Do kogo należy TV2 Media Group
Nie potrzeba wglądu do żadnych tajnych dokumentów. Wystarczy wyszukiwarka internetowa, z której z łatwością można się dowiedzieć, że TV2 Media Group formalnie należy do węgierskiego bankiera Józsefa Vidy, a jej sztandarowy TV2 to tuba propagandowa rządzącego Fideszu. Niezależne węgierskie portale internetowe twierdzą jednak, że tak naprawdę właścicielem grupy jest najbogatszy Węgier Lőrinc Mészáros. Ten z kolei ma opinię tzw. słupa, na którym swój majątek wiesza premier Viktor Orbán, najbliższy przyjaciel Władimira Putina w UE. Dodać należy również, że Mészáros jest biznesowo powiązany z Rosjanami i nie stroni od sponsorowania prorosyjskich polityków w Europie – bank, który kontroluje, wspierał kampanie Marine Le Pen i hiszpańskiej populistycznej partii Vox.
TV2 Media Group jest ponoć zainteresowana kupnem TVN. Czy w tej sytuacji powinno dziwić, że polski rząd chce mieć wgląd w transakcję i w razie czego możliwość jej zablokowania? Ogłaszając decyzję o wpisaniu TVN i Polsatu na listę firm strategicznych premier Donald Tusk oświadczył, że „potwierdza plotki o tym, że na Wschodzie odnajdujemy zainteresowanych ewentualnym przejęciem mediów albo wpływaniem na pracę mediów w Polsce”.
O co chodziło z lex TVN
Obie stacje – z całkiem różnych powodów – znalazły się w trudnej sytuacji. Na Polsacie może odbić się konflikt o sukcesję po Zygmuncie Solorzu między jego dziećmi a nową żoną. Natomiast amerykański właściciel TVN, koncern Warner Bros. Discovery, ma problemy finansowe i – wedle doniesień medialnych – rozważa sprzedaż mniej kluczowych inwestycji, w tym polskiej stacji.
Choć mogłoby się wydawać, że chodzi wyłącznie o to, by chronić dwie największe prywatne telewizje przed niebezpiecznym przejęciem, staliśmy się świadkami gorszącej awantury. „W sprawie TVN ubrał się PiS w ornat i na mszę ogonem dzwoni” – komentował na łamach „Wyborczej” Bartosz T. Wieliński i ciężko tej opinii nie podzielać. Obóz Zjednoczonej Prawicy od lat stawał na głowie, by zdobyć kontrolę nad TVN. Temu miał służyć tzw. Lex TVN, którym chciano uniemożliwić posiadanie większościowych udziałów inwestorom spoza UE, oraz nagonka po emisji kontrowersyjnego reportażu o Janie Pawle II, gdy oskarżono TVN o „atak na polską rację stanu” (cytat z ministra Glińskiego) oraz „osłabienie zdolności Rzeczypospolitej Polskiej do odstraszania potencjalnego przeciwnika i odporności na zagrożenia” (cytat z komunikatu MSZ). A w tle było jeszcze przypominające nękanie odwlekanie decyzji KRRiT o przedłużeniu koncesji na nadawanie.
PiS: Przecież TVN jest własnością prywatną
Politycy PiS wrócili do tematu przejęcia kontroli nad telewizją latem, gdy pojawiły się doniesienia, że Warner Bros. Discovery może chcieć spieniężyć TVN – pomóc w tym mieli właśnie Węgrzy. Daniel Obajtek w rozmowie z reporterem stacji drwił, że będą się częściej spotykać, a on będzie chodzić do stacji „jak do siebie”, natomiast poseł Dariusz Matecki pytał na X, czy „byłby dobrym dyrektorem programowym TVN”. Wątpliwe, by politycy PiS przeoczyli, że kapitał, który ma to umożliwić, powiązany jest z Kremlem. „Newsweek” podaje, że już kilka miesięcy wcześniej, gdy TV2 Media Group ubiegała się o koncesję w Polsce (nie dostała jej) i prześwietlono jej kapitał, nawet w obozie PiS była określana mianem: „ruskich Węgrów”.
Po decyzji Tuska politycy Zjednoczonej Prawicy grzmią jednak, że rząd działa bezprawnie, bo TVN jest własnością prywatną, a nie spółką Skarbu Państwa, nie może być więc wciągnięta na listę firm strategicznych. Jest zarazem firmą zagraniczną i jeśli rząd zrealizuje swój plan, Polska po wyrokach międzynarodowych trybunałów będzie musiała zapłacić wielomilionowe kary.
Podmioty prywatne mogą być na liście firm strategicznych
To nieprawda. Na dotychczasowej liście znajdują się zarówno firmy prywatne (np. Oktan Energy), jak i takie, które należą do zagranicznych właścicieli (Stoen Operator). Sam TVN SA jest zarejestrowany w Polsce, choć jego jedyny akcjonariusz to spółka zarejestrowana w Holandii, która z kolei należy do Amerykanów. Zgodnie z Ustawą z 2015 r. o kontroli niektórych inwestycji rząd może umieszczać prywatne firmy na liście podmiotów, których sprzedaż wymaga zgody odpowiednich organów państwa. Choć spółki medialne nie zostały tam uwzględnione, ustawa obejmuje podmioty zajmujące się telekomunikacją, a TVN i Polsat taką działalność prowadzą (choć prawnicy nie są zgodni, czy jest to ich główna działalność, a zatem czy ustawa je obejmuje).
Pewne jest natomiast, że Bruksela w sprawie wpisania telewizji na listę firm chronionych przez państwo nie będzie protestować. Nie tylko dlatego, że podobne rozwiązania obowiązują m.in. we Francji czy w Niemczech, ale przede wszystkim dlatego, że art. 4 ust. 2 Traktatu o ustanowieniu Unii Europejskiej umożliwia państwom członkowskim ograniczanie swobody działalności gospodarczej, jeśli jest to uzasadnione kwestiami ich bezpieczeństwa.
Czy decyzja rządu o wciągnięciu na listę podmiotów strategicznych dwóch telewizji, które mają łącznie 50 proc. udziału rynku, może być usprawiedliwiona kwestiami bezpieczeństwa? Część medioznawców podnosi argument, że takie działania w dłuższej perspektywie mogą zagrozić wolności mediów. Należy jednak starannie wyważyć, czy bardziej zagraża jej polski rząd, czy rosyjski kapitał w naszych mediach.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.












