Brzmi to strasznie, ale przecież prawdopodobnie w sytuacji pospiesznego przygotowania pogrzebów po wielkiej katastrofie. Dlatego można sobie wyobrazić, że powziąwszy taką wiedzę, organy państwa zechcą w dyskrecji wraz z rodzinami, których to dotyczy, podjąć rozmowę, co dalej. Ale z retoryki władz i rządowych mediów widać, że to pałka na PO.
Poprzednia przewodnicząca partii Ewa Kopacz uczestniczyła w pracach patomorfologów i teraz będzie musiała ponieść konsekwencje uspokajania opinii publicznej (czy nie tego wówczas oczekiwaliśmy?): wraz z resztą liderów PO zostanie obciążona odium bezcześcicieli zwłok, profanatorów świętości człowieczej i mistycznego ciała narodu.
Nie pochwalając operacji „Hiena”, trzeba zauważyć, że jest w tym jakaś nadludzka sprawiedliwość. PO nie ponosi odpowiedzialności za tamte zaniedbania, ale w innych miejscach dopuściła się zaniechań albo zachowała się małostkowo, kalkulując, co się opłaci w walce z konkurentami. Za takie przewiny w polityce powinna być jakaś kara, a tej przez długi czas udawało się PO uniknąć. Teraz smoleńska nemezis do niej wraca, zwielokrotniona metafizyczną grozą naruszonego tabu grobów. ©℗
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















