Słowa abp. Michalika zraniły ofiary

Nie znamy przyczyny pedofilii, ale znamy różne jej uwarunkowania, dlatego większość specjalistów uważa, że aby zrozumieć jej istotę, trzeba brać pod uwagę czynniki biologiczne, kulturowe i psychiczne.
Czyta się kilka minut

Każde więc odwołanie się do hipotezy opartej na jednym czynniku nieadekwatnie ujmuje złożoność zjawiska, jakim jest pedofilia; tym bardziej że nie istnieje „typowy” pedofil. W ostatnich dniach abp Józef Michalik wypowiedział się kilkakrotnie o przyczynach pedofilii, i za każdym razem wywoływał konsternację w różnych środowiskach. Chcąc wskazać na złe traktowanie dzieci, wykraczające poza jego ekstremalne przejawy, jakimi są czyny pedofilne, za przyczynę nadużyć seksualnych wobec dzieci uznał emocjonalne deficyty ich samych, rozwody, pornografię, feminizm i gender. Pomylił jednak czynniki ryzyka z przyczynami oraz sformułował oceny, które są bezpodstawnymi oskarżeniami.

Dzieci, obojętne w jakim wieku i z jakich rodzin, nigdy nie są odpowiedzialne za krzywdy, jakie je spotykają ze strony dorosłych. Rozwody są zawsze trudnym doświadczeniem emocjonalnym dla dzieci, ale czynnikiem ryzyka w przypadku pedofilii są rodziny dysfunkcyjne, w których brakuje opieki nad dzieckiem, a nie wyłącznie jednego z rodziców. Na dodatek, kultury afirmujące „silne rodziny”, w których ponad dobro poszczególnych ich członków stawiany jest dobry wizerunek „kochającej się rodziny”, odbierają dzieciom prawo do wyrażenia swego cierpienia i ukrywają pedofilię. Skoro większość przestępców seksualnych wobec dzieci to mężczyźni, a nie kobiety, nie wiadomo, dlaczego za te dewiacje społeczne ma być odpowiedzialny feminizm. Pornografia nie jest zjawiskiem neutralnym, ale trzeba być pedofilem, aby w niej szukać „inspiracji” do wykorzystania nieletnich. Nigdzie nie słyszałem, aby w programie studiów z gender próbowano udowodnić, że pedofilia nie jest dewiacją, tylko jednym z kulturowych przejawów inicjacji seksualnej nieletnich i tworzenia erotycznych związków opartych na szacunku i miłości.

Przewodniczący Episkopatu nie tylko pokazał pedofilię w redukcjonistyczny sposób, ale wskazując kulturę jako jej „siedlisko”, wybielił Kościół, w którym również mają miejsce tego typu krzywdy. Próbując przeciwstawić się „panice moralnej”, dokonał uogólnień, które ranią zwłaszcza ofiary.

Nie ma kultury, w której nie dochodziłoby do wykorzystania dzieci ze strony dorosłych; nie ma też „złotego okresu” w historii Kościoła – w którym duchowni wolni byliby od takich czynów. Wygląda jednak na to, że abp Michalik ma trudność w przyjęciu do wiadomości, że za czyny „pedofilów w koloratkach” odpowiedzialny nie jest „wrogi Kościołowi świat”, tylko dewiacje jego członków i nieudolność ich przełożonych. Reakcje ofiar wykorzystania seksualnego w dzieciństwie na słowa arcybiskupa przemyskiego pokazują także, że aby być obrońcą dzieci, trzeba być wiarygodnym świadkiem, a sprawa Tylawy do dzisiaj rzuca się cieniem na szczerość intencji abp. Michalika. Gdyby powtórzył, że tam, gdzie krzywdzone jest dziecko, czyjeś oczy pozostają zamknięte, a są to oczy osób, które nas otaczają, jego słów nie odebrano by jako zakamuflowanej obrony księży przed oczami tych, którzy zaczęli im patrzeć na ręce. Może następnym razem nie usłyszymy z jego ust słów, które ranią...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2013