Śmieszy tumani przestrasza „debata” nasza (Vade-mecum)

Kiedy Państwo to przeczytacie, będzie po „debacie”, i po herbacie. Ale podsumujmy pięć lat żmudnych przygotowań kandydatów do debaty, chociaż. Jednakowoż. Azaliż. W formie vade-mecum.
Czyta się kilka minut

Bedekera besserwissera. Czas tzw. „debaty” jest właśnie tym momentem, kiedy nawet najbardziej roztańczeni, rozpływani i rozgotowani celebryci mogą wyjść ze swych posiadłości – i nie być nagabywani na spacerze... bo cała Polska przed tiwi dwa sprzeciwne czerwone krawaty i białe koszule ocenia? Wiadomo. Ma się rozumieć. Osąd (potencjalnych) wyborców. Jak wygrać, sprzeciwnika w kozi róg zapędzić? Oto przed Państwem garść banalnych rad post factum (piszę przed wyborami, żeby było trudniej). Jak wygrać bądź nie wygrać – vade-mecum:
W ramach „Hello!” wykonaj nieprzytomny myk z proporczykiem. Zażyj przeciwnika z proporczyka, a będzie panika, popatrz, jak umyka. Klubowe barwy na deskach, i punkt dla ciebie.
Zacytuj wieszcza. Jest martwy, więc niegroźny. Dobry wieszcz to martwy wieszcz. Pojedź panem Twardowskim, dajmy na to, a zatrzymasz się w Belwederze, z dobrym widokiem na niezbyt perspektywiczną, za to księżycową prezydenturę.
Przywal mu „z teścia”! Ludzie nie są głupi, ludzie zaczną góglać, i jakie nazwisko im wyskoczy? Poetyckie. Ma przerąbane. Zasiejesz niepewność we wrażych szeregach, a przecie również i o to biega. „Biegajcie, biegajcie!” – jak pod Legnicą. Cenna lekcja historii („średniowieczne poglądy”) w służbie spokooooooojnej przyszłości.
Zręcznie kopnij orzełkiem, co to go sprzeciwnik nie chciał na naszych piłkarzy nożnych piersiach... Że się wstrzymał przed „Polish UEFA eagle”, „Polish pride”, orzełka naszym chłopcom nie dał po golu ucałować, golu naszemu w ten sposób zapobiegł – sabotażysta.
Skontruj na czekoladowo. Popraw kotylionem. Powołaj się na gromki śmiech współbraci Sarmatów z orlej mazi... No i najważniejsze: przekonaj całą Polskę, że nikt, ale to nikt za tobą nie stoi. Od czasu do czasu się oglądaj za siebie, ludziom pokazuj, że za tobą dumna pustka, że tylko polski krajobraz, i ani żywego ducha, żeby widzieli jasno jak na dłoni, że nikt-za-tobą-nie-stoi.
A z drugiej strony najważniejsze, bo sprawdzone do imentu: przekonaj, żeś mniejsze zło. To wystarczy, przeciwnik wróci na tarczy.
Polacy i polki, mazury i mazurki, polonezy i oberki – daliście głos, a będzie wam dane! Albowiem to nie myśmy ich wybrali, ale to oni nas sobie wybrali. Niestety. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 22/2015