Po śmierci Barbary Skrzypek: Polacy nie lubią politycznego tańca na grobach

Śmierć dawnej współpracowniczki Jarosława Kaczyńskiego nastąpiła w takich okolicznościach i w takim momencie, że PiS musiał wykorzystać ją politycznie. Ale wielkiej narracji na niej nie zbuduje.
Czyta się kilka minut
Konferencja prasowa Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry w sprawie śmierci Barbary Skrzypek. Warszawa, 26 marca 2025 r. // Fot. Dawid Wolski / East News
Konferencja prasowa Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry w sprawie śmierci Barbary Skrzypek. Warszawa, 26 marca 2025 r. // Fot. Dawid Wolski / East News

Mamy pierwszą ofiarę śmiertelną działań rządu, jest nią śp. Barbara Skrzypek. Padła ofiarą łotrów, którzy doprowadzili do tej śmierci. Chcę to jasno powiedzieć: oni dzisiaj się próbują bronić, oni dzisiaj próbują straszyć, ale my się nie przestraszymy – te słowa Jarosława Kaczyńskiego, wypowiedziane na wieść o odejściu jego wieloletniej współpracowniczki, zapowiadały, że PiS rozpęta w sprawie tej tragedii polityczną burzę. Dlaczego tak się nie stało?

O Barbarze Skrzypek i jej związkach z Kaczyńskim mówiono ostatnio równie wiele, jak o utracie przewagi Karola Nawrockiego nad trzecim w prezydenckim wyścigu Sławomirem Mentzenem. Współpracowniczka Kaczyńskiego zmarła na zawał serca 15 marca, trzy dni po przesłuchaniu w prokuraturze w sprawie tzw. dwóch wież. Politycy PiS wiązali tę śmierć z przebiegiem przesłuchania, a zwłaszcza z postawą prowadzącej je, znanej z wyrazistych poglądów politycznych prokurator Ewy Wrzosek. Która dodatkowo nie zgodziła się na obecność pełnomocnika Skrzypek.

Smoleńsk: jak opanować trwogę i zjednoczyć elektorat

PiS ma doświadczenie w politycznym eksploatowaniu śmierci. Fundamentalne znaczenie dla obecnego etosu partii ma katastrofa smoleńska, a zwłaszcza teoria o zamachu, czyniąca z Lecha Kaczyńskiego kolejnego narodowego męczennika. Można zakładać, że nie kryła się za tym tylko cyniczna gra – chodziło też o to, by obronić pamięć bliźniaka prezesa PiS przed narracją, jaką krótko po katastrofie usiłował – w reakcji na rodzący się kult – forsować ówczesny poseł PO Janusz Palikot, przekonujący, że to sam Lech Kaczyński ponosi odpowiedzialność za katastrofę.

Kluczowe było jednak znaczenie formacyjne. Służyła mu erupcja miesięcznic, manifestacji i oskarżeń o polityczny mord, formułowanych przez samego Kaczyńskiego, a zwłaszcza przez „kapłana religii smoleńskiej” Antoniego Macierewicza.

– Śmierć jest wykorzystywana w polityce nie od dzisiaj – tłumaczy prof. Michał Bilewicz, psycholog społeczny i autor wydanego w zeszłym roku „Traumalandu”. – Teoria opanowania trwogi mówi, że gdy ludzie myślą o śmierci, bardzo mocno kierują się w stronę grup, zwiększa się ich konformizm, podporządkowują się. To wszystko mechanizmy, które w przypadku obozu politycznego mogą się opłacać, bo sprzyjają konsolidacji środowiska.

Można było więc oczekiwać, że śmierć Skrzypek też tak będzie eksploatowana. Zwłaszcza że w sympatyzujących z PiS mediach pojawiły się teksty przypominające wcześniejsze zachowania i wypowiedzi prokurator Wrzosek, a także piętnujące błędy podczas przesłuchania. Cytowano opinię rzecznika praw obywatelskich Marcina Wiącka, którego zdaniem niedopuszczenie pełnomocnika było jeśli nie prawnym, to wizerunkowym błędem śledczych. Cytowano wypowiedzi byłej minister sprawiedliwości Barbary Piwnik, piętnującej brak protokolanta i sposób sporządzenia protokołu. Sama Wrzosek znalazła się pod taką presją (którą wzmogły agresywne wypowiedzi polityków PiS pod jej adresem), że poprosiła o ochronę.

PiS: jak osłabić autorytet prokuratury i ostudzić emocje

Polityków KO to nie dziwiło. – Do tej pory PiS-owi eskalowanie emocji – nawet w najbrzydszy sposób, jak w przypadku katastrofy smoleńskiej – służyło. A skoro ta partia jest w dramatycznej sytuacji, a jej kandydat na prezydenta może nawet nie wejść do drugiej tury, prezes Kaczyński uznał, że sprawa śmierci śp. Barbary Skrzypek może posłużyć do wzmocnienia polaryzacji – tłumaczy senator Krzysztof Kwiatkowski. Dodając, że perspektywa zarzutów prokuratorskich, jaką ma wielu polityków PiS, też może skłaniać do korzystania z każdej okazji, by podważać autorytet śledczych.

Bilewicz z kolei zwraca uwagę, że sprawa Skrzypek mogła posłużyć jako czynnik integrujący PiS wobec kłopotów, jakie ta partia ma z pogodzeniem sympatii wobec Donalda Trumpa z jego prorosyjską polityką. – Mam wrażenie, że wobec ideologicznego rozbicia PiS sposobem na konsolidację może być skupianie się wokół traumy: wokół czegoś emocjonalnego, irracjonalnego, ale spajającego ludzi, którzy w innych sprawach mogą mieć różne poglądy – mówi autor „Traumalandu”.

Jednak w ostatnich dniach emocje zaczęły opadać. Podczas pogrzebu 22 marca w Gorlicach – na którym pojawili się oczywiście wszyscy czołowi politycy PiS, na czele z kandydatem na prezydenta Karolem Nawrockim i prezydentem Andrzejem Dudą – tonacja wypowiedzi Kaczyńskiego się zmieniła. Co prawda wspomniał, że „Polską rządzą źli ludzie”, ale położył akcent na zasługach Skrzypek i na tym, że nie udało mu się jej namówić na wizytę u lekarza.

A gdy usiłujący podsycić emocje premier Tusk na portalu X stanął w obronie prokurator Wrzosek, prezes odpowiedział jedynie, że „nie ma sensu psuć sobie niedzieli i zajmować się wpisami powszechnie znanej osoby”, bo „przyjdzie czas na sprawiedliwość i przyjdzie czas na karę”.

Dwie wieże: jak o tym zapomnieć i zacząć mówić o czymś innym

Dlaczego sprawa Barbary Skrzypek może nie być dla PiS „politycznym złotem”? Politolodzy pytani przez „Tygodnik” tłumaczą, że nie ułatwia pozyskiwania nowych wyborców. 

– Można ją wykorzystać do jednoczenia żelaznego elektoratu, ale centrowy wyborca raczej tańca na trumnach nie lubi – uważa prof. Maciej Górecki. 

Także prof. Ewa Marciniak przyznaje, że tzw. twardy elektorat PiS i tak się identyfikuje z partyjną narracją – tyle że w sytuacji, gdy Nawrockiemu depcze po piętach Mentzen, stawianie tylko na twardy elektorat może być ryzykowne. 

Dr hab. Olgierd Annusewicz zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt sprawy: – Im bardziej PiS będzie eksploatował tę historię, tym bardziej opinia publiczna, także ta część niezdecydowana, będzie pogłębiała znajomość historii dwóch wież, o której większość zdążyła zapomnieć.

Jeśli PiS chciałby na tej sytuacji zyskać coś w innym niż twardy elektoracie, dodaje Ewa Marciniak, powinien np. pokazać, w jaki sposób pomaga rodzinie zmarłej.

Poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk oczywiście zaprzecza, że jego partia chciała grać politycznie tą śmiercią. – W sprawie pani Barbary Skrzypek musieliśmy zareagować, bo naszym zdaniem związek między brutalnym przesłuchaniem a śmiercią mógł być, choć o dowody będzie trudno. Skoro po jednej stronie były trzy osoby zaangażowane politycznie wobec niedoświadczonej osoby bez pełnomocnika, to było to brutalne przesłuchanie – ocenia. – Nie ulega wątpliwości, że nie mogliśmy tego zostawić. Jeżeli umiera człowiek, a związek ze śmiercią mają ludzie, którzy nienawidzą naszego środowiska, przynajmniej musieliśmy wykrzyczeć to publicznie.

Adamowicz, Szczęsny, Filiks, Rosiak: jak nie przegrzać

Faktem jest też, że choć każdy przypadek politycznej śmierci w ostatnich latach był inny, prowadzone wokół nich gry polityczne nie przynosiły na dłuższą metę sukcesu. Katastrofa smoleńska z uwagi na swój kaliber miała nieco inny charakter – tym niemniej PiS przed każdymi wyborami unikał epatowania jej tematem. Z kolei np. zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza w styczniu 2019 r. przez człowieka deklarującego „nienawiść do PO” nie zaszkodziło w ogromnym zwycięstwie PiS w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Co prawda tuż po sukcesie wyborczym w 2023 r. przedstawiciele koalicji rządzącej przywoływali polityczne śmierci jako rodzaj zobowiązania moralnego – Donald Tusk cytował w exposé list Piotra Szczęsnego, który dokonał samospalenia w proteście przeciw rządom PiS w 2017 r., a minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz śmierciami Adamowicza i syna posłanki Magdaleny Filiks – jako zawinionymi przez PiS-owskie media publiczne – uzasadniał gwałtowność przeprowadzenia w grudniu 2023 r. zmian w tychże mediach. Ale i wtedy pojawiły się zarzuty o granie trumnami.

Wszystko to ma związek z eskalacją podziałów i związanych z nimi emocji, co dobrze pokazuje inny przypadek zabójstwa z polityką w tle – zastrzelenie Marka Rosiaka, asystenta europosła PiS Janusza Wojciechowskiego, przez zaburzonego psychicznie taksówkarza jesienią 2010 r. Z dzisiejszej perspektywy stopień wykorzystania tamtej śmierci jako politycznego paliwa wydaje się umiarkowany. W przemówieniu na pogrzebie Wojciechowski nie atakował polityków PO, choć faktem jest też, że podczas mszy żałobnej Jarosław Kaczyński i prezydent Bronisław Komorowski nie podali sobie rąk na znak pokoju.

Sondaże: jak to widzą Polacy

Niską skuteczność politycznego eksploatowania śmierci potwierdzają sondaże. Według niedawnego badania „Rzeczpospolitej” i SW Research aż 40,5 proc. Polaków jest przekonanych, że koalicja rządząca nie ponosi odpowiedzialności za śmierć Barbary Skrzypek, a tylko 22,1 proc. respondentów stwierdziło, że jednak ponosi. 23,1 proc. nie miało w tej sprawie swej opinii.

Stąd, zdaniem Olgierda Annusewicza, w dłuższej perspektywie sprawa śmierci Barbary Skrzypek nie będzie eksploatowana, a jej potencjał wyborczy jest niewielki. – Gdy na pogrzebie pojawia się kandydat na prezydenta, ma to oczywiście kontekst polityczny, ale krótkotrwały i bez większego wpływu. Można tym grać, ale do pewnego stopnia, bo łatwo pojawia się zarzut żerowania na śmierci. Zakładam więc, że to za chwilę zostanie wyciszone – mówi politolog.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 14/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Nie lubimy tańca na grobach