Reklama

Recepta na kryzys

Recepta na kryzys

30.04.2016
Czyta się kilka minut
Zdarzyło się to parę tygodni temu w Afryce.
Fot. Marek Szczepański dla „TP”
Szymon Hołownia Fot. Marek Szczepański dla „TP”
W

W kaplicy, do której chodzę na mszę, spotkałem zaprzyjaźnioną z gospodarzami tego miejsca rodzinę z innej chrześcijańskiej wspólnoty (konkretnie: z jednego z niepozostających w łączności z Rzymem Kościołów wschodnich). Znam się z tymi ludźmi nie od dziś, wiedziałem, że ostatnio mieli poważne problemy, musieli zostawić pracę, mieszkanie, przeprowadzili się do gospodarzy. I mimo że przecież wcale nie musieli, że to nie był ich kościół, przychodzili na mszę codziennie.

Któregoś dnia zobaczyłem, jak ojciec rodziny przystępuje do naszej, katolickiej komunii. A ksiądz mu jej bez żadnych pytań udziela. Nie wiem, czy gdyby dokładnie przestudiować wszystkie przepisy, obaj mieli prawo zrobić to, co zrobili. Początkowo mocno się zdziwiłem, ale później stuknąłem się w głowę: dane mi było być świadkiem sytuacji, w której Kościół Chrystusa objawia się jako coś, co jest ponad wymyślonymi...

6474

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Mam taką piękną propozycję, chyba nawet w duchu papieża Franciszka: Zawieśmy program "500+", a za zaoszczędzone środki ściągnijmy do Polski 100 tys. Afgańczyków. Do niedawna myślałem sobie tak, że jeśli przekażę siostrze zakonnej w Rwandzie 50 dolarów to siostra kupi za te pieniądze 3 mleczne kozy. Obdarowane tymi zwierzątkami sieroty będą się nimi opiekować, a więc nauczą się gospodarności i oczywiście same sobie dostarczą wysokiej klasy pożywienia. Dzięki Angeli Merkel już teraz to wiem, że jestem egoistą i nim pozostanę dopóki nie okażę entuzjazmu dla pomysłu tworzenia muzułmańskich gett w moim kraju. Ehhh, człowiek całe życie się uczy i głupi umiera. http://www.maitri.pl/adopcja-serca-ruch-maitri/

Ja jako, że z "niedowiarków" widzę to inaczej, mniej ideologicznie, dopatruję się w tym kociokwiku wokół uchodźców czegoś co można nazwać "błędną koncepcją cywilizowania barbarzyńców". Otóż pewne grupy "europejskiego establishmentu" chcą uczynić pewną analogię do czasów upadku Imperium Romanum. Upadający Rzym zbałamucił swoimi doktrynami hordy barbarzyńców do takiego stopnia, że gdy ci w końcu podbili Rzym pod wieloma względami upodobnili się do Rzymu, wzorowali się na nim, tak zatem establishment rzymski mógł w miarę w spokoju i dostatku wymrzeć, lub się wymieszać i wtopić w dokonujących podboju. Myślę, że ta sama logika dominuje w europejskim lewicowym establishmencie. Oni już pogodzili się z tym, że są skazani na zagładę, czynią wszystko by dane im było wygodnie i bezboleśnie poddać się swoistej eutanazji. Ja osobiście nie zgadzam się z tą logiką. Europa jeszcze nie przegrała i nie jest skazana na unicestwienie, ale musi się zmienić by być bardziej skuteczna. Reasumując "gości" którzy nas nie szanują wywalać na zbity pysk, a nie ich "nawracać" i głaskać w nieskończoność, aż nas wybiją lub podbiją. Nie zaszkodziło by też, by czasem i tych "inwazyjnych gości" też "odwiedzić" w adekwatny sposób w ich domach. Niestety na chwilę obecną Europa woli podpisywać haniebne traktaty z Turcją i czynić z siebie islamskiego wasala. Niestety głupota lewicy udziela się i prawicy. Wrzucanie do jednego worka wszystkich uchodźców i całego islamu jest niewybaczalnym błędem. Znaczną część można uczynić jak najbardziej Europejczykami, ale trzeba zapewnić im skuteczną ochronę przed tymi przed którymi oni uciekają, a nie przyjmować jak leci wszystkich. Zresztą tu dochodzimy do swoistego paradoksu. Bo do Europy teraz pchają się drzwiami i oknami w większości ci którzy gardzą naszą kulturą (systemowy atak demograficzny sterowany przez Saudów i Turcję?). Ci którzy są mniejszym zagrożeniem dla Europy i raczej skupiają się na "własnym podwórku" heroicznie walczą o przetrwanie, a jak znajdą się w fali uchodźców, to ich po drodze utopią, albo zabiją (takie przypadki były i najpewniej są nadal). Walczą jak potrafią, walczą tak jak tam się walczy, ale zamiast im pomóc, to jeszcze wydziwiamy i grozimy im wręcz interwencją. Europa totalnie zdurniała i musi się zmienić, lub zginąć.

Każdego roku dostaję z Ruchu Maitri szczegółowe zestawienie realizowanych przez tę organizację projektów i poniesionych kosztów. Pamiętam jak przed laty w zestawieniu były właśnie wspomniane mleczne kozy dla sierot w Rwandzie. Jakoś nie wzbudza we mnie odruchu chrześcijańskiego miłosierdzia człowiek, który za 5 tys euro kupuje ponton aby dotrzeć do wymarzonego eurolandu. Gdyby wśród emigrantów pojawiały się głosy tego typu: "tak chcę zamieszkać w Polsce, pracować, dzielić z Polakami ich radości i troski" to może trochę zrewidowałbym swoje spojrzenie na tych przybyszy. Do tej pory jednak takiego głosu nie słyszałem. Wszyscy chcą pod opiekę kanclerz Merkel. Trochę mnie zadziwia pan Hołownia, który stawia problemy muzułmańskich uchodźców ( potrzeba życia w dobrobycie ) na podobnym poziomie jak problemy większości mieszkańców Afryki ( walka o przeżycie ). Symbolem i jednocześnie liderem europejskich elit jest pani Merkel. Ona to właśnie po awarii elektrowni atomowej Fukushima zdecydowała o likwidacji energetyki atomowej w Niemczech. To jest efekt paniki pomieszanej z ignorancją.

Lubię takie komentarze, bo są żywym dowodem na mizerię kościelnych starań ewangelizacyjnych na Tej Ziemi, na ich pozorność tak naprawdę. +++ Szanownemu Panu na jego koszmary i nocne moczenia poradzę, by nie przejmował się Europą, nie brał do głowy trosk o jej przyszłość. Pewnie mu się wydaje, że staje w obronie Wielkiej Sprawy, jest Rycerzem, Przedmurzem, Mędrcem itepe - tak naprawdę robi za kukiełkę, jest marionetką w rękach tych, co jak zwykle potrzebują mięsa armatniego by nim karmić bestie swych żądz. Prochem jesteś i w proch się obrócisz - ale czy do tego jest potrzebna ekstaza nerwowa?. Nie lepiej zająć się np. sianiem buraków na grządce?

Jak argumentów brak i nie ma się nic do powiedzenia to obraża się oponentów?

Wydawało mi się jeszcze niedawno, że to kraj kulturowo nieomalże-europejski. Fantazjowałem nawet z takim oto pomysłem, że Polska z Turcją i Izraelem mogłyby tworzyć pewien sojusz krajów wprawdzie odmiennych religii, ale też stabilnych konserwatywnych wartości i zdrowego rozsądku, czego to deficyt w świecie wszyscy mocno odczuwamy. Okazuje się jednak, że w Turcji wzięła górę opcja azjatycka z marzeniami o odrodzeniu imperium. Szkoda, albowiem z Turkami zawsze mi się dobrze rozmawiało ( wszędzie ich w Europie pełno tak jak i Polaków ). Chyba wyczuwaliśmy z Turkiem to samo: Europejczyk Zachodni patrzy na nas z góry. W ostatnich latach Turcja bardzo się gospodarczo wzmocniła i chyba woda sodowa ( raczej szampana liderzy Tureccy nie piją ) uderzyła Turkom do głowy. Któż inny odważyłby się na to aby zestrzelić rosyjski wojskowy samolot ? Ale przecież Erdogan ( i Putin zresztą też ) kiedyś odejdą. Trzeba ich jakoś sprytnie przeczekać i przetrzymać. Trochę z innej beczki. Tak sobie pomyślałem, że może to i dobrze, że papież Franciszek tak ciepło i często mówi o imigrantach. Gdyby mówił w stylu Benedykta to ryzyko wybuchu bomby w Watykanie wzrosło by wielokrotnie. Dlatego z tą krytyką naszego papieża nie można przesadzać.

Hmmm, a dla mnie zawsze Turcja była podobna Rosji, z jednej strony dosyć bezpośredni ludzie z którymi łatwo się dogadać. Z drugiej strony czasem budzące grozę spojrzenie na sprawy historii i traktowanie przemocy jak argumentu równie dobrego jak każdy inny. Z tą "europejskością" też są sobie bardzo podobni. Putin i Erdogan odejdą, ale te kraje się nie zmienią, na to trzeba by stulecia, jedni i drudzy świetnie czasem potrafią udawać "europejskość" ale jedni i drudzy w sumie gardzą tą "europejskością" i nie prędko to się zmieni. Należy to uszanować, ich systemy nie są wcale jakoś tak specjalnie gorsze od naszego (niech każdy ma to co u niego skuteczne). Receptą na pokój jest właśnie wzajemny szacunek, a na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Nie będzie łatwo, bezzasadna wyniosłość i pazerność Cywilizacji Zachodu i przebiegła brutalność Cywilizacji Wschodu tego nie ułatwią.

Sam nie rozstrzygnę, czy Szanownego Pana obraziło określenie Rycerz, Przedmurze, Mędrzec, kukiełka, marionetka czy Proch. Proszę o wskazówkę, postaram sie ustosunkować i chętnie przeproszę, bo nie było moją intencją... +++ Natomiast pragnę zwrócić uwagę Sz. Pana, iż w swej krótkiej notce bardzo bezceremonialnie (eufemizm) traktuje : lewicowy establishment, "gości", Turcję i Turków, lewicę i prawicę, islam, a także (last but not least) Europę. Chyba jedynie przez przeoczenie nie połajał Sz. Pan papieża Franciszka. Adekwatne epitety i paralele w omawianym tekście. Serdecznie pozdrawiam znad kubka herbaty z syropem z mniszka lekarskiego.

Nie sądzą by Turcy czy Saudowie (jakże mógł pan o nich zapomnieć? przypadek?) mieli obrażać się za mój wpis, ewentualnie "odstrzelą" za rozpoznanie ich strategi (raczej tego nie zrobią, za cienki jestem), a ideologie nie są warte nadmiernego szacunku, przytępiają, a co do papieża Franciszka, to tu przecież robi swoje, musi dbać o rozwój Imperium Vaticanum, godni krytycy są raczej ci którzy chcą koszty tej ekspansji wcisnąć innym, nie specjalnie pałającym chęcią rozbudowy tego dziwacznego Imperium niby pozbawionego wojska, ale o potężniej sile oddziaływania na świat, bynajmniej nie tak korzystnego jak się propagandowo wpiera.

Europa a szczególnie jej mieszkańcy zapominają że to oni razem z USA ciągną korzyści finansowe z wojen na Bliskim Wschodzie i Afryce. Ze sprzedaży broni mają tzw PKB i szlag mnie trafia jak minister PIS zamierza tworzyć dochód naszego kraju w oparciu o nowe technologie w polskim przemyśle zbrojenoowym. Tę broń produkuje się po to żeby sprzedawać nie do wirtualnych krajów tylko do realnych miejsc takich jak Bliski Wschód i zysk w postaci 500+będą czerpać również niektórzy Polacy

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]