Reklama

Drapieżcy w sutannach

Drapieżcy w sutannach

27.05.2019
Czyta się kilka minut
Kim z psychologicznego punktu widzenia jest ksiądz wykorzystujący dzieci?
MIECZYSŁAW WASILEWSKI
F

Film braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” obejrzała już cała Polska i wielu mówi: teraz wiem, jak wygląda „ksiądz-pedofil”. To jednak skrót myślowy, który może wprowadzać w błąd. Jedni ulegli wrażeniu, że wszyscy księża, którzy wykorzystali nieletnich bądź to uczynią, są pedofilami, czyli osobami z zaburzeniem preferencji seksualnej, i najbardziej zagrożone z ich strony będą najmłodsze dzieci. Inni, szukając kozła ofiarnego odpowiedzialnego za problemy kościelnej instytucji i struktury grzechu, za głównych sprawców tych przestępstw uznali homoseksualistów w koloratkach, gdyż rzekomo płeć i wiek większości ofiar duchownych na nic innego nie mogą wskazywać. Kim są więc księża wykorzystujący nieletnich?

Odpowiedź jest prosta tylko w świetle prawa – są przestępcami w koloratkach. Sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, jeśli szukamy odpowiedzi uwzględniającej ich profil...

12299

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »


ogłoszenie społeczne

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Kilka pytań do artykułu 1. jaki jest odsetek zaburzeń tego typu wśród ogółu społeczeństwa ? ( również 4 %) 2.Jaki odsetek z 4 % stanowili pedofile zastępczy ? ( niepreferencyjni ) 3.Dane z niemieckiego raportu zamówionym przez Konferencję Episkopatu Niemiec (sporządzonym przez konsorcjum badawcze uniwersytetów w Mannheim, Heidelbergu i Giessen) wskazują na 5 krotny wzrost liczby dewiacji i przemocy seksualnej wśród celibatariuszy w stosunku do żonatych diakonów

Kilka pytań do artykułu 4.Jaka jest rola wypierania ludzkiej seksualności poprzez wymuszoną wstrzemięźliwość ( celibat) w zachowaniach zastępczych pedofilnych i zastępczych homoseksualnych ???

Drapieżcą, tak naprawdę, jest każdy-dopóki nie przejdzie na stronę Baranka Ofiarnego i Eucharystii. Konsumować z życia, możliwie jak najwięcej-w tym i innych ludzi jako "seksualną przystawkę"-to przejaw braku pełni dobra, a tego braku nie ma co za bardzo analizować dzieląc włos na czworo. Gdy człowiek staje się prawdziwie eucharystycny, to w swoim bezpośrednim dojściu do Żródła, obywa się nawet bez wychodka, bo nie potrzebuje "pośrednictwa" życia drugiego stworzenia-także seksualnego pośrednictwa miłości(tym bardziej seksualności perwersyjnej). Choć ci kapłani, którzy przecież dzień w dzień celebrują Eucharystię, nadal tkwią w drapieżnym odrzuceniu Baranka, tak że potrzebują tej "seksualnej przytawki", budzą szczególne politowanie i zgorszenie nieadekwaktnością czynionego przez nich sakrmentalnego znaku

Po owocach mnie poznacie, powiada Pismo. Jeżeli ksiądz nie współpracuje z łaska Bożą, to od Boga się oddala. Grzech jest jak nałóg, coraz trudniej z nim walczyć.Przypominam co Pan nasz Jezus Chrystus, powiada co należy uczynić z tymi częściami naszego ciała, które grzeszą. To rozwiązania radykalne. Oczywiście to ludzki rozum, kieruje ręką czy okiem a nie odwrotnie. Dotyczy to każdego a nie tylko duchownych. Tam gdzie jest grzech, jeszcze bardziej, rozciąga się Boże Miłosierdzie. Tylko z Bożym Miłosierdziem, należy współpracować. Ono nie jest jak deszcz, który pada jednakowo na dobrych i złych. Bardzo często, różni ludzi z pod różnych znaków, przypominają, tę przejmującą scenę z Golgoty, gdy Jezus Chrystus, obiecuje Niebo jednemu z łotrów. Lecz na Golgocie było dwóch łotrów a Jezus obiecał Niebo jednemu. Jaki los, spotka kiedyś, tych duchownych, którzy skrzywdzili, tych braci naszych najmniejszych a się nie nawrócili? Myślę,że ci co odrzucają, Boże Miłosierdzie, zaznają Bożej Sprawiedliwości. I bardzo dobrze. Przypominam tę scenę z filmu Sekielskich, gdy stary ksiądz, cierpi z powodu swoich grzechów, podczas spotkania ze swoja ofiarą. Kiedyś był jurny i młody a ludzie darzyli go szacunkiem. Dziewczynki komunijne, sprzątały mu obejście, bo pan pleban, miał za krótkie ręce i sztywny kark, by to samemu uczynić. Okazuje się że to nie był, jego największy grzech.......... Dzisiaj jest stary, drżący i cierpiący. Jurność, pycha, przeminęła u niego z wiatrem lat. Został ból i pamięć grzechu i strach przed Bożą Sprawiedliwością. To było dla mnie przynajmniej, dojmujące doświadczenie. Ten film winien obejrzeć każdy biskup, ksiądz. A przede wszystkim ci, co chcą iść za głosem Chrystusa, by być rybakami ludzi. Bo kapłaństwo, to coś zawarte jest pomiędzy gorą Tabor a górą Golgotą. Jeżeli myślisz, że tylko Tabor, to szatan ci to podpowiada.

Ciekawe byłoby również i to, na ile te wnikliwe analizy naukowe i dane statystyczne przemawiają do i pomagają ofiarom pedofilów w sutannach. Czy ktoś już tak uświadamiał ofiary jakim znikomym statystycznie są procentem? Może przestaną tak przeżywać. No i jaki jest procent ochroniarzy wśród duchownych? Tych, którzy chronili, ale nie ofiary, bo ...

Szkoda, że ks Jacek Prusak - skadinąd mądry i odwazny kapłan - popełnia w tekście podstawowe błędy, idac za nowomową, jakby pracował w jakiejś gazecie na wierszówkę... Wielokrotnie w tekście pada okreslenie "nieletni" zamiast "małoletni". Ktoś powie, że sie czepiam...jednak specjalista w dziedzinie pomocowej powinien wiedzieć, że pojęcie nieletni odnosi się tylko i wyłącznie do młodego człowieka podejrzanego o popełnienie czynu karalnego...a nie do dziecka jako takiego. I druga kwestia. Nie ma "bólu psychologicznego" tak jak nie ma "bólu pedagogicznego, socjologicznego czy familiologicznego". I psycholodzy nie sa jedyna grupą zawodowa pomagająca ludziom. A ilu nie umie pomagać...jest ból psychiczny (owszem), są problemy zdrowia psychicznego, ale nie psychologiczne...to nowomowa, która tak naprawdę słuzy tylko windowaniu cen za wizyty u psychologów w prywatnych gabinetach, bo rzekomo to psycholog jest recepta na wszystko. Ja znam profesjonalnych przedstawicieli zawodów pokrewnych, którym nie wolno używac pojecia "psychologiczny". Zatem duchowny nie powinien przyłaczac się do marketingu uprawianego przez tę część psychologów, która w sposób nieuprawniony próbuje pokazac, jakoby tylko oni mogli profesjonalnie pomagać...

Terminologia rzecz ważna, niekiedy bardzo ważna, ale akurat rozróżnienie między małoletnim (zasadniczo do 18) a nieletnim (zasadniczo do 17, plus 'zabarwienie' prawem karnym) nie ma tu fundamentalnego znaczenia, zwłaszcza że skupiamy się na krzywdzie osób dużo młodszych niż te 17 czy 18 lat, a ludziom w tej strefie wiekowej z reguły przyznajemy sporą przestrzeń samodzielności (lub co najmniej się z nią nolens volens godzimy). Podobnie "ból psychologiczny" możemy chyba uznać za nieznaczące merytorycznie omsknięcie się pióra. ______________________ Komentowany artykuł uważam za to za swój OSOBISTY WIELKI TRIUMF w sferze terminologicznej, bo od dawna pisuję tu i tam, również w komentarzach w TP, że podstawowy tutaj termin "pedofilia" to gruby błąd i okazja do propagandowych przekłamań, de facto pedofilia stanowi tu znacznie mniejszą ilościowo część problemu, już choćby dlatego, że granicą pedofilii jest fizyczna niedojrzałość płciowa obiektu, czyli wiek ok. 13-14 lat). Ba - nie wykluczam, że niektóre sformułowania Autor wyczytał w moich komentarzach, za co mu chwała, bo przecie ich czytać nie musiał. ________________ Ponadto - co o wiele ważniejsze - WIĘKSZOŚCIĄ KRZYWDZICIELI DZIECI NIE SĄ ŻADNI "PEDOFILE", tylko ludzie (głównie mężczyźni) w miarę normalnie zorientowani płciowo (hetero lub homo), tyle że doznający ograniczeń w dostępie do partnerów i uprawiający SEKS ZASTĘPCZY Z DZIEĆMI. _____________ Z pojęciem pedofilii WYGODNIE JEST KOŚCIOŁOWI, który dzięki temu może (1) bagatelizować sprawę ("pedofile to tylko wąska grupka, statystyczny margines") oraz (2) "podmiatać problem" innym grupom zawodowym ("dlaczego tak nie węszycie wśród nauczycieli?"). Otóż problem nie da się ograniczyć do ludzi o nienormalnym popędzie płciowym ani eksportować do szkół i klubów sportowych - tam pedofile też są, ale tam rzecz się do nich ogranicza (z marginesem niedokładności) - pozostali nauczyciele czy trenerzy nie doznają opresji i deprywacji seksualnej, jak księża (czy podobnie więźniowie), skłaniającej ich do poszukiwania partnerów zastępczych. ____________ Inna rzecz, że nie można się zgodzić z uproszczoną tezą Autora o "niewynikaniu" nadużyć wobec dzieci z synergicznego efektu homoseksuaalizmu i celibatu. Jest tajemniocą poliszynela fakt, że celibat "przyciąga" (w przenośnym sensie) homoseksualistów do ścieżki kapłańskiej, nawet jeśli czasem bywa elegancko nazywany "powołaniem". Tak czy siak, stanowi on jedną z podstawowych przyczyn grubej nadreprezentacji gejów wśród kleru, a potem (niezależnie od orientacji) - jedną z podstawowych przyczyn deprywacji, pchającej księży (obu orientacji) na drogę cudzej krzywdy.

Na Dominikanę, gdzie rządził Wesołowski, jeździli księża z Polski. Pewnie nie po to, by podziwiać zachody słońca. Ostatnio dotarła do mnie hiobowa wieść, że z usług małoletnich na Dominikanie korzystał mój proboszcz z podkrakowskiego miasteczka. Gdy jedna z parafianek złożyła oficjalną skargę u arcybiskupa Jędraszewskiego, została "spławiona". Wszystko wskazuje na to, że polski Kościół w osobach duchownych nie zamierza się oczyścić i zrezygnować z różnych beneficjów w naszym sklerykalizowanym społeczeństwie. W każdym razie mam trudności z przyjmowaniem komunii świętej z rąk proboszcza, który jej udzielając mówi: "Ciao chysta" albo "chystusa". A nie ma kłopotów z wymową. Podejrzewam, że jest opętany przez złego ducha, bo trwa w stanie grzechu ciężkiego. Stąd pewnie jego obsesje seksualne i szatańskie wręcz ataki na niektóre osoby. Ksiądz Prusak gdzieś deklarował niewiarę w istnienie szatana i złych duchów, kwestionując nauczanie Jezusa Chrystusa w tej materii. Ojcze Jacku, szatan istnieje i zbiera żniwo wśród kapłanów. Z tym problemem można się zmierzyć tylko dzięki wierze, łasce, a niekoniecznie psychoterapii. Niewierzący psychoterapeuta dokona strasznych spustoszeń w duszy pacjenta, przed czym przestrzegał Jezus: "Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle." Księże Jacku, za bardzo ksiądz polega na psychologii. Księdza wypowiedzi często mają to piętno neofickiego, bezkrytycznego zachwytu dla psychologii i psychiatrii, która usiłuje zdjąć brzemię odpowiedzialności za grzeszne poczynania pacjenta.Nawet kiedyś publikowane rozważania wielkopostne księdza autorstwa bardziej przypominały seans psychoterapeutyczny, niż przekaz wiary.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]