Tak jak przemija postać tego świata, przemija też postać Kościoła

Nie chcąc utracić resztek marzeń o idealnym Kościele, rozczarowani szukają winnych. Stąd swoisty „kult” diabła, moda na egzorcyzmy i potrzeba wroga.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

Mówi się, że jeśli chcemy odnowić Kościół, trzeba wreszcie „uznać Jezusa za naszego Pana i Zbawiciela”, „zakochać się w nim do nieprzytomności” i skupiać przy świętych kapłanach i biskupach, wtedy Bóg sam dalej poprowadzi tę odnowę i stworzymy Kościół bez żadnej skazy czy zmarszczki. Ale żeby stworzyć taką sterylnie czystą wspólnotę, najpierw trzeba zapomnieć, że Jezus nie po to wciąż gromadzi „rozproszone dzieci Boga”, żeby z nich i dla nich tworzyć rezerwat, gdzie jego wybrańcy jak zahipnotyzowani będą żyć niczym w bajce. 

Z historii Kościoła wiemy jednak, że ci budowniczowie, gdy się tylko zorientują, że robota im nie idzie, więc raczej wcześniej niż później, zaczynają się nienawidzić i zmuszać Boga, przy pomocy „wstawienniczych” modłów, by uwiarygodnił ich wysiłki „znakami i cudami”. A jako że Bóg nie chce tej modlitwie ulec, wymuszają na sobie i innych składanie tzw. świadectw, by siebie i innych przekonać, że jednak Bóg ich wybrał i przez nich działa. Szkopuł w tym, że te świadectwa tylko dlatego są wiarygodne, że niemożliwe do sprawdzenia.

Bóg jednak robi swoje i jego Duch, budząc rozum i sumienie, wprowadza tych entuzjastów kryształowego Kościoła w „ciemną noc” – najpierw zmysłów, a potem umysłu. Rozczarowani „milczeniem Boga” i tępotą mniej od nich oświeconych popadają w bezsilność, strach i żal do wszystkich, z Bogiem na czele. Nie chcąc utracić resztek marzenia o idealnym świecie, zbudowanym według ich pomysłu, zaczynają szukać winnych, stąd swoisty „kult” diabła, moda na egzorcyzmy i potrzeba wroga. Kto nie jest nasz, jest „grzesznikiem większym od nas”, którego trzeba unicestwić.

Wiele na ten temat miałby do powiedzenia papież Franciszek i nie tylko on. W rezultacie ci katarzy naszego wieku opuszczają Kościół, tracąc tym samym szansę na to, o czym marzą – na przywrócenie Kościoła ludziom i przez to Bogu. A przecież nie dzieje się nic nadzwyczajnego. Tak jak „przemija postać tego świata”, przemija też postać Kościoła, gdyż Kościół ze światem jest związany nierozerwalnie. Przecież to ten świat, piękny i szkaradny, jest domem Boga. Kościół nie potrzebuje ratunku, gdyż jego byt zabezpiecza Bóg. Ma być „szpitalem polowym”, w którym ludzie odzyskują nie tylko nadzieję, ale umiejętność wyprowadzania dobra również ze zła.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 12/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Marzenie o idealnym Kościele