Rumunia: w pierwszej turze wyborów prezydenckich zwycięża lider skrajnej prawicy

Rumunia, najważniejszy partner Polski na wschodniej flance NATO, może wkrótce znacząco zmienić swą politykę zagraniczną.
Czyta się kilka minut
George Simion, kandydat na prezydenta Rumunii, lider skrajnie prawicowego Związku Jedności Rumunów (AUR). Bukareszt, 14 marca 2025 r. // Fot. Daniel Mihailescu / AFP / East News
George Simion, kandydat na prezydenta Rumunii, lider skrajnie prawicowego Związku Jedności Rumunów (AUR). Bukareszt, 14 marca 2025 r. // Fot. Daniel Mihailescu / AFP / East News

Pierwszą turę wyborów prezydenckich w Rumunii wygrał George Simion. Lidera skrajnie prawicowego Związku Jedności Rumunów (AUR) i fana Donalda Trumpa poparło 41 proc. wyborców. W drugiej turze zmierzy się z Nicușorem Danem – liberalnym burmistrzem Bukaresztu, który uzyskał 21 proc. Rumunia, najważniejszy partner Polski na wschodniej flance NATO, może znacząco zmienić swą politykę zagraniczną.

Kim jest George Simion?

George Simion przebojem wszedł na rumuńską scenę polityczną w 2020 r., gdy jego partia weszła do parlamentu z 9-procentowym poparciem. AUR skorzystał na społecznym niezadowoleniu z pandemicznych restrykcji, wprowadzając przy tym ponownie do polityki wyrazisty nacjonalizm, odwołujący się do spuścizny ruchu faszystowskiego z lat 30. i 40. XX wieku. 

Niemniej w listopadzie 2024 r. na pozycję lidera nacjonalistów wyszedł Călin Georgescu, religijny i prorosyjski tiktoker, który wygrał pierwszą turę wyborów prezydenckich. Sąd Konstytucyjny anulował jednak proces wyborczy, powołując się na raport Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Krajowego, która wskazywała na ingerencję „zewnętrznego aktora państwowego” (w domyśle: Rosji) w kampanię wyborczą. Kandydaturę Georgescu zablokowano.

Prezydentura Simiona: czego się spodziewać

Simion jest bliżej głównego nurtu europejskiej polityki niż Georgescu. W jego wypowiedziach nie znajdzie się pochwał wobec Putina. Niemniej jest krytyczny wobec dotychczasowych elit i instytucji państwa, a także Unii Europejskiej, liberalnych wartości oraz Ukrainy. Frustracja społeczna, podsycana przez niefortunne działania obozu władzy w związku z odwołanymi wyborami, zdaje się popychać Rumunów w stronę emocji, których wyrazicielem jest Simion. 

Nie można wykluczyć, że w drugiej turze poprze go część wyborców obozu władzy. Duże znaczenie będzie mieć aktywność Waszyngtonu, który nie tylko sprzyja ruchom suwerenistycznym w Europie, ale też krytykuje Bukareszt za złamanie zasad demokracji. Rumuni postrzegają sojusz z USA jako podstawową gwarancję bezpieczeństwa. Umieszczenie Simiona w pałacu prezydenckim mogą postrzegać jako sposób na odnowienie nadszarpniętych relacji z patronem.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 0.00 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 19/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Rumunia: radykał do pałacu?