Szczotki

Nieprzytulany, niegłaskany – umrę. Tymczasem świat wokół zrobił się bardzo nieprzytulny. Serdeczność wyraża się łokciami, które jeszcze chwilę temu były symbolem bezczelności.
Czyta się kilka minut

Oczywiście, to nie tylko wirus sprawił, że dotyk – bliskość fizyczna, tulenie, głaskanie – znalazły się w odwrocie. Wirus nadał nową dynamikę procesom, które już trwały. Jak bardzo były zaawansowane, nie jest do końca jasne. Inaczej było na południu Europy, inaczej na północy, inaczej w Azji dalekiej, inaczej w bliskiej. Nikt mnie w życiu tak nie wyściskał i nie wycałował na pożegnanie, jak pewien palestyński poeta, poznany na międzynarodowym festiwalu (nie domyślajcie się zbyt wiele: wyrastał w świecie, w którym mężczyźni mogli okazywać czułość mężczyznom, natomiast w stosunku do kobiet musieli zachowywać się powściągliwie). Czy Polska była dotąd krajem serdecznym i czułym? Nie znam żadnych badań na ten temat. Jeśli poprzestać na obserwacji uroczystości rodzinnych – chrzcin, wesel, pogrzebów – czułości nam nie brakowało. Niekoniecznie tylko po alkoholu, choć ten w oczywisty sposób ośmielał. Moją przyjaciółkę, kiedy była panną młodą, od składania życzeń i mocnych pocałunków rozbolały policzki. Na weselach do tańca rwali się nawet ci, którzy nie umieli; im więcej wypili, tym czulej obejmowali partnera lub partnerkę. Wszyscy głaskali i przytulali dzieci, czekając, aż pójdą spać, żeby można było pić bez zażenowania. Nad ranem nie dziwił nikogo widok wtulonych w siebie mężczyzn, z których jeden bełkotał coś drugiemu w kołnierz marynarki.

Ale uroczystości to nie życie codzienne. Zgodnie z popularną tezą jednej z amerykańskich psychoterapeutek, żeby przeżyć, potrzebujemy czterech uścisków dziennie, żeby zachować zdrowie – ośmiu, a żeby się rozwijać – dwunastu. Niby niewiele, a jednak niekiedy trudno uzbierać nawet tyle. Zimne domy zawsze mnie przerażały, choć znałem je głównie z literatury i filmów. W „Bezmatku” Miry Marcinów natrafiłem na zdanie: „Zaczęłam się do niej przytulać późno, chyba w ostatniej klasie liceum”. „Bezmatek” to powieść o godzeniu się i niegodzeniu ze zmarłą matką. O intensywnej, trudnej, pięknej relacji, w której bywały długie okresy chłodu, aż do okrucieństwa. „Mrugałam. A moje rzęsy muskały jej policzki. Na taką zażyłość mi pozwalała. Na taki dystans mnie dopuszczała. Można powiedzieć, że byłyśmy ze sobą dość blisko. Byłyśmy ze sobą na odległość rzęs. Choć w tamtym czasie rzęsy miałam długie”. Chwile „pełne czułości, pocałunków, głaskania, muskania” nadeszły dopiero, kiedy matka umierała, w agonii. I potem. Bo „temperatura jej martwego ciała, choć niska, to przecież jeszcze nie lodowata, pozwalała na przytulenie, ogrzanie się przy ciele matki”.

A jak to będzie teraz? Niby przytulić się – gdy twarz mija się z twarzą, co najwyżej muska ją policzkiem – jest bezpieczniej niż rozmawiać. No ale jednak maseczki, jednak łokcie, jednak lepiej ograniczyć się do skinięcia głową… Jest, owszem, wyjątek – zwierzęta. Zwierzęta nie zarażają, ich serdeczność jest bezpieczna. „Czy można głaskać po kimś?”, pyta dziewczynka matkę, wskazując psa, którego przed chwilą pogłaskał właściciel. A więc i tu zalągł się lęk? Może tylko ostrożność. Zresztą kto wie, co nas jeszcze czeka, jakie plagi spadną na Egipt, który nagle stał się całą ludzkością?

Do głaskania Leona potrzebne są dwie szczotki. Jedną przykłada się pod brodą – Leon sam się o nią ociera, czasem oblizuje, wyjadając z niej pojedyncze kłaczki. Drugą przesuwa się wolno po głowie i karku, czasem aż do ogona, jeżeli na to pozwala. Leon mruczy, ogon ma sztywny, jest zadowolony. Jeśli nie chce ci się iść do łazienki po szczotki, bo na przykład jest druga w nocy, stoi nad tobą leżącym, maca łapą po twarzy, zaczyna lizać szorstkim językiem twoją brodę. Wtedy głaszczesz go rękami, a on wspaniałomyślnie się zgadza, o ile jesteś wytrwały. Jeśli nie, znowu to samo – łapa na twarzy i lizanie.

Bez czułości, przytulania – umrę. To na pewno. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 40/2020