Śmierć Barbary Skrzypek nie była politycznym morderstwem. Ale o polskiej polityce mówi wiele

W sprawie śmierci Barbary Skrzypek chodzi o wiele rzeczy, ale najmniej o nią samą. Ciężko byłoby też znaleźć lepszy dowód na to, jak zgubna dla Polski jest skrajna polaryzacja.
Czyta się kilka minut
Znicze i zdjęcie Barbary Skrzypek przed siedzibą Prokuratury Okręgowej w Warszawie. 17 marca 2025 r. // Fot. Aliaksandr Valodzin / East News

Ta sprawa budzi mój ogromny niesmak. Z jednej strony dowiedziałem się, że dla polityków PiS zgon Barbary Skrzypek to paliwo wyborcze, które pozwala od kilku dni napędzać prawdziwe igrzyska śmierci, mające rozpalić na nowo przygasłą gwiazdę Karola Nawrockiego. Jest to działanie wręcz obrzydliwe. Z drugiej jednak strony, prowadzenie akurat przez Ewę Wrzosek – prokuratorkę o jasno zdeklarowanych i wielokrotnie wyrażanych poglądach – przesłuchań w sprawie spółki Srebrna i tzw. dwóch wież nie świadczy dobrze o nowej władzy. Trudno byłoby bowiem znaleźć lepszy dowód na to, że podlegająca rządowi prokuratura nie wyzwoliła się z wpływów politycznych, tylko zmieniła swego pana, a na odcinek wyjaśniania jednej z największych afer z udziałem Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższego otoczenia wybrała osobę wręcz kipiącą niechęcią do poprzedniej władzy.

Barbara Skrzypek przesłuchiwana przez prokurator Ewę Wrzosek

Zaiste, idealny to przykład, by wyborcy niezaangażowani specjalnie w politykę mogli odnieść symetrystyczne wrażenie, że każda władza jest taka sama. Zwłaszcza jeśli dowiadują się, że 66-letnia, schorowana kobieta, bliska współpracowniczka Kaczyńskiego i była szefowa sekretariatu jego biura, osoba bez doświadczenia prawnego – nie mogła zeznawać w obecności adwokata. Natomiast strona skarżąca była reprezentowana przez niezwykle doświadczonego mecenasa Jacka Duboisa oraz drugiego prawnika z kancelarii Romana Giertycha – aktywnego posła wybranego z list KO, zarazem aktywnego w internecie hejtera. 

Oczywiście prokurator Ewa Wrzosek miała formalne prawo odmówić przesłuchiwanej towarzystwa mecenasa podczas niemal 5-godzinnego przesłuchania, ale było to po prostu nieeleganckie, niesprawiedliwe i politycznie szkodliwe, zarazem świadczyło o braku empatii i tzw. miękkich kompetencji. To prawda, Wrzosek miała powody, by darzyć wyjątkową antypatią epokę rządów Zjednoczonej Prawicy. To przecież przeciwko niej prowadzono, jak się wydaje nielegalną, inwigilację przy pomocy programu szpiegowskiego Pegasus, a wszystko dlatego, że ośmieliła się wszcząć śledztwo w sprawie tzw. wyborów kopertowych. Jej niezwykle odważna decyzja skończyła się dla niej szykanami ze strony ludzi Zbigniewa Ziobry, którzy za karę postanowili zesłać ją z Warszawy, gdzie wychowuje dzieci, do prokuratury w Śremie odległej o 300 km od jej domu. Potem odważna prokurator została też objęta postępowaniem dyscyplinarnym i zawieszona.

To samo w sobie nie wykluczałoby Wrzosek jako prowadzącej śledztwo, gdyby nie fakt, że to nie jest koniec całej historii. Pani prokurator zasłynęła bowiem także z otwartego promowania tzw. ośmiu gwiazdek, za którymi od czasów protestów po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji kryje się dość wulgarne hasło pod adresem PiS. Ono może być wytłumaczalne podczas pełnych emocji demonstracji, ale używanie go przez funkcjonariusza publicznego raczej powinno budzić niesmak. 

Mało tego, po zmianie władzy Wrzosek potrafiła podzielić się zadziwiającym w ustach prokuratora stwierdzeniem, że okres po epoce PiS to nie jest czas na ścisłe trzymanie się litery prawa. Potem zaś, niedługo po zatrudnieniu, została wyrzucona przez Adama Bodnara z Ministerstwa Sprawiedliwości, gdyż stwierdziła publicznie, iż lepszym szefem resortu byłby... Roman Giertych. Jej zdaniem obecny minister nie radzi sobie z rozliczeniami poprzedniej ekipy.

Politycy PiS nad trumną Barbary Skrzypek

Wszystko to jednak blednie przy tańcu, jaki politycy PiS oraz związane z nimi media uprawiają nad zwłokami Barbary Skrzypek. Nie krzyczeli o skandalu tuż po przesłuchaniu, zanim przyjaciółka Kaczyńskiego umarła, dopiero dziś niektórzy z nich zaczynają opowiadać rzekomo prawdziwe historie o tym, w jak strasznym stanie była po wizycie w prokuraturze (a pomaga im fakt, że przesłuchania nie zarejestrowano cyfrowo), i że Wrzosek zniszczyła ją fizycznie i psychicznie. 

Niektórzy tak się zapędzili, że mówią o „wzorcach białoruskich”, „brutalnych prześladowaniach bodnarowców”, a sam Jarosław Kaczyński twierdzi, że Skrzypek jest „pierwszą śmiertelną ofiarą demokracji walczącej” Tuska. Za chwilę może się okazać, że nieszczęśliwa śmierć Skrzypek to akt założycielski nowego mitu, który w obliczu zjazdu sondażowego Karola Nawrockiego ma być małą wersją Smoleńska.

Jeśli o cokolwiek w tej sprawie im chodzi, to śmiem twierdzić, że najmniej o los samej zmarłej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”