Călin Georgescu usłyszał już zarzuty dotyczące finansowania jego ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej. Niewykluczone, że kolejnym krokiem będzie uniemożliwienie mu startu w powtórzonych wyborach. To zaś może doprowadzić do protestów społecznych oraz kryzysu w relacjach z USA.
Zwycięstwo wyborcze Călina Georgescu
Trzy miesiące temu było to zaskoczenie dla wszystkich, może także dla niego samego: Călin Georgescu wygrał pierwszą turę wyborów prezydenckich, które odbyły się 24 listopada 2024 r. Jednak w przededniu drugiej tury Sąd Konstytucyjny unieważnił cały proces wyborczy, powołując się na raport służb bezpieczeństwa, który wskazywał na zewnętrzną ingerencję w proces wyborczy poprzez manipulacje widocznością na portalach społecznościowych. Powtórzone wybory zaplanowano na maj 2025 r.
Już później pojawiły się oskarżenia o brak transparentności w finansowaniu kampanii wyborczej Georgescu. Sam kandydat twierdził, że nie wydał na nią żadnych pieniędzy, tymczasem szybko ujawniono, że jego imponującą widoczność na TikToku finansowały osoby trzecie.
Călin Georgescu byłby faworytem powtórzonych wyborów
Ten tyleż kontrowersyjny, co popularny polityk jest nacjonalistą i radykalnym konserwatystą, który chętnie posługuje się religijną retoryką. Połajanki wobec elity politycznej łączy z dystansem wobec NATO, z krytyką Unii Europejskiej i prezydenta Ukrainy, którego państwo nazywa „fikcyjnym”. Georgescu nie omieszkał również wyrazić pretensji terytorialnych wobec Ukrainy, wieszcząc jej rozbiór.
O ile trzy miesiące temu jego sukces był zaskoczeniem, o tyle dziś zaskoczeniem nie jest już, że w ostatnim czasie sondaże wskazywały, że to właśnie Georgescu byłby faworytem powtórzonych wyborów prezydenckich. Jego prognozowany wynik w pierwszej turze sięgał 40 procent i według badań miałby on też największe szanse na zwycięstwo w drugiej turze.
Działania proeuropejskiej koalicji rządzącej w ostatnich miesiącach tylko wzmacniały jego pozycję. Nie udało się przekonująco uzasadnić anulowania poprzednich wyborów. Kontrowersje budziło przedłużenie urzędowania prezydenta Klausa Iohannisa, który pod naciskiem krytyki w końcu ustąpił z urzędu 10 lutego. Nowy kandydat obozu władzy na urząd głowy państwa w żaden sposób nie przekonuje, że elita poważnie myśli o pożądanych reformach i walce z korupcją.
Ingerencja z Waszyngtonu i protesty społeczne
Tymczasem wsparcie dla Georgscu przyszło również zza oceanu. Podczas słynnego już wystąpienia na lutowej konferencji o bezpieczeństwie w Monachium amerykański wiceprezydent J.D. Vance, stwierdził, że nie można mówić o wspólnych wartościach między Ameryką i Europą, gdy anuluje się wybory, „bo nie podoba ci się ich rezultat”. Innym razem podkreślił, że decyzja ta została podjęta w oparciu o „słabe podejrzenia”. Wtórował mu Elon Musk, który na portalu X nazwał „tyranem” przewodniczącego rumuńskiego Sądu Konstytucyjnego. Natomiast agencja Bloomberg informowała, że Waszyngton zakulisowo naciska na Bukareszt, aby nie zabraniano Georgescu startu w powtórzonych wyborach.
W sobotę 22 lutego w Bukareszcie tysiące ludzi manifestowały swe poparcie dla nowego idola politycznego, żądając przy tym „wznowienia drugiej tury” anulowanych wyborów prezydenckich. Można się spodziewać, że zatrzymanie Georgescu będzie skutkować kolejnymi protestami.
Trudno powiedzieć, jak na działania rumuńskiego wymiaru sprawiedliwości zareaguje administracja Donalda Trumpa, dla której antyliberalizm i antyukraińskość Georgescu wydają się być ogromną wartością.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















