Rumuński polityczny mainstream, próbując w ostatnich tygodniach bronić się przed falą prawicowego radykalizmu, wydaje się uzyskiwać dokładnie odwrotny efekt. W kraju pogłębia się – narastająca od lat – niechęć wobec rządzącego politycznego „układu”. Umacniają się też politycy antysystemowi, eurosceptyczni czy nawet wprost prorosyjscy.
Wszystkie umiarkowane rumuńskie partie chcą tworzyć „kordon sanitarny”
Podjęta 6 grudnia przez Sąd Konstytucyjny – i wzbudzająca wątpliwości – decyzja o anulowaniu trwających już wyborów prezydenckich została odebrana przez znaczną część społeczeństwa jako swoisty gest rozpaczy ze strony establishmentu.
Wielu Rumunów uważa, że ugrupowania, które mienią się ostoją demokratycznych wartości i euroatlantyckiego kursu, nie chcąc zaakceptować sukcesu Călina Georgescu – człowieka spoza systemu, który nieoczekiwanie dla wszystkich wszedł do drugiej tury – same dopuściły się w ten sposób nagięcia lub wprost złamania zasad praworządności.
Co więcej: wszystkie umiarkowane i jednoznacznie prozachodnie ugrupowania (w tym stanowiące rdzeń politycznego mainstreamu centrolewicowa Partia Socjaldemokratyczna, PSD oraz centroprawicowa Partia Narodowych Liberałów, PNL) zapowiedziały już, że w ramach budowy „kordonu sanitarnego” przed radykałami nie tylko powołają koalicję rządową, ale także wystawią w powtórzonych wyborach wspólnego kandydata na prezydenta.
Do tego powstającego sojuszu politycznego przystąpili nawet liberałowie ze Związku Ocalenia Rumunii (USR), którzy do niedawna postrzegani byli jako główna, choć systemowa i prozachodnia, alternatywa dla PSD i PNL.
Radykałowie są największymi zwycięzcami kryzysu w Rumunii
Rumuńska „stara” klasa polityczna – w tym USR – zdaje się nie rozumieć, że swym działaniem wpycha sfrustrowanych wyborców w ramiona radykałów. Tworzenie wielkich koalicji, złożonych z ideologicznych rywali, odbiera bowiem ich uczestnikom wiarygodność, a elektoratowi możliwość wyboru. W efekcie nawet Rumuni dalecy od skrajnych poglądów zaczynają postrzegać antysystemowców jako jedyną siłę zdolną „przewrócić stolik”.
I to właśnie ta opcja polityczna, na czele z rosnącym w siłę Związkiem Jedności Rumunów (AUR), który w grudniowych wyborach parlamentarnych podwoił swój wynik z 2020 r. (zyskując 18 proc. i drugie miejsce w parlamencie), jest największym zwycięzcą obecnego kryzysu wyborczego.
Nie tylko ze względu na opisane wyżej czynniki, ale także dlatego, że wobec prawdopodobnego niedopuszczenia do ponownych wyborów Călina Georgescu to charyzmatyczny George Simion, lider AUR, będzie mógł liczyć na znaczną część jego głosów. I w efekcie prawdopodobnie zawalczy o zwycięstwo w drugiej turze głosowania.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















