Jak na kilkumilionowe państwo, liczby robią wrażenie. W pierwszy piątek lutego w czterdziestu miastach i miasteczkach znów gromadzili się ludzie, którzy chcieli pokazać, że nie godzą się na prorosyjską politykę premiera Ficy i odsuwanie się Słowacji od Europy.
W Bratysławie było ich ok. 42 tys.; była to jedna z największych tutaj demonstracji od 1989 r. Protestowano też w mniejszych ośrodkach i takich, gdzie dotąd przeciw Ficy nie występowano, jak Michalovce na wschodzie kraju. Łącznie o miejsce Słowacji w Europie upominało się sto tysięcy ludzi.
Można to jednak zestawić z inną liczbą: w wyborach jesienią 2023 r., po których Fico wrócił do władzy, głos na niego oddało ponad pół miliona Słowaków.
Protesty przeciw premierowi Ficy rozlały się na cały kraj i są coraz większe
„Fico odejdź”, „Do Rosji”, „Kolaborant”: takie hasła widać na protestach, obok flag Unii. Impulsem dla demonstracji, odbywających się regularnie, było spotkanie Ficy z Putinem w Moskwie. W stolicy na pierwszy protest 23 grudnia przyszły trzy tysiące ludzi, potem ta liczba rosła. W Bratysławie organizuje je inicjatywa Mier Ukrajine (Pokój dla Ukrainy), gdzie indziej lokalne organizacje lub pozaparlamentarna partia Demokraci.
Protesty przeciw Ficy to już rodzaj tradycji: na przełomie 2023 i 2024 r., po tym, jak po paroletniej przerwie wrócił do władzy i zaczął wprowadzać niepokojące zmiany (m.in. w wymiarze sprawiedliwości), liczne protesty zwoływała opozycja. Wcześniej demonstracje przetoczyły się przez kraj w 2018 r. po tym, jak zabici zostali dziennikarz śledczy Ján Kuciak i jego narzeczona Martina Kušnírova.
Wtedy pod presją Fico podał się do dymisji. Tym razem nie zamierza się ugiąć.
– Jednak demonstracje bardzo go denerwują – mówi „Tygodnikowi” dr hab. Michal Vašečka, dyrektor Bratislava Policy Institute. – Choć nie doprowadzą do jego dymisji, to wpływają na innych polityków koalicji rządzącej, np. z partii Hlas. Oni widzą, że protesty są coraz większe i że po każdym rzuconym przez Ficę oskarżeniu, że to jakiś spisek, przychodzi jeszcze więcej ludzi. Oni mogą kalkulować, czy trwanie przy Ficy jest korzystne.
– Do tego części ludzi z biznesu nie podoba się to, co się dzieje – dodaje Vašečka. – Oni chcą handlować z Zachodem, a nie z Chinami i Rosją. Niszcząc reputację kraju, Fico niszczy ich biznes. Protesty są więc ważne także dlatego, bo pomagają w wywarciu szerszej presji na Ficę.
Prozachodni Słowacy boją się, że Fico spycha ich kraj na margines Europy
Fico zapewnia, że nie ma planu wyprowadzenia Słowacji z Unii. Na początku lutego pytał w swoich mediach społecznościowych (drukowanymi literami, chcąc pewnie podkreślić swe niedowierzanie): „Zastanawiam się, dlaczego właściwie ludzie dziś idą protestować”. Powołał się na informację prasową, że Komisja Europejska nie widzi oznak, by Słowacja rozważała wystąpienie z UE.
Ale słowa to jedno, a czyny to drugie. Prounijni Słowacy boją się, że kolejne kroki Ficy spychają ich kraj na europejski margines. Nawet bez otwartego konfliktu z Unią pozycja Słowacji słabnie. – Reputacja kraju już jest straszna. Nie jest traktowany jako zły partner, bo w ogóle nie jest już partnerem – uważa Vašečka. – Ze Słowacją się nie współpracuje. Zwłaszcza w takich sprawach jak bezpieczeństwo.
Tymczasem, polemizując z protestującymi, Fico sięga po spiskowe teorie. Ostatnio zarzucił walczącemu w Ukrainie Gruzińskiemu Legionowi, że pomaga opozycji i protestującym w przygotowaniu puczu na Słowacji. O ingerowanie w sprawy Słowacji oskarżył też czeskich polityków i media.
Fico od dawna używa strachu do manipulowania opinią publiczną. Dziś nie można jednak wykluczyć, że wierzy w to, co mówi – nawet w tak absurdalne tezy jak o Gruzinach i puczu – co potencjalnie czyni go politykiem bardziej groźnym i nieprzewidywalnym.
Wielu Słowaków nie widzi różnicy między zagrożeniem z USA i z Rosji
Spotkanie na Kremlu było dzwonkiem alarmowym dla prozachodnich Słowaków, ale od dłuższego czasu widać, że Fico coraz częściej zwraca się na wschód. Stosuje przy tym dwutorową retorykę: tę na użytek wewnętrzny (gdy np. groził, że nie pośle na Ukrainę ani jednego naboju) oraz tę pragmatyczną wobec Brukseli i zachodnich sojuszników. Co do nabojów, to Słowacja nadal wysyła Ukrainie amunicję artyleryjską, tyle że odpłatnie. Naprawia też ukraiński sprzęt.
Napięcie na linii Bratysława-Kijów wzrosło, gdy z końcem grudnia 2024 r. wygasła rosyjsko-ukraińska umowa na tranzyt gazu do Europy. Uderzyło to, głównie finansowo, w Słowację, kraj nadal mocno uzależniony od rosyjskich dostaw. Fico stwierdził wtedy, że Rosja zawsze była wiarygodnym partnerem, jeśli chodzi o dostawy energii, i że nigdy Słowacji nie okłamała – w przeciwieństwie do Ukrainy.
Pozytywną wizję Rosji podziela z Ficą nie tylko elektorat jego partii Smer, ale wielu Słowaków, z których większość odpowiedzialnością za tę wojnę obarcza Zachód i… samą Ukrainę. W sondażach aż 50 proc. wskazuje na USA jako zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju, a Rosję jako zagrożenie postrzega jedynie 54 proc.; to jeden z najniższych wyników w Europie Środkowej (obawy przed Rosją deklaruje aż 88 proc. Polaków).
Fico przedstawia się jako polityk dalekowzroczny, tak jak Trump
Inaczej widzi to inicjatywa Mier Ukrajine, która wspiera Ukraińców np. zbiórką pieniędzy na zakup amunicji. Po spotkaniu Fico-Putin złożyła doniesienie w prokuraturze o możliwości sabotażu, którego premier miał dopuścić się, spotykając z dyktatorem – ten jest wszak ścigany przez Międzynarodowy Trybunał Karny, a Rosja uważa Słowację za kraj wrogi. Prokurator odrzucił wniosek, uznając, że jest motywowany politycznie.
Skutki dla głębokiego podziału na „dwie Słowacje” może mieć obecnie sposób, w jaki Donald Trump wypowiada się o Putinie. – Teraz ludzie Ficy powiedzą, że Fico i Orbán mieli rację, i że to Polacy i Bałtowie się mylili, a nawet że są niebezpieczni i pchają nas do III wojny światowej. Będą pytać, czemu ktoś krytykuje Ficę, gdy on jedzie do Moskwy, skoro za chwilę Trump tam pojedzie – ironizuje Vašečka.
Dodaje: – W ten sposób Fico wychodzi na człowieka, który przewidział, że Trump pogodzi się z Putinem. Tak będzie to postrzegane przez znaczną część Słowaków.
Rzeczywiście, dzień po rozmowie Trumpa z Putinem z 12 lutego Fico umieścił na facebookowym profilu swoje zdjęcie z Putinem. „Od początku miałem inne zdanie na temat wojny w Ukrainie niż większość premierów państw członkowskich Unii. Nacierpiałem się za to. Ale wiedziałem, co robię” – napisał.
Społeczeństwo Słowacji jest coraz bardziej podzielone na dwa obozy
Przed wyborami w 2023 r. Fico obiecywał „stabilność, doświadczenie, koniec chaosu”. Słowacy głosowali na niego, bo tego właśnie oczekiwali: stabilnych rządów (wcześniej podczas trzech lat rządów centroprawicowej koalicji mieli kolejno trzech premierów).
Teraz jednak koalicja stworzona przez Ficę trzeszczy. Rząd trwa, ale możliwa jest jego rekonstrukcja. Choć nie można wykluczyć przedterminowych wyborów.
Nie byłby to dobry dla Ficy scenariusz, bo mógłby mieć problem z powtórzeniem wyborczego sukcesu. W sondażach na prowadzenie wysunęła się największa partia opozycyjna: proeuropejska i liberalna Postępowa Słowacja. Poparcie dla niej zbliża się do 25 proc., podczas gdy na Smer chce głosować 22,5 proc. ankietowanych. Dziś Fico miałby problem z uzyskaniem większości przy wsparciu obecnych jego koalicjantów.
Rzecz jednak w tym, że aby rządzić, obie formacje, najmocniej reprezentujące „dwie Słowacje”, musiałyby mieć koalicjantów. O zdecydowanym zwycięstwie nie może marzyć żadna ze stron, a każda koalicja, również ta tworzona przez obecną opozycję, musiałaby opierać się na daleko idących kompromisach. Parlament jest podzielony tak samo jak kraj.
Zbliża się siódma rocznica zabójstwa Jána Kuciaka i Martiny Kušnírovej
W piątek 21 lutego Słowacy znów wyjdą na ulice. Ten protest będzie jednak szczególny: odbędzie się siedem lat po tym, jak z zimną krwią, we własnym domu zostali zastrzeleni dziennikarz Ján Kuciak i jego narzeczona Martina Kušnírova.
Kuciak wcześniej otrzymywał pogróżki w związku ze swoimi artykułami. Śmierć młodych ludzi, którzy niedługo mieli się pobrać, była wtedy szokiem dla całego kraju. Słowacy najpierw wyszli na ulice, by upamiętnić Jána i Martinę, a potem by sprzeciwić się korupcji i niejasnym powiązaniom między polityką, biznesem a światem przestępczym, które stworzyły przestrzeń dla takiego mordu.
Przez chwilę zdawało się, że coś rzeczywiście się zmienia. Jednak po siedmiu latach sprawiedliwości nie stało się zadość (morderca, który pociągnął za spust, siedzi w więzieniu, ale nie udało się doprowadzić do skazania domniemanego zleceniodawcy). Nie doszło też do naprawy państwa.
„Siedem lat od morderstwa Jána i Martiny. (…) Mogliśmy zmienić kraj. Ale dziś widzimy, że wracają dawne czasy: rząd atakuje dziennikarzy, społeczeństwo obywatelskie i zagraża naszemu miejscu w Europie” – czytamy w oświadczeniu stowarzyszeń Za slušné Slovensko oraz Mier Ukrajine. I dalej: „21 lutego spotkamy się na placach w całej Słowacji i za granicą. Razem będziemy pamiętać o Jánie i Martinie”.
Czy Słowację czeka czas radykalizacji?
Organizatorzy protestów wzywają do zjednoczenia się „w imię demokracji, praworządności i europejskiej przyszłości Słowacji”. Jedność to jednak odległa wizja.
Vašečka: – Kraj jest bardziej podzielony niż w 2018 r. Jedni żyją w rzeczywistym świecie, inni w równoległym. Gdy w sondażu zadano pytanie, czy ceny rosną, zwolennicy Postępowej Słowacji mówili, że jest strasznie drogo, gdy z kolei zwolennicy Smeru, że nie jest wcale drożej. A prawda jest gdzieś pośrodku: wszystko jest trochę droższe, ale nie jest to koniec świata. Tylko że każdy słucha swoich i realia przestają być ważne.
A co dalej z protestami? – Myślę, że Fico nie wyśle przeciw nim policji – ocenia Vašečka. – Obawiam się raczej, że może nie w Bratysławie, ale gdzieś na wschodzie kraju, gdzie na protesty przychodzi mniej ludzi, zaatakuje jakaś prorosyjska organizacja, mająca związki z Rosją i rosyjskim wywiadem. Tak jak to się załatwia w Rosji. To może być początek czegoś bardzo niedobrego, co wywoła eskalację i radykalizację obu stron.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















