiatr wydaje się wiać z takich krajów jak Singapur, małe zamordyzmy udające demokracje wydają się mieć większą przyszłość i skuteczność działania, niż tradycyjne tzw. "demokracje"(powinno być szmalo-kłamliwo-biurokracje).

I tak na naszych oczach piątka Kaczyńskiego przeobraziła się w figę Kavzynskiego.

We Francji lekarze wystąpili do sądu za przeprowadzenie wyborów w ostatnich czasach. Uważam, że my, społeczeństwo powinniśy zrobić podobnie. Tyle, że z oskarżeniem jednej, niewielkiej osoby.Jasne, źle napisałem, nie społeczeństwo, miałem na myśli świadome zagrożeń społeczeństwo.

@Melchior w poniedziałek, 23.03.2020, 13:32. Nie, skarga kolektywu lekarzy "C19", wniesiona do Trybunału Sprawiedliwości przeciwko premierowi i minister zdrowia, nie dotyczy wyborów. W tej sprawie musieliby skarżyć prezydenta Macrona. Nie wiem, skąd czerpiesz informacje, ale poszukaj rzetelniejszego źródła.

Nie wiem czy zada Pan sobie trud czytania ale proszę sprbować: https://tvn24.pl/swiat/pandemia-covid-19-francuscy-lekarze-oskarzaja-rzad-o-klamstwo-w-sprawie-koronawirusa-4422983 To jedno ze źródeł, są inne, przepraszam że nie przytaczam, nie mam czasu (są ludzie zapracowani w tym czasie, proszę sobie wyobrazić). Jeśli , według Pana, nie wskazują związku z wyborami to nie potrafię powiedzić co to ma być. Pozdrawiam

@Melchior w poniedziałek, 23.03.2020, 16:06. Melchiorze, ja ci pracy nie wybierałem. Jeśli ci doskwiera brak czasu, poszukaj mniej absorbującej roboty albo zostań przy obecnej, ale nie rozpraszaj się czytając wiadomości, których i tak nie rozumiesz. Gdzie tam jest napisane, że skarga (skarga, a nie wywiad min. Buzyn) dotyczy wyborów? W wiadomości z Le Figaro, na którą powołuje się serwis TVN24, nie pada nawet słowo "élections" [https://www.lefigaro.fr/actualite-france/coronavirus-une-plainte-contre-edouard-philippe-et-agnes-buzyn-a-ete-deposee-20200321]. Nie o to zresztą chodzi. Organizowanie wyborów w środku epidemii było idiotyzmem Macrona i podżegających go polityków. Medycy z C19 mogliby bez trudu podciągnąć i tę decyzję pod kategorię przestępstw przeciwko bezpieczeństwu publicznemu. Warto tez zwrócić uwagę, że do złożenia takiej skargi nie potrzeba aż "społeczeństwa". Ba! społeczeństwo jako takie nie ma jak tego zrobić. We Francji wystarczyło trzech panów: Philippe Naccache, Emmanuel Sarrazin i Ludovic Toro. No to koniec przerwy na papierosa i dyskusję.

Takie male skojarzenie - po trupach do celu.

Dobrze się Szanownej Pani skojarzyło. Przecież już ćwiczyliśmy seans pt: harce na grobach. Wiadomo kto był głównym wykonawcą. Może ten pan to lubi? Różne są gusta.

że ten pan jest po prostu "nawiedzony" i myśl, że ma "misję powierzoną mu przez Boga i historię" zaślepia mu jakiekolwiek racjonalne myślenie.

Gdzie tam. ten facet jest wyrachowany i jeden cel mu przyświeca. Waaadza. Toż to typowy wychowanek ojców komunistów z XX wieku. Cel uświęca środki. Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy. Reszta się nie liczy. Zrestą cóż można wiedzieć o reszcie, o życiu, ludziach, jeśli jest się odizolowanym od lat, przenoszonym, przewożonym z miejsca na miejsce. Podejrzewam , ze nawet się wtedy nie wie jak należy skarpetki wyprać, o gaciach nie wspominając. nawiedzeni to są ci którzy go wspierają, nie patrząc racjonalnie na otoczenie i bierzące wydarzenia.

Prezesa Kaczyńskiego, można posądzać o parę wrednych rzeczy, lecz niewątpliwie nie o głupotę.Prezes jak prawdziwy mistrz szachownicy, rozgrywa specjalistów od warcabów.Warcaby to piękna gra,jednak szachy są grą królewską. W obecnej sytuacji, tylko idiota organizował by wybory.Sarkozy łyknął przynętę, ponieważ jak myślę,zaryzykował, bo chciał wygrać w I turze. Pomylił się. Kaczyński tego strategicznego błędu nie popełni.O co zatem biega? Szachy,wypuszcza znaki dymne, a opozycja i media mają się czym zajmować. Ot warcaby.... Tymczasem chodzi, moim zdaniem o przedłużenie kadencji prezydenta Dudy, na następny rok, bez wprowadzania stanu nadzwyczajnego. Czy jest to możliwe? Owszem, należy tylko dokonać poprawki w Konstytucji.A to można zrobić tylko,wspólnie z opozycją. Szachy,to gra królewska.

A czymże się różni, oprócz wyrazów uwielbienia dla pewnej kreaturki, Pana Szanownego kalkulacja od mojego wpisu? No oczywiście stylem, językiem, ale generalnie Pan dochodzi do tewgo samego. Włądza, to najważniejsze w tej gierce. A odbiegając od poprzedniego, proszę popatrzeć, jak obecna sytuacja przysłżyła się tej ekipie. Można już wszystkie oszustwa, krętactwa, zawłaszczenia, przekupstwa, nieudolności, dojenie budżetu , zwalić na jednego wirusa. Toż to luksus niebywały. A może by tak zacząć od spiskowej teorii? No, no, ale kusi.

Ja nie byłem i nie jestem zwolennikiem Pis-u.Choć nie powiem, doceniam, niektóre pociągnięcia polityczne Pis-u, jako pozytywne dla Polski i Polaków. Co zatem to jest? Należy docenić klasę przeciwnika, ponieważ lekceważenie, to początek pychy a ona prowadzi do klęski. Polityka to nic innego, jak sztuka zdobycia a potem utrzymania władzy. Dotyczy to każdej partii politycznej w każdym systemie społeczno-politycznym. Dlatego politycy z każdej z resztą opcji łżą jak najęci. Najbardziej przejmują się społeczeństwem,jak są w opozycji.Po zdobyciu władzy, obowiązuje ich przekaz dnia, który mają zapisany na swoich smartfonach. Teraz ci powiem dlaczego nie jestem zwolennikiem Pis-u. Ja, jako katolik,od ludzi wierzących wymagam więcej. Jeżeli idę do spowiedzi i się z czegoś spowiadam, to obiecuję poprawę.Oczywiście nie oznacza to że nie upadam. Jednakowoż nie jest to wyrachowane zachowanie. Dlatego nie mógłbym być politykiem , ponieważ prędzej czy później z każdej partii by mnie wylali, za niesubordynację. Ot i wszystko.

Tak, ma Pan Szanowny rację, każdy polityk kłamie, tyle, że ilość i jakość kłąmstwa też jest ważna. A to co stało się z dojściem obecnie rządzących do włądzy jest niewspółmierne z sytuacją związaną z innymi opcjami. To wyglądało i wygląda tak jakby obecnie rządzący tak zostali zaprogramowani. I to jest okropne. Tutaj nie ma jednej szczerej, prawdziwej wypowiedzi. Na tym, według mnie, polega różnica. Drugą sprawą jest pogarda dla inaczej myślących. To prowadzi do alienacji tychże. A jak czuje się człowiek wyalienowany? Nie, nie zgodzę się na zrównywanie wszystkich opcji i wszystkich polityków. Tego nie da się zrównać.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]