Prezent dla Putina. Jak Kreml zareagował na działania administracji Trumpa w sprawie Ukrainy

„Odbiera nam chleb. To my chcieliśmy podzielić Zachód, a on wykonuje za nas tę robotę” – cieszyli się propagandyści.
Czyta się kilka minut
Władimir Putin przemawia podczas koncertu upamiętniającego 81. rocznicę zakończenia oblężenia Leningradu. Moskwa, 27 stycznia 2025 r.
Władimir Putin przemawia podczas koncertu upamiętniającego 81. rocznicę zakończenia oblężenia Leningradu. Moskwa, 27 stycznia 2025 r.

12 lutego Trump zadzwonił do Putina. Zaproponował przystąpienie do rozmów o zakończeniu wojny na Ukrainie. Putin odparł, że nastał czas, aby Rosja i USA współpracowały ze sobą – to sygnał otwarcia nowego „okna możliwości” w wielu sprawach, w których Rosja chce osiągnąć swoje cele. Czy dojdzie do osobistego spotkania Trump–Putin? Czy to droga do uregulowania sytuacji, czy tylko element wielkiego geopolitycznego tsunami, jakie rozkręca się na szczytach?

Czy Putin chce pokoju? Nie wykonał żadnego gestu poświadczającego taki zamiar

Oficjalny komunikat Kremla po rozmowie Trumpa i Putina był więcej niż lakoniczny: „Władimir Putin wskazał na konieczność przezwyciężenia praprzyczyn konfliktu i zgodził się z Donaldem Trumpem, że długotrwałe uregulowanie może zostać osiągnięte tylko na drodze rozmów”. Na stronie internetowej administracji rosyjskiego prezydenta kilka zdań o telefonie od amerykańskiego przyjaciela wciśnięto pomiędzy wzmiankę o rozmowie Putina z nowym przywódcą Syrii a życzenia urodzinowe dla sędziwego działacza sportowego Witalija Smirnowa. Niezbyt poczesne miejsce.

Przez kilka następnych dni Putin osobiście nie skomentował rozmowy. Okrągłe formułki wypowiedział tylko jego rzecznik Dmitrij Pieskow. Zapowiedział on, że Rosja podczas planowanych negocjacji weźmie pod uwagę doświadczenia z przeszłości, gdy Zachód ją oszukał w sprawie porozumień mińskich w 2014 r. (podpisanych po pierwszym etapie rosyjskiej agresji na Ukrainę i odkrojeniu krymskiego i donbaskiego plastra salami). Putin wiele razy w przeszłości powtarzał, że nie ma zaufania do zachodnich partnerów po tym, jak wielokrotnie wystawili Moskwę do wiatru. Co ciekawe, Trump z kolei mówił po rozmowie, że wierzy Putinowi, jest przekonany o jego woli zawarcia pokoju. Pieskow zauważył natomiast, że Kijów ma ograniczoną suwerenność, więc nadal nie można mu ufać. To złagodzone sformułowanie w porównaniu z powtarzanymi przez rosyjskich polityków i media absurdalnymi oskarżeniami władz Ukrainy o nazizm, faszyzm i banderyzm.

Fragment komentarza Pieskowa był poświęcony sankcjom Zachodu wobec Rosji. „Sankcje są szybko wprowadzane i równie szybko mogą być zniesione, jeśli taka będzie polityczna wola”. To jedna z kluczowych kwestii, jaką Moskwa ma do rozegrania przy okazji negocjacji z Trumpem. Sankcje bolą i przyczyniają się do wielu problemów w zarządzaniu rosyjską gospodarką, dlatego Kreml poszukuje wszelkimi sposobami możliwości ich obejścia. Nowe otwarcie może stworzyć warunki do ich cofnięcia – i na to najwidoczniej Rosja liczy.

Moskwa jedną ręką odbiera telefon od Trumpa, a drugą ręką odpala w stronę Ukrainy kolejne rakiety i drony, które zabijają, ranią i niosą zniszczenie. Czy Putin przystroi się w piórka gołębia pokoju? Wydaje się, że nie ma na to teraz ochoty – w jego pojęciu armia rosyjska ma szanse poczynić postępy na froncie. Po rozmowie tylko Trump oznajmił, że Putin ma na celu pokój. Sam Putin nie wykonał żadnego gestu poświadczającego taki zamiar.

„Rosja potrzebuje gwarancji, że na Ukrainie nie będzie pełnowartościowej armii, zachodniej broni i baz. Trump ze swoją koncepcją wymiany [ukraińskich] złóż w zamian za gwarancje bezpieczeństwa czy z pomysłem ustanowienia europejskich jednostek pokojowych na linii rozgraniczenia nie wpisuje się w ten schemat” – napisała politolożka Tatiana Stanovaya z Carnegie Russia Eurasia Center.

W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.

Zmień ustawienia plików cookies

Do czego zmierza Rosja? Putin jest przekonany, że może ugrać swoje i bez Amerykanów

A o czym mówił Putin? Zaraz po inauguracji Trumpa oznajmił: w pierwszym rzędzie należy usunąć praprzyczyny kryzysu. Natomiast co do samego uregulowania sytuacji, „celem powinno być nie krótkie przerwanie ognia, które może być wykorzystane do przegrupowania sił dla kontynuacji konfliktu, a długotrwały pokój na bazie poszanowania uprawnionych interesów wszystkich ludzi, wszystkich narodów, żyjących w tym regionie”. W tłumaczeniu z putinowskiego na nasze: poszanowania praw Rosji do zarządzania Ukrainą. Całą Ukrainą, która zrezygnuje z zachodniego wektora rozwoju. Do tego sprowadzają się wysiłki Kremla.

„Moskwa nie ma zamiaru ograniczać swoich celów. Putin jest przekonany, że Rosja może ugrać swoje i bez Amerykanów: wystarczy poczekać, aż Ukraina sama się rozpadnie, a rosyjska armia posunie się tak daleko, że ostatki ukraińskich sił zbrojnych stracą chęć do walki – pisze Stanovaya. – Podejmowane przez Trumpa próby zmuszenia Europejczyków do wzięcia spraw bezpieczeństwa w swoje ręce, a Ukrainy do podjęcia rozmów z Rosją tylko pomagają Moskwie w realizacji tych celów. Dla Putina rozmowy z Trumpem to teraz rzecz drugorzędna, która pozostaje w cieniu celu nadrzędnego: otrzymania »przyjaznej Ukrainy«”.

Dodajmy: bez Zełenskiego, który jest solą w oku Putina.

Słowa o konieczności usunięcia praprzyczyn konfliktu padły też podczas rozmowy telefonicznej 12 lutego. Można założyć, że na liście warunków Putina znalazły się: zagrodzenie Ukrainie drogi na Zachód, gwarancje, że nie zostanie przyjęta do NATO nawet w długiej perspektywie, potwierdzenie rosyjskich zdobyczy terytorialnych, nierozliczanie za rozpętanie wojny i zadane ofierze straty. No i wspominane już jak najszybsze zniesienie sankcji.

Trzy lata temu Putin jako cele „specjalnej operacji wojskowej” (jak nazywa napaść na Ukrainę) wskazywał „demilitaryzację” i „denazyfikację” Ukrainy. Potem te propagandowe zawołania to znikały, to znów wypływały. Putin dowodził także, że państwo ukraińskie to sztuczny twór, wymyślony przez Lenina, a Rosjanie i Ukraińcy to jeden naród. Czy będzie próbował przekonać do tego Trumpa? W grudniu 2021 r., w przeddzień agresji, ogłoszone zostały przez rosyjską dyplomację założenia i cele gry: wypchnięcie USA z Europy, osłabienie NATO, zniszczenie europejskiej solidarności i odzyskanie strefy wpływów w Europie Środkowej. Inaczej patrzymy na tę listę po monachijskiej konferencji bezpieczeństwa. Putin patrzy na nią tak samo: realizujemy i już.

Kremlowska propaganda: „Trump odbiera nam chleb, wykonuje za nas robotę”

Czy Trump przyjmie warunki Putina jako wstęp do rozmów? Warunków stawianych przez Trumpa Rosji nie znamy. Może ich nie ma? Putin otrzymał od Trumpa podarunek: Trump rozmawia z nim jak równy z równym, nie stawia warunków wstępnych, nie oskarża Rosji o pogwałcenie prawa międzynarodowego, o zbrodnie wojenne. Czy za ten prezent Trump spodziewa się otrzymać coś w przyszłości? Czy to część taktyki negocjacyjnej? Czy to skuteczna broń w kontaktach z Putinem? Czy Trump będzie skłonny zaspokoić apetyty Putina?

Dużo znaków zapytania unosi się nad tym stolikiem. A nie wiemy nawet, gdzie ten stolik stanie i kto przy nim zasiądzie.

O tym, że telefon Trumpa otworzył przed Rosją „okno możliwości” w wielu kwestiach, może świadczyć zapał, z jakim propagandowa obsługa Kremla przyjęła np. tezy wystąpienia sekretarza obrony Pete’a Hegsetha wygłoszone na spotkaniu grupy Ramstein (niemożność powrotu Ukrainy do granic sprzed 2014 r., członkostwo w NATO). „Widać, że Trump tępą piłą piłuje jedność Zachodu. Odbiera nam chleb. To my chcieliśmy przepiłować Zachód, by go podzielić, a tymczasem to Trump wykonuje za nas tę robotę” – podkreślił z zadowoleniem jeden z uczestników programu „60 minut” na antenie TV Rossija. W najważniejszych programach analitycznych już w niedzielę wieczorem można była dostrzec zmianę tonu. Dotychczas od rosyjskich komentatorów zbiorczo obrywał „kolektywny Zachód” – teraz przekaz zniuansowano: chwalono Trumpa i zmianę amerykańskiej polityki, ganiono Europę.

Moskwa zademonstrowała swoją dobrą wolę, zgadzając się na „małą wymianę jeńców”: wypuściła z łagru amerykańskiego nauczyciela Marca Fogla (skazanego na 14 lat za posiadanie marihuany). W zamian amerykańskie więzienie opuścił obywatel Rosji, informatyk Aleksandr Winnik, nazywany „królem kryptowalut”, skazany za pranie brudnej forsy. Łaskawość Kremla rozciągnęła się także na obywatela USA, który został zatrzymany 7 lutego na moskiewskim lotnisku za posiadanie marmoladek z cannabisem – 28-letni Kalob Byers został zwolniony z aresztu.

Negocjacje dopiero się zaczynają. Można w ciemno obstawiać, że będą bardzo trudne i żmudne, a ich rezultat – nie do przewidzenia. 

Tekst ukończono rano 17 lutego.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 8/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Prezent dla Putina