Rewolucji nie będzie. Na razie.

Wbrew temu, co z nadzieją piszą media, przyjazd abp. Scicluny do Polski nie ma związku z filmem braci Sekielskich. Choć w rozmowie z „Tygodnikiem” papieski wysłannik przyznał, że przed przyjazdem na pewno go obejrzy.
Czyta się kilka minut
Abp Charles Scicluna / Fot. Edward Augustyn /
Abp Charles Scicluna / Fot. Edward Augustyn /

Przyjazd do Polski abp. Charlesa Scicluny, sekretarza pomocniczego Kongregacji Nauki Wiary, budzi zrozumiałe emocje. Po pierwsze, maltański biskup kilka miesięcy temu w rozmowie z „TP” sam mówił o zawiązaniu „jednostek specjalnych”, watykańskich task forces, które mają przeprowadzić audyt i pomóc episkopatom w różnych częściach świata „zorientować się, w jakim są miejscu, jeśli chodzi o stosowanie przyjętych zasad” dotyczących ochrony nieletnich przed wykorzystaniem. Po drugie, przed rokiem szybko i skutecznie pomógł papieżowi rozwiązać kryzys z aferą pedofilską w Chile, po wizerunkowej wpadce Franciszka zaliczonej w czasie pielgrzymki do tego kraju.

Przypomnijmy: mianowany przez papieża na ordynariusza diecezji bp Juan Barros był oskarżany przez media o ukrywanie przestępstw seksualnych słynnego i przez lata faworyzowanego w Kościele o. Karadimy. W czasie pobytu w Chile, gdy protesty wiernych przeciwko nominacji trwały już blisko trzy lata, Franciszek ponownie stanął w obronie biskupa i swej decyzji. Jego słowa wywołały medialną burzę, skrytykował je nawet kard. O’Malley, szef papieskiej komisji ds. ochrony nieletnich. Papież przyznał, że wypowiedział się pochopnie, przeprosił i wysłał do Chile swego specjalnego wysłannika – abp. Sciclunę – by sprawę wyjaśnił. Po trzech miesiącach prac (z przerwą na pobyt w szpitalu), papieski śledczy przedstawił liczący blisko 2500 stron raport, sporządzony w oparciu o spotkania z ofiarami Karadimy, z których zeznań wyłaniał się obraz matactw i kłamstw chilijskich biskupów. Wezwani do Watykanu, gremialnie podali się do dymisji.


Czytaj także: Nadchodzi audyt Kościoła - rozmowa "Tygodnika" z abp. Charlesem Scicluną


Ale kariera Scicluny jako skutecznego inkwizytora zaczęła się wiele lat wcześniej. Pracę w Kongregacji Nauki Wiary rozpoczął w 1995 r. Miał wtedy 36 lat i był już cenionym prawnikiem sądu biskupiego na Malcie oraz profesorem prawa kanonicznego w tamtejszym seminarium. W 2002 r. Jan Paweł II mianował go – na prośbę kard. Ratzingera, ówczesnego prefekta kongregacji – „rzecznikiem sprawiedliwości”, co w przybliżeniu można porównać do funkcji prokuratora generalnego. W 2005 r. przejął ciągnącą się od lat sprawę Marciala Maciela, seryjnego pedofila, założyciela zgromadzenia Legionistów Chrystusa, którą zakończył po roku, doprowadzając do uznania Maciela winnym zarzucanych mu czynów. W 2010 r. został głównym konstruktorem zmian w prawie kanonicznym odnośnie do przestępstw wykorzystywania seksualnego nieletnich i osób bezbronnych. Dwa lata później został mianowany biskupem Malty – choć akurat ten „awans” uznano za skuteczną próbę pozbycia się go z kongregacji. Do Watykanu wrócił dopiero w 2018 r., wezwany przez Franciszka. Był jedną z kluczowych postaci organizujących lutowy szczyt nt. przestępstw seksualnych wobec nieletnich.

Jednak wbrew temu, co z nadzieją piszą polskie – a za nimi światowe – media, przyjazd abp. Scicluny do naszego kraju nie ma związku z filmem braci Sekielskich, który poruszył Polaków i zatrząsł polskim Kościołem. Scicluna zaproszony został przez prymasa Polski już latem ubiegłego roku, później to zaproszenie zostało ponowione i doprecyzowane – ustalono, że podczas posiedzenia Konferencji Episkopatu wygłosi do biskupów prelekcję, a następnie poprowadzi kilkugodzinne „warsztaty” dla diecezjalnych i zakonnych delegatów ds. ochrony dzieci i młodzieży. W naszym kraju abp Scicluna będzie raptem jeden dzień, nie otrzymał od papieża żadnego mandatu do zbadania sytuacji, nie sporządzi żadnego raportu.

Oczywiście jego wizyta, która przypada akurat w tak gorącym czasie, będzie przebiegać w cieniu zarzutów, jakie padły w filmie i po jego emisji. Dokument braci Sekielskich już zmienia polski Kościół: inna jest świadomość, retoryka – miejmy nadzieję, że też mentalność – wielu biskupów. Jedni podchodzą do wizyty Scicluny z nadzieją na zmiany, inni ze strachem. Niektórzy pewnie czują, że grunt pod nogami zaczyna się zapadać.


Czytaj także: Kościelna morfina - ks. Jacek Prusak po filmie Sekielskiego


Gdy rozmawiałem z abp. Scicluną dwa dni temu – umawiając się na wywiad – przyznał, że filmu „Tylko nie mów nikomu” jeszcze nie oglądał, ale na pewno zrobi to przed przyjazdem. Link otrzymał, wiele osób już mu o tym dokumencie opowiadało, był wyraźnie poruszony tym, o czym się dowiedział. Zapytany o pewne kwestie prawne, które w filmie się pojawiają, obiecał skonsultować je w Kongregacji i przedstawić w najbliższym czasie precyzyjną i oficjalną opinię.

Ale na razie – rewolucji nie będzie. Tak chętnie przywoływany przypadek chilijski, gdzie cały episkopat podał się do dymisji, nie powtórzy się w Polsce – przynajmniej nie teraz. Choć bez wątpienia opinii – choćby nieformalnej – swojego „prokuratora” papież Franciszek będzie ciekaw.

Polecamy - Kościół a pedofilia - specjalny serwis "Tygodnika Powszechnego"

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”