Reklama

Samowykrwawianie

Samowykrwawianie

09.09.2019
Czyta się kilka minut
Patrząc na dwudziestolecie międzywojenne lepiej nie ulegać złudzeniu, że kraj wolny to zawsze kraj dobry i piękny.
S

Sięgając po książkę Cezarego Łazarewicza „1939. Wojna? Jaka wojna?” – opatrzoną podtytułem „Co sprawiło, że Polacy na kilka miesięcy przed wybuchem straszliwej wojny popadli w zbiorowy optymizm i nie wierzyli, że stoją na krawędzi armagedonu?” – byłem niemal pewien, co chcę nią sobie zrobić. Po raz kolejny upewnić się, że mądrzy umiemy być dopiero po szkodzie. Że gdy trwa kryzys, potrafimy się wspinać na szczyty bohaterstwa, pomysłowości, wielkości. Ale gdy ów kryzys dopiero nadchodzi, gdy można go jeszcze uniknąć, wtedy, jak za dotknięciem różdżki złego czarodzieja, tracimy rozum, wzrok i słuch. Nie stabilizacja, nie tragedia (taka czy inna), lecz to, co jest pomiędzy – okres wzmagających się turbulencji – bywa dla Polaków egzaminem, który zbyt często oblewają. Zwykliśmy się wtedy zachowywać jak dziecko, które za wszelką cenę nie chce przerwać podwieczorku na trawie, sycąc się myślą...

5747

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

przekopywać całe 20lecie międzywojenne. 2 lata po odzyskaniu niepodległości po nagonce wielu grup społecznych zabijamy własnego prezydenta - na co taki kraj zasługuje??

na Kaczyńskiego?

sami go chcemy :)

kraj jest w dobrej formie skoro toleruje w prasie idiotyczne i wulgarne felietony pana Szymona

Radziu, felietony Szymona Hołowni są znakomite. Niezwykle trafnie potrafi uchwycić rzeczywistość. Warto też odświeżyć sobie znaczenie słowa "wulgarne".

O tak. Precyzja i siła chwytów pan Szymona jest tak wielka, że już od pewnego czasu rzeczywistość unika z daleka pana Sycerona, che…, che...

...ułan 13. Pułku z Nowej Wilejki w kampanii wrześniowej '39, wspominał czasy przedwojenne z oczywistym sentymentem, i choć przed wojną powodziło się jego rodzinie ledwie jako-tako, to po jej zakończeniu bezwarunkowy antykomunizm przesłonił mu wyraźnie wszystkie cienie tego okresu - matka była kilkanaście lat od niego młodsza, po jej rodzicach zostało w domu więcej dokumentów i opowieści - z nich wyłania się obraz czasów bardzo ciężkich, generalnie biedy, bezrobocia z jednej strony i rozpanoszonej a dobrze opłacanej biurokracji z drugiej - i choć wiele z tych negatywów można by tłumaczyć mozołem budowania II RP po 1918-tym, to jednak dla przykładu straty w ludności i infrastrukturze, ruina kraju po II wojnie były bez porównania większe, a okres międzywojenny uważam za mocno przereklamowany także przez mojego ojca - kiedy czytam u SzH "Butna tępota oficjalnej rządowej propagandy..." itede robi mi się trochę nieswojo - a kiedy do tego trafia się taki e l e g a n c k i komentarz, jak Radosława powyżej - mina mi całkiem rzednie

Wtedy i teraz mamy takie elity na jakie zasługujemy, w końcu jesteśmy tacy jacy jesteśmy. W sumie nie tak kiepsko, ani specjalnie różowo. Francja na ten przykład dupy dała o wiele bardziej. Gdybanie to trochę ulubiona nasza rozrywka, nic z niej jednak nie wynika. Trochę się już uodporniłem na bajanie o tym co było i jak to wykorzystać w przyszłości. Tak to nie działa, każde pokolenie uczy się na własnych błędach, te następne z premedytacją ignorują doświadczenia poprzednich i robią dalej swoje. Tak chyba powinno to działać, nawet gdy się to komuś nie podoba. Nie żyjemy w idealnym świecie, wieszcze wieszczą, prorocy prorokują, a życie biegnie własnymi ścieżkami. Komentarz zakończę hipotezą, gdybyśmy w 39 byli gotowi do wojny, pewnie byśmy i tak przegrali, a straty byłyby proporcjonalnie większe, nie tylko rozpieprzylibyśmy do cna nasza stolicę, ale i Kraków by się nie ostał. Nie ma złego coby dobrych stron nie miało.

gdyby ją za słuszną uznać wniosek z niej nieunikniony, że najlepiej na wojnach wychodzą ci, co się wcale do nich nie sposobią - i może w tym trochę racji jest, bo w dzisiejszych czasach zauważmy nie ma absolutnych wygranych - ale to tylko trochę, a może nawet wcale

Biblia podpowiada jak powinien postępować roztropny władca gdy zbliża się silniejszy wróg. Podoba mi się postawa Czechów z tamtego okresu. Kiedyś zdaje się Nohavica ichszy bard powiedział, że wolą pójść na piwo, niż się bić z silniejszym.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]