Rodzinna Europa

Moment pierwszy: latem 1990 r. grupka upojonych wolnością studentów wyrusza z Krakowa w podróż szlakiem gotyckich katedr.
Czyta się kilka minut

Jeszcze niezbyt daleko: najpierw Czechy, potem Bawaria, z powrotem przez Austrię. Na granicy niemiecko-austriackiej celnik decyduje o wysadzeniu ich z pociągu – bo nie mają pieniędzy. Jest wstyd i poczucie krzyczącej niesprawiedliwości, bo przecież cała podróż była pomyślana jako odzyskiwanie europejskiej tożsamości.

Moment drugi: późną wiosną 2004 r. grupka przyjaciół w wieku zdecydowanie już niestudenckim wsiada w samochód i rusza do Włoch po wino, naprawdę dużo wina. Jest radość, satysfakcja i potrzeba uczczenia wejścia Polski do Unii jakimś prywatnym gestem – choćby tak błahym jak ten odreagowujący czasy, kiedy w przetrząsanych bagażach można było zmieścić zaledwie dwie, góra trzy butelki.

Moment trzeci: majówka 2014. Z Warszawy nad morze można dojechać autostradą, podobnie jak z Krakowa do Paryża – i jeszcze dalej. Nie zatrzymując się do żadnej kontroli i mijając po drodze setki inwestycji opatrzonych tablicami, na których z daleka widać niebieską flagę z żółtymi gwiazdkami. Gdyby nie dobiegające z radia wiadomości z Odessy, każące pomyśleć, co by się mogło stać, gdyby Polska została poza przestrzenią europejskiej integracji, można by właściwie nie zauważyć, że to już dziesięć lat. I że w ciągu tej dekady prawie dwa razy wzrosło PKB, zwiększyła się długość życia, eksport i inwestycje zagraniczne...

Zapewne: można było zrobić więcej, szybciej i lepiej. Zapewne: wielu Polaków wykorzystało otwarte granice nie po to, by podróżować, ale po to, by znaleźć pracę. Z drugiej strony jednak: pracując w Londynie również pracują u siebie – u siebie, czyli w Europie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 19/2014