Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Szczęście turysty

Szczęście turysty

24.09.2018
Czyta się kilka minut
34 procent. Za taką część emisji gazów cieplarnianych odpowiada system rolno-spożywczy.
WWW.PEXELS.COM
T

Tak straszył Carlo Petrini, patriarcha ruchu Slow Food w trakcie tegorocznego „Salonu Smaku” w Turynie. Cykliczna impreza, swego rodzaju światowy zlot wszystkich, którzy jedzenie chcą zaprzęgnąć do rydwanu postępu, walczyć ze złem ekologicznym i społecznym na rzecz równowagi, zdrowia i sprawiedliwego podziału chleba. Oprócz debat, prezentacji i projekcji jest to oczywiście kolosalny festyn z jedzeniem, tysiące potraw oraz rzeka darmowego wina. Wszystko zaś zdrowe, szczere, organiczne, lokalne i podlane na gorąco sosem świętej racji. A ten, jak wiadomo, jest najsmaczniejszy, niczym moralna biała trufla.

No więc Food for Change, czyli Żywność na rzecz Zmiany – tak brzmiało tegoroczne motto salonu. Włosi mają od wiosny „rząd zmiany”, Slow Food też nie chce być gorszy i z uporem szuka, co by tu zmienić. Petrini namawia, żeby np. Zachód ograniczył spożycie mięsa o połowę, gdyż...

5481

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Subtelną retoryką wymigał się Pan Redaktor bardzo sprytnie od osobistej i zbiorowej (nas wszystkich) odpowiedzialności za niszczenie środowiska naturalnego. Przecież to nie nasza wina. Nam wolno jeść mięso, bo dla nas nie oznacza to ekspresowego awansu ekonomicznego (już nie, przecież mięso jest tanie), jest nas mniej i nie jesteśmy tak pożądliwi jak Azjaci (pieczystego nie czujemy w trzewiach, bo my tylko w niedzielę, jak dobrzy chrześcijanie, a nie górę mięsa, jak dzicy). My jesteśmy kulturalni. Nie wiem, z czego wynika nieskrywana niechęć Pana Redaktora do weganizmu (i skrywana ale widoczna pogarda wobec ludzi żyjących poza Europą). Naprawdę nietrudno zamienić kotlet na fasolę, a makaron zjeść z pomidorami i grzybami ale bez boczku czy parmezanu, by uniknąć dzięki temu chorób serca, raka i cukrzycy, a jednocześnie trochę odciążyć niszczoną przez nas w zatrważającym tempie Planetę. Jeżeli ktoś z pełną świadomością zatruwa swój organizm i środowisko naturalne, to nie wiem, jak z tym dyskutować. (Są wszak i lekarze, którzy palą papierosy – wątpliwe, by nie wiedzieli, czym to skutkuje.) Nie udawajmy jednak, że to kultura (kulinarna czy jakakolwiek). Podstawą ludzkiej cywilizacji jest troska o dobro wspólne i szacunek do każdego człowieka. Można i należy je wyrażać także poprzez to, co mamy na talerzu. Smutne, że na łamach Tygodnika pojawiają się teksty, z którymi trzeba w takich sprawach polemizować.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]