Śmierć dziecka na Śląsku: schemat zbrodni

Dzieci są zabijane przez własnych rodziców. I nie wynikają z tego żadne wnioski – mówi Joanna Luberadzka-Gruca z Fundacji Polki Mogą Wszystko, pracującej m.in. na rzecz dzieci z trudnych rodzin.
Czyta się kilka minut
Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara /
Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara /

Co wyniknie z kolejnej zbrodni – na miesięcznym chłopcu z Rudy Śląskiej? Zdarzenia znowu przebiegną zapewne wedle ćwiczonego tyle razy schematu.

Etap pierwszy: tragedia. W tym przypadku dziecko trafia do szpitala nieprzytomne. Ze złamaniami kości, obrażeniami głowy. Sekcja wykaże „rozległy uraz mózgowo-czaszkowy”.

Etap drugi: rekonstrukcja. Zwykle wykazuje, że urzędnicy wiedzieli o wcześniejszych przypadkach przemocy. Rodzice chłopca z Rudy Śląskiej byli pod nadzorem kuratora, pomocy społecznej, asystenta rodziny. Notowani, m.in. z powodu obrażeń (złamane żebra) starszego dziecka, dziś kilkunastomiesięcznej dziewczynki. Założono im Niebieską Kartę, ograniczono prawa rodziców, wysłano dziecko do rodziny zastępczej. A potem sprawę umorzono – dziewczynka wróciła do rodziców.

Etap trzeci: odpowiedzialność. Karna dla sprawców, zawodowa dla urzędników. Na niskim szczeblu – „leci” pracownik socjalny, rzadziej szefowa MOPS-u (tak było w głośnym przypadku ubiegłorocznej śmierci Blanki z Olecka). Nigdy do dymisji nie podaje się (ani nawet nie przeprasza) wójt czy burmistrz.

Etap czwarty: systemowe wnioski – w Polsce nie istnieje. Albo inaczej: zainteresowani nimi są tylko działacze organizacji pomocowych. – Początek epidemii, dziewczynka, wcześniej w związku z drastyczną przemocą odebrana rodzicom, wraca do nich, bo sąd uważa, że nie może być od nich na skutek lockdownu odcięta – opowiada Luberadzka-Gruca. – Ale kurator wkrótce stwierdza, iż dziecko jest w takim stanie, że musi wrócić do pieczy zastępczej. Takich historii jest masa, bo w Polsce „od zawsze”, a zwłaszcza w ostatnich latach, dominuje pobłażliwość dla przemocowych rodziców. Towarzyszy temu retoryka władz idealizująca rodziny i strach przed decyzjami, które nie pasują do tej retoryki.

„Nie chcemy, by kolejne dziecko zostało zabite” – pisała rok temu (tuż po Olecku) Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, apelując do prezydenta o stworzenie – będącego w innych krajach normą – tzw. Serious Case Review: systemu analizującego przypadki drastycznej przemocy wobec dzieci.

17 lipca na profilu FDDS pojawiła się informacja: przedstawiciel Kancelarii Prezydenta zapewnia, iż trwają prace nad projektem przepisów. Kilka dni później doszło do tragedii w Rudzie Śląskiej. ©℗

Czytaj także: Marek Rabij, Przemysław Wilczyński: Partia władzy nad rodziną

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 31/2020