Wiersze Urszuli Kozioł czyta się całym ciałem

Ogromne wrażenie, jakie robi jej poezja, bierze się z rozdwojenia. Z obserwowania szamocącej się świadomości, która nie wie, co jeszcze do niej należy, a co już się jej wymknęło. Nad czym panuje, a co jest poza jej kontrolą.
Czyta się kilka minut
Wojciech Bonowicz // Fot. Grażyna Makara
Wojciech Bonowicz // Fot. Grażyna Makara

„Stary człowiek prędzej dogada się z wróblem / niż z bliźnim” – tak brzmiało pierwsze zdanie tomu „Supliki”, opublikowanego przez Urszulę Kozioł w 2005 r. Odtąd w jej twórczości powracać będzie temat zwątpienia, niemożności porozumienia, bycia „za burtą”. Coraz częściej pojawiać się będą zaprzeczenia, słówka „nic”, „nikt” i „nie”, wyznania w rodzaju: „nie wiem”, „nie słyszę”, „nie mam”. „Ja” będzie się rozdwajać na tę, która pisze, uczestniczy, wierzy, i tę, która wątpi, zanika, milknie:

Przestałam podobać się sobie
i słowom
uciekają ode mnie
chciałabym już
nie być

prawdę mówiąc
tutaj już nie ma mnie

„Ja” będzie się przyglądać sobie niczym komuś obcemu, nieznanemu:

Tej nocy
moje ja oddaliło się ode mnie
o setki mil
w jego miejsce pojawiło się inne

A także:

moje ja
jest już jakby beze mnie
trzeba mi przejść z nim na „ty”
i mówić o sobie „ona”

Ogromne wrażenie, jakie robią te wiersze – tu cytowane jedynie we fragmentach – bierze się właśnie z owego rozdwojenia. Z obserwowania tej szamocącej się świadomości, która nie wie, co jeszcze do niej należy, a co już się jej wymknęło. Nad czym panuje, a co jest poza jej kontrolą. 

Przeczytajmy raz jeszcze to wyznanie: „moje ja / jest już jakby beze mnie”. Coś mnie opuściło – coś istotnego, co decydowało o tym, kim jestem. Czy chodzi o wolę? O to, że wiele rzeczy ze mną dzieje się poza moim „chcę” i „nie chcę”? Albo o ubywanie sił fizycznych, a wraz z nimi kurczenie się pola możliwości? Chyba nie tylko o to. Urszula Kozioł uparcie szuka języka, którym można by opisać to paradoksalne istnienie-nieistnienie, jakim jest starość. Kiedy człowiek uświadamia sobie, jak bardzo „nie sobą” jest w wielu sytuacjach. Kiedy rzeczywistość nieustannie przypomina mu, że jest go „mniej”. Kiedy myślenie coraz częściej staje się błądzeniem – i tak dalej.

Paradoks polega na tym, że równocześnie mamy do czynienia z wierszami, które porażają przenikliwością widzenia, ostrością sformułowań. Słowa uciekają, zdradzają? Niby tak, a jednak co jakiś czas udaje się zaprząc je do pracy, zmusić do wysiłku nazywania, opisywania, wyrażania. I to tego, co opisać, wyrazić najtrudniej – właśnie tej egzystencjalnej niewyraźności, graniczności, tego bycia i niebycia równocześnie. Kiedy udaje się znaleźć słowo, zatrzymać słowo, celnie go użyć, wtedy to „mniej” już tak nie boli, a nawet może zostać zakwestionowane:

ja ty i ona
to wciąż jedno i to samo
ja
ni mniej ni więcej

Mamy w poezji polskiej więcej świadectw podobnego wysiłku, żeby wspomnieć tylko zamknięte świadectwo Tadeusza Różewicza czy wciąż otwarte Krystyny Miłobędzkiej. Do nich chyba w ostatnich latach jest Urszuli Kozioł najbliżej. A równocześnie temperatura jej wierszy jest nieco inna. Poetka pozwala sobie śmielej na gesty zniecierpliwienia, zniechęcenia, nawet złości. Milczenie sąsiaduje tu z krzykiem, powściągliwość z nerwowością, żal z autoironią, a nawet sarkazmem. Pisanie jest czymś, w co poetka angażuje siebie całą; tak zresztą było zawsze:

Jak by tu wreszcie wydukać ten wiersz
jego ciężar już mi zalega nie tylko
napięte myśli
ale nawet żołądek.

Więc i czyta się te wiersze podobnie, niejako całym ciałem. Kibicując ich bohaterce. Dopingując ten żywy umysł, który kwestionuje sam siebie, ten niemilknący, uparty głos, który przeciwstawia się pustce. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 42/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Ten uparty głos