Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Seks w rytmie disco polo

Seks w rytmie disco polo

30.03.2018
Czyta się kilka minut
Ta muzyka to najczulszy sejsmograf społeczny. Zabiera nas w podróż do krainy pragnień, lęków i fantazji. Odmalowuje mapę sytuacji niewidocznych zza biurek w Warszawie i miejsc, do których rzadko zaglądają telewizyjne kamery.
Na koncercie zespołu Weekend w Chorzowie, kwiecień 2013 r. ADRIAN ŚLĄZOK / REPORTER
O

Od bitwy pod Grunwaldem minęło jakieś 10 lat, na tronie wciąż zasiada Władysław Jagiełło. Z dala od zgiełku wielkich bitew i polityki swoje zapiski prowadzi franciszkanin Mikołaj z Koźla. Zwykle notuje sprawy pobożne, tym razem jednak w jego rękopisie utrwalone zostaje coś naprawdę dziwnego. To polsko-czeska gwarowa przyśpiewka rozpoczynająca się od słów: „Chcy ja na pannu żałować: / Nie chciałat’ mi trochy dać / Memu koni owsa”. W przekładzie na współczesną polszczyznę słowa te brzmiałyby mniej więcej: „Chciałbym się poskarżyć na dziewczynę, która nie chciała mojemu konikowi dać owsa”. Dalej dowiadujemy się, że młodzieńcowi „zwisa nożyk u pasa”, niech więc dziewczyna zapali lampkę, żeby razem zobaczyli, czy jej wieniec jeszcze jest cały. Jeżeli tak jest, usłużny młodzian podejmuje się „zedrzeć go kijem”, bo „gdy się uderzy kijem w krzak, zaraz się wypłoszą zające”.

Jeżeli...

20558

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

...w przekazie takiego, czy innego kodu kulturowego,seksualność człowieka winna być sensowna(wg katechetycznej nomenklatury-"uporządkowana"). Nie oznacza to narzucanie jakiś obyczajowych gorsetów(choć i te na pewnym etapie życia człowieka są niezbędne, ale zrozumienie istoty człowieczeństwa, którą wyraża pojęciowy klucz: "łaski przekraczajacej naturę". Owa "ludowa" frywolność seksualna, jest jakże potrzebna, by między Kasią i Jaśkiem coś zaiskrzyło. Chodzi jednak o to, by z tych iskierek był ogień domowego ogniska, a nie destrukcyjny pożar. W obecnym czasie postępującej komercjalizacji wszystkich sfer ludzkiego życia, także i człowiecza seksualność jest stawiana pod presją "zrobienia kasy". Seksualna frywolność, jeżeli ma swój finał w rodzinie i prokreacji-jest "uporządkowana", "wypełniona łaską", czyli inaczej-sensowna. Jeżeli jednak priorytetem jest "kasa" i kompulsywny konsumpcjonizm, to i ludzka seksualność jest elementem destrukcyjnego chaosu. W w czerwcu 1905 doszło w Warszawie do tzw. pogromu sutenerów i prostytutek, gdy chłopak "dziewczynę z dyskoteki", chciał wyrwać z sutenerskiego układu, by z nią żyć "tradycyjnie". Za ten zamach na "własność" sutenera, chłopak poniósł śmierć, co stało się powodem odwetu i kilkudniowych zamieszek w mieście, podczas których demolowano warszawskie domy publiczne, kaleczono i zabijano prostytutki i ich sutenerów. Dopiero interwencja carskiej policji i wojska położyła kres zamieszkom. W tamtym czasie, kobietę parającą się nierządem, określano jako "wykolejoną", a wszelkie inicjatywy pomocowe dla takich kobiet, miały społeczną akceptację. Dziś mamy demagogiczną retorykę "wyzwolenia kobiety" i kulturową akceptację dla uprzedmiotowienia kobiecości na potrzeby sexbiznesu. Czy diso polo będzie elementem zabawy ludowej, na której Kasia i Jasiek spotykają się w pozwie natury? A co, gdy Kasia jest już "zajęta" przez sutenerski portal erotyczny, za pośrednictwem którego sprzedaje swoją seksualność innym facetom? Nie tylko internetowy facebook narusza normy społeczne...

Dyrdymały opowiadasz Waść, seks u ludzi spełnia rolę spoiwa i jako taki nie ogranicza się do roli prokreacji i rodziny. O tym opowiada liryka piosenek discopolo. Bo tak na co dzień to się nam seks demonizuje, obrzydza a wręcz zohydza. Tymczasem pary, które potrafią się nim cieszyć do późnych lat starości, są szczęśliwe i zachowują zdrowie nie tylko fizyczne. Dysfunkcje tej sfery naszego jestestwa są bardzo kłopotliwe nie tylko dla zainteresowanego, osoba taka swe frustracje z upodobaniem godnym lepszej sprawy przelewa na innych, wzorem przysłowiowego psa ogrodnika.

Dziekuje za cytaty. Zachowam sobie "na potem".

za przyzwoleniem rodzicow,ktorzy potem owoce tego wszystkiego sami beda nosic.Najpierw bedzie temat o ABORCJI oczywiscie a ze obydwa Katoliki wiec na zmiane beda spacerowac z podwojnym wozkiem blizniakow. Alleluja i do przodu powie pewien OJCIEC zaznaczajac przy tym tylko nie zapomnijcie przyniesc mi do Kosciola to ochrzcze je po nizszej taryfie.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]