Mędrcy istnieją. Na co dzień ich nie widuję, chociaż wiem, gdzie mieszkają. Nie dzwonię do nich ani nie piszę. Nie zawracam im głowy. Ale są ze mną nieustannie. Ich mądrość mam zawsze przy sobie, w zasięgu ręki.
Mędrcy istnieją. Mam ich dwóch. Co jakiś czas któryś z nich przysyła mi swoją nową książkę. Są to mędrcy-poeci, więc i ich książki składają się z myśli-wierszy. Te książki z rzadka bywają recenzowane czy nominowane do nagród. Nie są zresztą przeznaczone do czytania, raczej do przebywania z nimi. I każdej z tych książek, niezależnie od objętości, wystarcza mi na bardzo długo. Ich autorzy przemawiają z miejsca osobnego, a jednocześnie wspólnego. „Drogiemu Wojtkowi, ach, jak z daleka, ach, jak blisko…”, wpisał mi w dedykacji jeden z nich.
Ci mędrcy-poeci to Piotr Matywiecki i Andrzej Szuba. Urodzeni w latach 40. ubiegłego wieku, obaj są pustelnikami z wielkich miast, ekscentrykami zamieszkałymi w ich centrach, mistykami łączącymi Zachód ze Wschodem. Andrzej Szuba – jako poeta, bo jako tłumacz inaczej – od lat porozumiewa się z nami krótkimi, na ogół trzywersowymi utworami, które nazywa strzępami. Kolejne książki nosiły tytuły „99 strzępów”, „88 strzępów”, „77 strzępów”, i tak aż do „11 strzępów” i wyboru „444 strzępy”. Równolegle autor posługuje się też określeniem „postscripta”, co tłumaczyć by można jako „dopiski”, gdyby to tłumaczenie nie gubiło paradoksu wpisanego w nazwę łacińską. Krótkie zapisy Szuby zjawiają się „po piśmie”, nie wiadomo, czy powinny zostać zapisane, jeśli coś odnotowują, to na ogół bezradność lub wątpliwość. Jak w najnowszej złożonej z „postscriptów” książce, zatytułowanej „Przeddzwonne”: „nie zapisywać / niech trwa / inaczej”, „nie / opisuj / bo jest”, „zbyt ważne / by utrwalać / nieporadnym słowem”. Dążenie do maksymalnej zwięzłości, usytuowanie wiersza na granicy milczenia, niemówienia – oto jeden z częstych motywów tej powracającej w postaci strzępów poezji.
a to czego nie słyszysz
to przeddzwonne
przeddzwonne
Piotr Matywiecki opublikował niedawno frapujący, fascynujący tom „Cykle”. To książka, której nie da się ot, tak po prostu, przeczytać. Jej lektura zajęła mi pół roku, choć tom liczy nieco ponad dwieście stron, zapełnionych krótkimi zapisami. Niektóre są zaledwie jednowersowe, najdłuższe liczą sobie wersów kilkanaście. Zapisy są pogrupowane w tytułowe cykle, tematycznie. Wybrane tematy: „Wzrok”, „Słońce”, „Ćwiczenia kosmologiczne”, „Pamięć niepamięć”, „Teologie”, „Ciosy”, „Charaktery”, „Koany”, „Widoki z odlotu”. Kolejne fragmenty-wiersze są jakby wariacjami na zapowiedziany temat. Kiedy omawialiśmy tę książkę w ramach Dyskusyjnego Klubu Czytelniczego, jedna z uczestniczek podsunęła określenie „poszlaki”. Tak, to prawda, poszczególne zapisy mają charakter poszlakowy, to znaczy – nie są kategoryczne, rozstrzygające, są raczej hipotezami. Nie wiem, czy mnie rozumiecie… To zapisy myśli, obserwacji, refleksji sformułowanych czasem wprost („Ten jest poetą, kto wie, / że nie ma słowa piękniejszego od innych”), a czasem w postaci paradoksu („Co we mnie milczało, / kiedy jeszcze nie potrafiłem mówić?”) albo słownej przewrotki („mam pomysł na myśl / za późno / już myśl przemyślałem”), co sprawia, że w trakcie lektury trzeba nieustannie weryfikować swoje nastawienie, zmieniać sposoby odbioru. Nie wszystkie węzły dają się rozplątać. Owszem, każda rzecz może stać się przedmiotem namysłu, kontemplacji – pierwszy cykl w tomie nosi właśnie taki tytuł: „Wszystko” – ale natura tego namysłu jest zmienna, nieustalona, raczej poetycka niż filozoficzna. Zresztą, czy takie przeciwstawienie ma sens?
Pedantyczny filozof uzasadnia zasady,
one od tego dostają kręćka
i schizofrenia tautologii
rozkręca statyczny mózg.
Filozof się poetyzuje.
Mędrcy istnieją. I istnieją mędrczynie. Czekam na nowy tom Krystyny Miłobędzkiej. Kiedy będzie? Wiem, że jest przygotowany. Krystyna też mi kiedyś napisała: „Jestem blisko, bardzo blisko…”. Nie jest prawdą, że mądrość jest niedostępna. Prawdziwa mądrość to miejsce, do którego dostęp jest ze wszystkich innych miejsc.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.


















