Dymisja premiera Wielkiej Brytanii. Zaczyna się gorące lato na Wyspach

Po tygodniach presji brytyjski premier Keir Starmer podał się do dymisji. Zastąpić może go Andy Burnham, były burmistrz Manchester, zwany „Królem Północy”. Co to zmienia?
z Wielkiej Brytanii
Czyta się kilka minut
Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer ogłasza swoją rezygnację. Londyn, 22 czerwca 2026 r.
Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer ogłasza swoją rezygnację. Londyn, 22 czerwca 2026 r. // Fot. Thomas Krych / Associated Press

Dla kota imieniem Larry ten 22 czerwca był zapewne zwykłym poniedziałkowym porankiem. Może jedynie bardziej gorący, bo Anglia zmaga się właśnie z falą upałów. 

Larry, który w siedzibie brytyjskich premierów urzęduje już szesnasty rok, jest przyzwyczajony od tłumów dziennikarzy gromadzących się na Downing Street 10. Niejeden już raz widział, jak szef rządu staje przed nimi i ogłasza swoją rezygnację. Dokładnie aż sześć razy – bo tylu premierów zdążyło przewinąć się przez Downing Street 10, podczas gdy Larry trwa niezmiennie na oficjalnym stanowisku Głównego Myszołapa. 

Ktokolwiek przyjdzie po Keirze Starmerze, będzie siódmym szefem Larry’ego. 

Keir Starmer od dawna odliczał dni do dymisji

Dymisja Starmera była oczekiwana od dłuższego czasu, choć on sam jeszcze kilka dni wcześniej zapewniał, że nie zamierza rezygnować. Jednak presja, w tym ze strony partyjnych kolegów, okazała się zbyt duża. Zwłaszcza po serii niedawnych rezygnacji w jego rządzie, w tym ministra obrony Johna Healeya. Ten stwierdził, że jego resort nie dostaje dość środków, aby Wielka Brytania mogła bronić się w przypadku zagrożenia.

Ostatnią kroplą było tutaj zwycięstwo Andy’ego Burnhama, burmistrza aglomeracji Wielki Manchester, w wyborach uzupełniających do Izby Gmin, które odbyły się w miniony czwartek. Tym samym Burnham zdobył niezbędny do ubiegania się o stanowisko premiera mandat posła – jasnym było już od pewnego czasu, że taki właśnie ma zamiar.

Dlaczego Starmer tak szybko utracił popularność?

Tymczasem poparcie dla Partii Pracy, która ledwie dwa lata temu zdobyła w wyborach rekordową liczbę mandatów (ponad 410 z 650), dając Starmerowi fotel premiera, wynosi dziś zaledwie 19 proc. i wciąż spada. Starmer okazał się politykiem, który wprawdzie poprowadził swoją partię do spektakularnego zwycięstwa, ale jako szef rządu był wyjątkowo nielubiany.

Laburzyści, którzy przejęli rząd po kilkunastu latach dominacji Partii Konserwatywnej, nie potrafili przekonać też Brytyjczyków, że mają pewne osiągnięcia – np. wzmocnienie praw pracowniczych czy zmniejszenie ubóstwa wśród dzieci. To opozycja narzucała narrację i skrzętnie wykorzystywała potknięcia Starmera, a trochę ich było. 

Dość przypomnieć nominację na ambasadora w USA Petera Mandelsona – mimo jego znajomości ze skazanym za przestępstwa seksualne Jeffreyem Epsteinem. Albo obcięcie dodatku dla emerytów na ogrzewanie zimą.

Szef rządu miał przy tym skłonność do podejmowania niepopularnej decyzji, aby potem się z niej wycofać lub, jak w przypadku sprawy Mandelsona, zrzucać winę na innych. Tracił poparcie, przy okazji zyskując opinię polityka chwiejnego i słabego.

„Król Północy” jedzie do Londynu

W czasie, gdy wyraźnie poruszony Keir Starmer obwieszczał przed Downing Street swoją rezygnację, w oddalonym od Londynu o 300 kilometrów Manchesterze ze swoimi współpracownikami żegnał się Andy Burnham, który z sukcesami pełnił tam funkcję burmistrza od niemal 10 lat. 

Wkrótce potem, w zwykłym granatowym t-shircie i z torbą podróżną, udał się na dworzec, by złapać pociąg do Londynu. O tym, że nie jest zwykłym podróżnym, świadczyły tłumy gapiów i dziennikarzy. To właśnie Burnham ma dziś największe szanse, by zastąpić Starmera – potwierdził już, że będzie ubiegać się o stanowisko szefa rządu. 

Rządząc w Manchesterze, Burnham zdobył znaczący polityczny kapitał. W okresie pandemii zaczęto mówić o nim jako o „Królu Północy”, w nawiązaniu do serialu „Gra o tron” i w reakcji na jego krytykę rozwiązań, jakie Londyn narzucał północnej Anglii. 

Wtedy chodziło o obostrzenia związane z covidem, ale postrzeganie Burnhama jako polityka sprzeciwiającego się londynocentrycznym rządom i będącego blisko ludzi przetrwało. Teraz część Partii Pracy ma nadzieję, że nieco z tej aury charyzmatycznego Burhnama spłynie na całe ugrupowanie. Tym bardziej że jest on przez wyborców widziany jako osoba spoza londyńskiego układu, a to daje szansę na nowy start laburzystowskiego rządu.

Czy Andy Burnham uratuje Partię Pracy? 

Problem z postrzeganiem popularnego burmistrza jako zbawiciela partii i kraju leży jednak w tym, że nie tylko nie wszystkie jego poglądy i plany są znane, ale też nie wiadomo, jak zamierza wdrożyć te, o których już mówił (jak obniżenie cen energii czy znacjonalizowanie spółek wodociągowych), a także czy w ogóle będzie to możliwe. 

Wiadomo za to, że jest krytykiem brexitu, i można zakładać, że będzie popierał dobre relacje z Unią Europejską. Jeśli chodzi o wsparcie dla walczącej Ukrainy, będzie najpewniej kontynuował politykę rządu Starmera. 

Jednak to, czy – oraz kiedy – Burnham zostanie nowym premierem, dopiero się okaże. Od 9 lipca będzie można zgłaszać nominacje na nowego przewodniczącego Partii Pracy. Wcześniej przywódcze ambicje wyrażali też inni politycy, ale w zderzeniu z euforią wokół Burnhama mogą z nich zrezygnować, przynajmniej chwilowo. 

Jeśli nikt mu nie rzuci rękawicy, „koronacja” może nastąpić w lipcu. Jeśli zaś ktoś zdecyduje się zmierzyć z „Królem Północy”, na rozstrzygnięcie trzeba będzie poczekać do września. Przed Brytyjczykami kolejne już bardzo gorące lato. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł