Reklama

Święto polskiego kina bez widza

Święto polskiego kina bez widza

07.12.2020
Czyta się kilka minut
Nawet akredytowani dziennikarze i branża mogą obejrzeć tylko część filmów nominowanych do Złotych Lwów.
J

Jedną z nielicznych korzyści, jakie przy­niosło kulturze zamknięcie w sieci, jest zwiększenie jej zasięgu. Festiwale w wersji ­online zyskały nową publiczność, docierając ze swą często bardzo atrakcyjną ofertą tam, gdzie wcześniej nie było to możliwe. Tymczasem rozpoczęty 8 grudnia 45. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni robi coś dokładnie odwrotnego: jego najważniejsza część konkursowa odbywa się bez widzów. Nawet akredytowani dziennikarze i branża mogą obejrzeć tylko część filmów nominowanych do Złotych Lwów. W dodatku z wyłączeniem najbardziej wyczekiwanych tytułów, jak „Magnezja” Macieja Bochniaka, „Sweat” Magnusa von Horna czy „Śniegu już nigdy nie będzie” Małgorzaty Szumowskiej i Michała Englerta.

To zrozumiałe, że producenci i dystrybutorzy niechętnie udostępniają swoje filmy na wirtualnych seansach – ze względu na ryzyko piractwa, planowaną dystrybucję kinową czy wcześniejsze umowy z innymi platformami internetowymi. Skoro jednak nie udało się organizatorom wynegocjować tych kilku reglamentowanych pokazów branżowych, a widzom niemal całkowicie odebrano możliwość zapoznania się z najnowszym kinem polskim, może lepiej było tegoroczny festiwal po prostu odwołać i poczekać na lepsze czasy? Argumentem za tegoroczną edycją, choćby i w formie kadłubowej, było podtrzymanie ciągłości festiwalu, który był zawieszany tylko dwukrotnie – w stanie wojennym. To jednak gest przede wszystkim w stronę środowiska filmowego, bo rodzima publiczność dostała właśnie zupełnie inny przekaz: zdecydowanie mniej życzliwy.

Jak wiadomo, festiwale filmowe, również te odbywające się dzisiaj w sieci, spełniają ważną rolę promocyjną i wspólnototwórczą. W mediach społecznościowych toczą się pasjonujące często dyskusje, w których komentuje się na bieżąco festiwalowe wydarzenia. Tym razem tego ożywczego szumu nie będzie. Podobnie jak nie może być rzetelnych relacji prasowych z imprezy, która została zmuszona do trzymania swego programu pod kluczem.©

Autor artykułu

Anita Piotrowska / FOT. GRAŻYNA MAKARA
Krytyczka filmowa „Tygodnika Powszechnego”. Pisuje także do pisma „EKRANy”, „Kino” i miesięcznika psychologicznego „Charaktery”. Jest współautorką takich publikacji, jak: „Panorama kina...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]