Reklama

Ładowanie...

Pomagamy? MSZ... obciął fundusze na pomoc uchodźcom

Pomagamy? MSZ... obciął fundusze na pomoc uchodźcom

10.07.2015
Czyta się kilka minut
Repetowicz: przyjmiemy 2000 imigrantów z Afryki. A równocześnie odbieramy pomoc tysiącom ofiar wojen.
Uchodźcy z Syrii w Libanie
Mali uchodźcy z Syrii z piecem na zimę, dostarczonym dzięki pomocy PCPM. Dystrykt Akkar, Liban, 2014 r. / fot. Witold Repetowicz
M

MSZ poinformowało, że Polska zgodziła się na przyjęcie 2000 imigrantów. Niestety, to w dużej mierze akt hipokryzji i ignorancji władzy.

Projekt przeniesienia części tych uchodźców do Polski budził od początku spore kontrowersje. Zwolennicy ich przyjęcia zarzucali przeciwnikom, iż demonizują zagrożenie infiltracją przez terrorystów i w istocie kierują się egoizmem, ksenofobią i islamofobią. Jednak doświadczenia krajów, które przyjmowały uchodźców z terenów opanowanych przez dżihadystów potwierdzają, iż są oni w stanie ukryć się wśród ludności cywilnej. Z drugiej strony, Polska wciąż nie należy do głównych celów islamskich terrorystów, nie musi to więc oznaczać bezpośredniego zagrożenia dla nas.

Z krytyką spotkała się również propozycja [wspierana m.in. przez „Tygodnik” – red.], by przyjąć 300 rodzin chrześcijańskich z Syrii. Przeciwnicy tego rozwiązania, dla których jest to przejaw dyskryminacji, zapominają jednak, że nie wszystkie grupy religijne są w jednakowy sposób zagrożone przez dżihadystów Al-Kaidy i Państwa Islamskiego w Syrii i Iraku. Mógłby to być natomiast pomysł kontrowersyjny z zupełnie innego powodu: istniała obawa, czy nie doprowadzi do tego, że chrześcijaństwo na Bliskim Wschodzie zniknie po 2000 lat. Niektórzy szyiccy  przywódcy polityczni i religijni, z którymi niedawno rozmawiałem w Bagdadzie czy Nadżafie, podkreślali, że oznaczałoby to triumf terrorystów. Z drugiej strony, widziałem też ogromne przerażenie bagdadzkich katolików chaldejskich z kościoła, w którym w czasie modlitwy zamordowano 41 osób. W sunnickich meczetach takiego strachu nie widziałem, bo nie zdarzyły się w nich takie masakry. Gdzie zatem ta dyskryminacja?

Wśród tych różnych argumentów za lub przeciw przyjęciu imigrantów całkowicie pomijany jest najważniejszy z nich: ten odnoszący się do kwestii humanitaryzmu i troski o życie ludzkie. Nieprawdą jest bowiem, że dotychczas Polska nic nie robiła dla uchodźców z Syrii i Iraku. Tych, których życie jest bezpośrednio zagrożone. Od paru lat Polska Fundacja Pomocy Międzynarodowej realizuje ze środków MSZ program pomocy dla uchodźców syryjskich w libańskim Akkarze. W zeszłym roku pomagała 1600 rodzinom – czyli ponad siedmiu tysiącom osób. Chodzi o zapewnienie dachu nad głową, podstawowej opieki medycznej oraz pieców na zimę. Ostatnia zima była tam bardzo mroźna i setki osób nie przeżyłoby bez pomocy PCPM. Po prostu by zamarzli.  

Ale w tym roku pomoc w Akkarze dostanie tylko 600 rodzin. Bo środki z MSZ zostały obcięte. Co ich czeka zimą?

Od lipca ub. r. liczba uchodźców z Syrii, przebywających głównie w Turcji, Libanie, Jordanii i Iraku, wzrosła z 2,8 mln do 4 mln. Ponad połowa to dzieci poniżej 17 roku życia, a tylko 20 proc. to mężczyźni w wieku produkcyjnym. W Akkarze jest obecnie 280 tys. uchodźców. To znaczący wzrost w porównaniu do zeszłego roku. PCPM na jednego uchodźcę wydawała miesięcznie w 2014 r. mniej niż 50 dolarów. Tyle wystarczyło, by nie zginęli, dziewczynki nie zostały prostytutkami w Bejrucie, a dzieci – analfabetami pozbawionymi dostępu do edukacji. Jak będzie teraz, gdy obcięto fundusze?

Pomocy potrzebują też uchodźcy (a ściślej „Internal Displaced People”) w Iraku. Ich też jest już ponad 4 miliony, a to, w jakich warunkach żyją na irackim południu, nie interesuje prawie nikogo. Choć w tragicznej sytuacji znajduje się tam prawie milion osób.

Nie sto tysięcy, lecz kilka milionów ludzi marzy o tym, żeby dostać się do Europy i uciec z piekła, w którym się znaleźli w Syrii czy Iraku. Ale o piecach ratujących życie w garażach mieszkalnych w Akkarze większość mediów nie mówi – zbyt nudne [Witold Repetowicz pisał o tym w „TP” 47/2014 – red.]. Zatem i politycy się nimi nie przejmują. Bo przecież „wszystkim pomóc nie możemy”. Tymczasem PCPM planuje też uruchomienie programu w Iraku. Tylko czy dostanie na to pieniądze?

Obcięcie pomocy dla uchodźców syryjskich i irackich, bo środki muszą zostać przesunięte na bardziej medialne przedsięwzięcie, obejmujące jednak kilka razy mniej ludzi i kosztujące z pewnością kilka razy więcej niż 50 dolarów na osobę miesięcznie, prowadzić będzie do zgonów, prostytucji i analfabetyzmu. Ale sumienie będziemy mieć czyste.

Czytaj także:

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]