Punkt zwrotny w kwestii Ukrainy. Co wynika z rozmowy Trumpa z Putinem

12 lutego Trump zadzwonił do Putina. Prezydent Rosji długo czekał na ten telefon. Rozmowa trwała półtorej godziny i upłynęła w dostojnej atmosferze. I choć w oficjalnych komunikatach zabrakło konkretów, to należy ją uznać za otwarcie nowego etapu w dialogu na linii Moskwa-Waszyngton, przede wszystkim w kontekście Ukrainy.
Czyta się kilka minut
Prezydent Donald Trump w Gabinecie Owalnym Białego Domu. Waszyngton, 11 lutego 2025 r. // Fot. Alex Brandon / AP / East News
Prezydent Donald Trump w Gabinecie Owalnym Białego Domu. Waszyngton, 11 lutego 2025 r. // Fot. Alex Brandon / AP / East News

Zaraz po zwycięstwie Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich na Kremlu zapanowała atmosfera pełnego tłumionych emocji oczekiwania. Ostrożne wypowiedzi rosyjskich polityków o Trumpie wskazywały, że Rosja nie chce być inicjatorem kontaktów i czeka na pierwszy gest ze strony Waszyngtonu. Zdaniem Rosji to Stany Zjednoczone zerwały kontakty, dlatego to one powinny wystarać się o ich wznowienie.

Rosja czeka na amerykańską inicjatywę

Czas płynął, a sygnałów o chęci rozpoczęcia bezpośredniego dialogu nie było. Obie strony wysyłały jedynie komunikaty o gotowości. Putin zdobył się nawet na przymilną wypowiedź pod adresem Trumpa, powtarzając dwie tezy zaczerpnięte z jego kampanii wyborczej i wypowiedzi już po wygranej w wyborach: że w 2020 r. Trumpowi „ukradziono zwycięstwo” oraz że gdyby to on był prezydentem w 2022 r., to do wojny na Ukrainie by nie doszło.

Czy w Waszyngtonie dostrzeżono te gesty? Być może. Ale pauza się przedłużała. Kreml z nieukrywaną niechęcią patrzył na to, że Trump spotyka się z Wołodymyrem Zełenskim, wymienia z Kijowem propozycje transakcyjne, jak choćby te o ukraińskich złożach w rozliczeniu za amerykańską pomoc. Natomiast unika jasnej odpowiedzi, czy prowadzi z Moskwą jakiekolwiek rozmowy.

Lista warunków Putina

Wreszcie Trump uznał, że nie ma co zwlekać: skoro Putin czeka na jego telefon, to on zadzwoni. I to było przyjęcie przez USA pierwszego warunku, jaki postawił Putin: niech o kontakt z nim postara się Trump. Niech w świat popłynie komunikat, że to Ameryka zabiegała o rozmowę.

Listę warunków Putin już zresztą przedstawił (nie po raz pierwszy) zaraz po inauguracji amerykańskiego prezydenta: w pierwszym rzędzie należy usunąć praprzyczyny kryzysu, „o których wielokrotnie mówiliśmy”.

Natomiast co do samego uregulowania sytuacji, „to celem powinno być nie krótkie przerwanie ognia, które może być wykorzystane do przegrupowania sił dla kontynuacji konfliktu, a długotrwały pokój na bazie poszanowania uprawnionych interesów wszystkich ludzi, wszystkich narodów, żyjących w tym regionie”. W tłumaczeniu z putinowskiego na nasze: poszanowania praw Rosji do zarządzania Ukrainą.

Te same słowa o usunięciu praprzyczyn konfliktu (Putin przy tym nie mówi konkretnie, co uważa za te „praprzyczyny”, co może mu otworzyć pole do manewrowania podczas planowanych negocjacji) padły podczas rozmowy telefonicznej 12 lutego. Można założyć, że na liście warunków Putina znalazły się: zagrodzenie Ukrainie drogi na Zachód, gwarancje, że nie zostanie przyjęta do NATO nawet w długiej perspektywie, potwierdzenie rosyjskich zdobyczy terytorialnych, nierozliczanie za rozpętanie wojny i zadane ofierze straty. No i jak najszybsze zdjęcie sankcji.

Z wypowiedzi Putina można też wyciągnąć wniosek, że wymarzonym celem „uregulowania” jest pozbycie się Zełenskiego, a planem maksimum – ustanowienie prorosyjskiego rządu w Kijowie.

Czy Trump rozumie, o co chodzi w tej grze?

Czy Trump przyjmie te warunki jako wstęp do rozmów? A jakie są warunki stawiane przez Trumpa Rosji? Nie znamy ich. Może ich nie ma? Putin otrzymał od Trumpa wielki podarunek: Trump rozmawia z nim jak równy z równym (to był jeden z artykułowanych warunków Moskwy: tylko rozmowa jak równy z równym!), nie ma mowy o pogwałceniu przez Rosję prawa międzynarodowego, o zbrodniach wojennych, jest prezydent-partner, z którym trzeba rozmawiać, aby wypracować porozumienie pokojowe.

Czy za ten prezent Trump spodziewa się otrzymać coś w przyszłości? Czy to część taktyki negocjacyjnej? Czy to skuteczna broń w kontaktach z Putinem? Jak napisał rosyjski i amerykański dziennikarz Stanisław Kuczer w Telegramie: „Trump zalegalizował Putina. Nie jestem pewien, czy to rozumie, ale takie są fakty”. I dalej: „Czy [Trump] zdaje sobie sprawę, że Rosja, wydająca coraz więcej na zbrojenia, z czasem wkroczy do Europy Wschodniej? A może wierzy, że Putin po faktycznym fiasku militarnym na Ukrainie nie będzie się nigdzie pakował i dotrzyma obietnicy, aby przynajmniej w czasie kadencji Trumpa nie zaczynać nowej wojny. To mylne podejście, świadectwo niezrozumienia natury putinizmu i tego, że putinizm przetrwa i bez Putina, i że jak każdy faszystowski system nie jest w stanie istnieć bez wojen”.

„Im silniejsze okażą się amerykańskie naciski na szybkie zakończenie wojny na drodze dyplomatycznej, tym dalej pójdą rosyjskie żądania. Znacznie wychodzą one poza samą Ukrainę – Moskwa dąży bowiem do fundamentalnej rewizji obecnego ładu bezpieczeństwa w Europie i w skali globalnej. Podejście to można zmienić wyłącznie znaczącym zwiększeniem kosztów konfliktu dla FR. Musiałoby dojść do poważnego wzrostu presji gospodarczej na nią i wsparcia wojskowego dla Kijowa, co wiąże się jednak z ryzykiem doraźnej eskalacji” – pisał ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich Marek Menkiszak.

Czy Ukraina wejdzie do NATO?

A zatem w puli do rozegrania jest nie tylko Ukraina, ale jeszcze co najmniej Europa. Czy Trump będzie skłonny zaspokoić apetyty Putina? Dużo znaków zapytania unosi się nad tym stolikiem, zanim jeszcze karty poszły w tas.

Ale pewne sygnały nowej linii Waszyngtonu już są. Niemal równolegle z rozmową telefoniczną Trumpa z Putinem, w Brukseli na spotkaniu ministrów obrony NATO w formacie Ramstein przemawiał nowy sekretarz obrony USA Pete Hegseth. Powiedział m.in.: „powrót do granic Ukrainy z 2014 roku jest celem nierealistycznym. Realizowanie tego celu tylko przedłuży wojnę i spowoduje więcej cierpienia. Trwały pokój dla Ukrainy musi obejmować poważne gwarancje bezpieczeństwa. Aby wojna nie rozpętała się na nowo”.

Dodał, że USA powątpiewają, iż uda się wynegocjować przyszłe członkostwo Ukrainy w NATO. Jak te słowa odczytał Kreml? Na razie nie wiadomo. Rosyjscy propagandyści telewizyjni powitali tezy Hegsetha z radością: „Widać, że Trump tępą piłą piłuje jedność Zachodu. Odbiera nam chleb. To my chcieliśmy przepiłować Zachód, by go podzielić, a tymczasem to Trump wykonuje za nas tę robotę” – podkreślił z zadowoleniem jeden z uczestników programu „60 minut” na antenie TV Rossija.

Trump dzwoni do Zełenskiego

Wróćmy do rozmowy Trumpa z Putinem. W relacjach prasowych i komentarzach eksperckich odnotowano komplementy, jakie popłynęły ze strony amerykańskiego prezydenta pod adresem narodu rosyjskiego, z odwołaniem się do wspaniałej wspólnej walki w II wojnie światowej.

Wyznaczono ogólne ramy: będą rozmowy pokojowe. Trump skieruje swoich przedstawicieli do Moskwy (Putin potwierdził, że zaprasza amerykańskich urzędników do negocjacji w rosyjskiej stolicy). W perspektywie (nie wiadomo, jak odległej) mają oni przygotować spotkanie obu przywódców. Putin zaprosił również osobiście Trumpa do odwiedzenia Moskwy.

W swoim wpisie w sieci Truth Trump wybił wielkimi literami słowo POKÓJ. Zaraz po zakończeniu rozmowy z Putinem Trump zadzwonił do Zełenskiego. Rozmowa trwała godzinę. Trump wyłożył, o czym rozmawiał z Putinem. Zełenski napisał potem: „Nikt nie chce pokoju bardziej niż Ukraina. Wyznaczamy wspólnie z Ameryką posunięcia, aby powstrzymać rosyjską agresję i zagwarantować pewny pokój na długi czas”. Dalsze rozmowy już w najbliższym czasie: Zełenski spotka się z wysokimi wysłannikami Trumpa podczas konferencji bezpieczeństwa w Monachium.

Negocjacje pokojowe będą trudne i żmudne

Negocjacje dopiero się zaczynają. Można w ciemno obstawiać, że będą bardzo trudne i żmudne, ich rezultat – nie do przewidzenia. Schody widać już nawet w kwestii ustalenia miejsca ewentualnego osobistego spotkania. Trump proponuje Arabię Saudyjską, Putin zapewne wolałby Chiny. A właśnie, Chiny... Ale to temat na oddzielną opowieść.

Tekst ukończono 13 lutego o godz. 10.30.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”