Sierpień 2025 r. W Zespole Szkół Ogólnokształcących w Kluczborku zapowiedziano wizytę dawnego absolwenta. Choć opuścił placówkę dwie dekady wcześniej, jego wybryki wielu wciąż pamięta.
„Wojtek wymyślił bombę i ta bomba wybuchła w szatni!” – wspominał w rozmowie z „Nową Trybuną Opolską” Bogdan Paluch, jeden z byłych dyrektorów i nauczyciel informatyki. Na szczęście ucierpiały tylko uczniowskie kurtki.
Nie był to jedyny ładunek, jaki chłopak skonstruował – wcześniej zafundował rodzicom eksplozję w piwnicy. Wówczas – jak wynika z ich relacji – gdyby nie nosił okularów, zapewne straciłby wzrok.
Ten artykuł znalazł się w wydaniu specjalnym Tygodnika Powszechnego „Made in Polska” – do kupienia w punktach z dobrą prasą, salonach prasowych oraz w naszym sklepie internetowym >>>
Dla subskrybentów cyfrowych wszystkie treści z wydania specjalnego dostępne są w serwisie Made in Polska >>>
Wszyscy powtarzają przy tym, że był dzieciakiem genialnym. Nie zależało mu jednak na piątkach z każdego przedmiotu. Cztery-pięć godzin dziennie poświęcał na matematykę. „Bardzo się zdziwił, gdy w jednej z olimpiad zajął drugie miejsce, a wygrała prezentacja w PowerPoincie. Swoje wystąpienie rozpoczął słowami: »Ja się pierdołami nie zajmuję«. Zaczął mówić o fraktalach i pętlach” – opowiadał Paluch.
Po studiach na Uniwersytecie Warszawskim i École Polytechnique wyjechał do Nowego Jorku, by robić doktorat pod opieką wybitnych badaczy sztucznej inteligencji, Yanna LeCuna i Roba Fergusa. Dr Wojciech Zaremba, niegdyś chłopak z Kluczborka, stał się współtwórcą OpenAI. Firmy, która – zależnie od tego, kogo słuchać – sprowadza na ludzkość nową złotą erę albo nowy Wielki Kryzys, ale na pewno zmienia świat.
Czy mógł zostać w Polsce? Większość rodaków, którzy osiągnęli podobny sukces, odpowie: nie.
Jak założyć OpenAI i zarobić miliony
„Nie wiem, co w polskiej kulturze i systemie sprawia, że powstają tak niezwykłe talenty inżynieryjne i badawcze, a przy tym tak zdyscyplinowane – co, jak sądzę, miało ogromne znaczenie dla sukcesu OpenAI. Wpływ, jaki to wywarło, jest naprawdę wyjątkowy” – mówił podczas wizyty w Warszawie Sam Altman, prezes OpenAI.
Można by to było uznać za kurtuazję wobec gospodarzy, gdyby nie fakt, że firma będąca niekwestionowanym liderem rozwoju generatywnej sztucznej inteligencji jest od początku istnienia wręcz zdominowana przez Polaków. Gdy powstawała dekadę temu, spośród 50 inżynierów 10 było naszymi rodakami. Polakami było też pięciu z siedmiu czołowych badaczy, którzy opracowali przełomowy model o1.
Poza Zarembą to Jerry Tworek, Łukasz Kaiser, Szymon Sidor i Jakub Pachocki, dziś główny naukowiec OpenAI. Ten 34-latek – nazywany przez Altmana „jednym z najwybitniejszych umysłów naszego pokolenia” – jeszcze w liceum był wielokrotnym finalistą Międzynarodowej Olimpiady Informatycznej, a podczas studiów na UW zdobył wraz z zespołem złoty medal na akademickich mistrzostwach w programowaniu zespołowym, wygrał też zawody Google Code Jam.
W ścisłym kierownictwie OpenAI jest także prof. Aleksander Mądry, ale nazwiska wybitnych informatyków i matematyków, którzy tworzą najważniejsze technologiczne projekty XXI wieku, można mnożyć. Np. w Google dyrektorem odpowiedzialnym za projekt Gemini jest informatyk polskiego pochodzenia Jack Krawczyk. W Microsoft Research badaczami na kluczowych stanowiskach są Jakub Tarnawski i Krzysztof Maziarz.
Polski w pierwszym szeregu państw, gdzie dokonują się przełomowe zmiany w dziedzinie sztucznej inteligencji, jednak nie ma.
Jak Polacy podbijają świat
Ostatnim start-upem AI, który zdobył globalny zasięg, jest ElevenLabs, przekształcający tekst na mowę i tworzący syntetyczne głosy. Byłaby to polska firma, gdyby nie fakt, że znalezienie u nas źródła finansowania na taki projekt to droga przez mękę. Dlatego spółka założona trzy lata temu przez Mateusza Staniszewskiego i Piotra Dąbkowskiego została zarejestrowana w USA. Dziś z jej rozwiązań korzysta ponad połowa firm z listy Fortune 500 – ElevenLabs jest na najlepszej drodze do osiągnięcia wyceny 6 mld dol.
Choć kilka rodzimych firm zajmujących się sztuczną inteligencją podbija światowe rynki (jak krakowska Synerise, która rozwija platformę do analizy danych i personalizacji w czasie rzeczywistym, czy PhotoAid, która zbudowała wykorzystywaną w 150 krajach aplikację do automatycznego tworzenia i weryfikacji zdjęć biometrycznych do dokumentów), wciąż są to raczej wyjątki. Dlaczego? Nawet jeśli mamy wyjątkowo zdolnych młodych naukowców i inżynierów, potrzebują oni wielkiego samozaparcia, by przełomowe technologie rozwijać w Polsce: za granicą jest im zwyczajnie łatwiej.
Jak kształcić inżynierów-wizjonerów
Prof. Aleksander Mądry w rozmowie z „Tygodnikiem” przyznawał, że tym, czego najbardziej u nas brakuje, jest kultura innowacji. „Nie musimy mieć największych i najlepszych modeli językowych świata, bo ciężko będzie pokonać w tej kwestii największych graczy. Ale możemy zbudować odpowiednią kulturę” – przekonywał.
Mądry wspominał, że po ukończeniu informatyki i matematyki na Uniwersytecie Wrocławskim rozważał kontynuację nauki w kraju, lecz jego mentorzy przekonali go, by celował wyżej. Aplikował więc na Massachusetts Institute of Technology i Stanford; dostał się na ten pierwszy, gdzie w 2011 r. obronił doktorat. Karierę akademicką kontynuował w Lozannie i na MIT. W 2023 r. został zatrudniony przez OpenAI.
Podobnie wyglądają ścieżki kariery innych czołowych badaczy z Polski: pierwsze studia w kraju, później najlepsze zachodnie uczelnie, wreszcie zatrudnienie w topowych firmach na świecie.
Nasz system akademicki rozróżnia nauki ścisłe i społeczne. Na zachodnich uczelniach inżynierii blisko do filozofii. Wiele z nich oferuje możliwość samodzielnego wybrania planu studiów – nie aplikuje się na kierunek, ale na uczelnię. A to właśnie na styku różnych dyscyplin rodzą się innowacje w dziedzinie sztucznej inteligencji.
Jak zmienić zasady i zarobki
Rozwój AI napędzają nie tylko wybitne umysły, ale też nakłady finansowe. Trening modeli językowych kosztuje dziesiątki milionów dolarów, a utrzymanie zajmujących się tym specjalistów – kolejne dziesiątki. OpenAI na starcie dysponowało funduszem rzędu miliarda dolarów od prywatnych inwestorów, a w 2023 r. pozyskało od Microsoftu 10 mld na rozwój.
Założyciele ElevenLabs rejestrując start-up w USA, od razu mieli dostęp do sieci inwestorów. Początkowo działali w pełni zdalnie. Dopiero po zdobyciu renomy i kapitału otworzyli biuro w sercu Londynu, przy Wardour Street w Soho, a później stworzyli centrum badawczo-rozwojowe w Warszawie. Siedziba główna znajduje się jednak w Nowym Jorku.
Czemu w ogóle ElevenLabs ma u nas filię? „Chcemy zaoferować talentom w Polsce światowe wynagrodzenie i tym samym zmienić zasady gry” – deklarował Staniszewski w rozmowie z money.pl, bo „talentów jest w naszym kraju dużo: wygrywają olimpiady, są na światowym poziomie AI. Niestety, często nie mają wielu szans, by znaleźć topową firmę, w której mogą pracować”.
By zatrzymać w kraju ludzi zdolnych do przełomowych odkryć, trzeba im oferować wynagrodzenia choćby zbliżone do tych, które mogliby otrzymać za granicą. Tymczasem stawki już na starcie kariery są w USA pięć, sześć razy wyższe niż w Polsce. Później różnice tylko się pogłębiają. A wysokie pensje to nie kaprys, lecz inwestycja – specjaliści w dziedzinie sztucznej inteligencji są dziś rozchwytywani, szczególnie że ich praca przekłada się na przewagę konkurencyjną firm i państw.
Jak napisać strategię rozwoju sztucznej inteligencji
Inwestycje w wysokiej klasy specjalistów z branży AI są w wielu krajach postrzegane nie tylko z perspektywy czystego rachunku finansowego, ale również z perspektywy bezpieczeństwa narodowego.
Pierwszym państwem, które powołało ministra AI, były w 2017 r. Zjednoczone Emiraty Arabskie. Później ich śladem poszły m.in. Kanada i Francja. W Korei Południowej w 2024 r. powołano Narodową Komisję ds. Strategii AI, która ma synchronizować politykę wobec sztucznej inteligencji między resortami i inicjatywami na poziomie państwowym, a od 2025 r. działa prezydencki minister ds. planowania przyszłości w zakresie AI.
W Polsce resortu zajmującego się sztuczną inteligencją nie ma, choć władze podejmują inicjatywy na rzecz jej rozwoju. Pięć lat temu przyjęto nawet krajową strategię rozwoju AI, ale krytycy stwierdzili, że to zestaw pobożnych życzeń, ogólników i marketingowego bełkotu. Latem 2025 r. skończyły się konsultacje do nowego projektu, ale branża technologiczna – jak to ujęła „Rzeczpospolita” – zrównała dokument z ziemią.
I w zasadzie nie ma się co dziwić. Projekt zakłada bowiem, że znajdziemy się w światowej czołówce branży: budowane będą u nas narodowe gigantyczne „fabryki AI” oparte na superkomputerach. Stworzymy też własne modele językowe. Mamy się dzięki temu uniezależnić od zagranicy, a liderem przemian będzie aparat administracyjny, koordynujący działania prywatnego biznesu. Wszystko to ze środków publicznych. A że wszędzie na świecie motorem zmian jest sektor prywatny i ogromne pieniądze, które w to inwestuje? Cóż, papier przyjmie wszystko.
„Równie dobrze moglibyśmy zechcieć własnymi, krajowymi siłami wysłać człowieka na Marsa już w przyszłym roku” – skomentował Sebastian Stodolak, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute.
Jak zatrzymać naukowców w Polsce
Sukcesy polskich naukowców z branży AI i firm, które zbudowali nasi rodacy, pokazują, że mamy specjalistów światowej klasy. Pytanie do decydentów brzmi: co zrobić, by kolejnych przełomów dokonywali choćby częściowo u nas, a nie na emigracji?
Ci, którym się udało, od lat powtarzają to samo: należy inwestować w edukację, a władze, zamiast tworzenia nieprzystających do rzeczywistości strategii, powinny tworzyć jak najlepsze warunki dla partnerstwa ludzi najbardziej utalentowanych z biznesem. Uniwersytety powinny mieć warunki, by współpracować z firmami rozwijającymi sztuczną inteligencję, tak by zdolni doktoranci mogli realizować swoje ambicje bez konieczności wyjazdu. Wówczas firmy będą mogły korzystać z ich wiedzy i pomysłów. A gdy będą miały naprawdę dobry pomysł, inwestorów z zagranicy uda się przyciągnąć.
Przykłady? Choćby wspomniana wcześniej Synerise, wyceniana na przeszło 120 mln dol., w którą w ubiegłym roku amerykański VTEX zainwestował 8,7 mln dol. W warszawskiej RTB House, tworzącej narzędzia marketingowe oparte na uczeniu maszynowym, inwestorem od 2019 r. jest fundusz Cinven. CampusAI, założona przez Aureliusza Górskiego platforma do nauki i współpracy z AI, w 2024 r. zebrała od inwestorów (także polskich) 10 mln dol. na globalną ekspansję.
Tyle że i dla inwestorów trzeba tworzyć jak najlepsze warunki. I to jest prawdziwe pole do popisu dla rządowych strategii.
Jak znaleźć swoje miejsce
Komisja Europejska w zakresie rozwoju sztucznej inteligencji chce wspierać państwa członkowskie, oferując im nie tylko ramy regulacyjne, ale też narzędzia finansowe i instytucjonalne. Państwa mają mobilizować środki publiczne i prywatne na poziomie co najmniej 20 mld euro rocznie, przy jednoczesnym tworzeniu wspólnych ekosystemów danych i centrów innowacji cyfrowych. Wsparcie obejmuje budowę „piaskownic regulacyjnych”, które mają ułatwiać testowanie nowych rozwiązań bez ryzyka naruszenia prawa, oraz programy badawcze, finansowane z Horyzontu Europa i Cyfrowej Europy.
I znów: instytucje naukowe oraz firmy starają się czerpać z tego pełnymi garściami, a centralnej administracji brak pomysłu, jak przekuć unijne fundusze na realne działania. Nie wdrożono nawet w pełni unijnego rozporządzenia o sztucznej inteligencji, co oznacza ryzyko, że regulacje zostaną przyjęte reaktywnie i chaotycznie, zamiast umożliwić budowanie przewagi konkurencyjnej.
Zdaniem prof. Mądrego nasz kraj nie musi mieć największych modeli językowych, bo zwyczajnie trudno konkurować z budżetami, jakimi dysponują Microsoft czy Google. Zamiast tego możemy jednak stworzyć własną niszę, np. w zastosowaniach AI w medycynie, w rozwiązaniach dla przemysłu czy w systemach związanych z etycznym i odpowiedzialnym stosowaniem nowych technologii. To wymaga jednak właśnie decyzji strategicznych: wskazania obszarów, w których chcemy być dobrzy, i konsekwentnego wspierania ich przez lata. Bez tego pozostaniemy krajem, który dostarcza świetnych ludzi, ale nie świetne technologie.
Jak jechać naukową autostradą
Historia takich postaci jak Zaremba, Mądry czy Pachocki pokazuje, że talenty mamy. Historia ElevenLabs – że potrafimy stworzyć globalny produkt. Historia systemowych opóźnień – że potrafimy to wszystko zmarnować.
Dzięki rozwojowi AI globalny wzrost gospodarczy w ciągu najbliższej dekady ma – wedle ostrożnych szacunków – przyspieszać o co najmniej 1 punkt procentowy rocznie, a to znaczy, że ta technologia będzie miała wpływ porównywalny do pojawienia się silnika parowego.
Prof. Mądry: – AI to nie jest jakaś tam technologia. To technologia, która przyspiesza wszystkie inne technologie i naukę. To autostrada do szybszego postępu naukowego. Głupio by było, żeby tą autostradą nie jechać.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















