Reklama

Syria: w pułapce Idlibu

Syria: w pułapce Idlibu

24.02.2020
Czyta się kilka minut
W rezultacie ofensywy na prowincję Idlib w północno-zachodniej Syrii wojska prezydenta Baszara al-Asada i ich rosyjscy sojusznicy odbili z rąk sił antyrządowych ponad sto miejscowości. Sytuacja jest tak chaotyczna, że trudno oszacować liczbę ofiar. Przynajmniej 900 tys. osób uciekło z domów. Cywile znaleźli się w potrzasku.
MUHAMMED SAID / ANADOLU AGENCY / GETTY IMAGES
M

Muhammed Wallaja wciąż jeszcze ma ten wątpliwy komfort, by zastanowić się, co robić. Wraz z 16 członkami rodziny (rodzicami, bratem, żoną i dziećmi) są dość daleko od linii frontu – jakieś 20 km. Ten 35-letni mężczyzna stoi jednak przed pozornym wyborem: – Mam żonę, dzieci, ale nie mam pieniędzy, by wynająć gdzieś dom, nie mam bliskich gdzie indziej – mówi Wallaja w wiadomości głosowej na WhatsAppie.

Dopóki pociski nie zaczną spadać, będzie trwał z nadzieją, że wojna ominie jego dom.

W rezultacie ofensywy na prowincję Idlib w północno-zachodniej Syrii wojska prezydenta Baszara al-Asada i ich rosyjscy sojusznicy odbili z rąk sił antyrządowych ponad sto miejscowości. Sytuacja jest tak chaotyczna, że trudno oszacować liczbę ofiar. Przynajmniej 900 tys. osób uciekło z domów. Cywile znaleźli się w potrzasku. Z jednej strony uciekają przed nacierającymi wojskami. Z drugiej nie mogą przedostać się przez turecką granicę, którą zamknięto w 2015 r., aby zapobiec dalszej migracji. Turcja przyjęła ponad 3 mln uchodźców. W Idlibie znajduje się ich drugie tyle.

Na tym niedużym terytorium setki tysięcy ludzi szukają schronienia. Przy granicy ustawione są pola namiotowe. Wielu ludzi jednak musi koczować pod gołym niebem, często wśród gajów oliwnych, podczas chłodnych zimowych nocy. – Pojawiło się tu tylu ludzi, że trudno o namiot, jeśli nie masz kogoś znajomego w organizacji pomocowej – mówi Wallaja. – Sytuacja jest tragiczna.

W niektórych miejscowościach liczba ludności wzrosła nawet sześciokrotnie. Uciekinierzy często nie mogą liczyć na pomoc. Szpitale są celami samolotów sił rządowych i rosyjskich, lekarzy przerasta taka liczba potrzebujących.

Wallaja widział ostatnio tłumy uciekające z terenów ogarniętych walkami. Jak mówi, były to głównie kobiety i starsi ludzie. Mieli swoje skromne dobytki na plecach, ramionach lub nosili je na głowach. Zrozpaczeni, przerażeni i wymęczeni. Jedna z uciekających kobiet upadła na ziemię. Zebrali się wokół niej gapie. Dopiero po chwili zrozumieli, że rodzi. Tam wśród strachu i rozpaczy narodziło się kolejne życie. Pół miliona uchodźców wewnętrznych w Idlibie stanowią dzieci.

Prowincja jest jednym z ostatnich bastionów rebelii rozpoczętej w 2011 r., przede wszystkim kontrolują go różne frakcje dżihadystyczne. Byli tam wywożeni zatwardziali bojownicy z różnych części Syrii po przegranych bitwach. – Kryzys w Idlibie jest chyba zbyt duży, by można go było rozwiązać pokojowo. Rany są zbyt głębokie. Potrzeba czasu i wielu pokoleń, by się zagoiły – stwierdza gorzko Wallaja.

Cywile i bojownicy noszą w pamięci straszliwe sceny i dramatyczne przeżycia. Idlib, nawet rozgromiony, nie zapomni tego wszystkiego.©

 Współpraca: Mamed Welî


Uciekinierom z Idlibu można pomóc

Tylko w ciągu ostatnich dwóch miesięcy z powodu ofensywy prowadzonej przez syryjskie siły rządowe z domów musiało uciekać ponad 900 tys. ludzi, którzy są spychani na coraz bardziej kurczące się terytorium przy granicy z Turcją.

Ofiarom ofensywy pomaga fundacja Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej, która na pogranicze turecko-syryjskie zamierza wysłać domy modułowe – tymczasowe schronienie dla uchodźców.

Można pomóc, wpłacając na konto nr 61 1140 1010 0000 5228 6800 1003 (dopisek: „Wsparcie dla uchodźców syryjskich”), lub na stronie pcpm.org.pl/POMOC

 

Autor artykułu

Dziennikarz, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego". Relacjonował wydarzenia m.in. z Afganistanu, Górskiego Karabachu, Iraku, Syrii i Ukrainy. Autor książek „Po kalifacie. Nowa wojna...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]