Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Przepowiednia otchłani

Przepowiednia otchłani

21.10.2012
Czyta się kilka minut
Zbiór podróżnych tekstów Sándora Máraiego to notatki ze świata wolności tuż przed zagładą. Nie tylko przenikliwe i piękne. Także przerażająco aktualne.
W

Węgierski prozaik znalazł się „W podróży”, będąc „cokolwiek nieobytym młodzieńcem”, przekonanym, że sensem ludzkiego życia jest szczęście. Dwudziestolatek jedzie przez Europę i Bliski Wschód, po raz pierwszy doświadczając wolności – kosmopolitycznej, ponadpolitycznej, pisarskiej. To jeszcze Márai wolny od faszystowskiego terroru, jeszcze nieprześladowany przez reżim komunistyczny, niezmuszony do opuszczenia ojczyzny. Ale wszystko to już przeczuwający. Najwcześniejsze w tym zbiorze teksty pochodzą z początku lat 20., ostatnie – z roku 1939, z samej krawędzi przepaści, w którą lada moment osunie się świat. Autor jakby zawczasu przeprawia się przez nowe polityczne granice, określające świeżo wywalczoną Europę niepodległych narodów. To rzeczywistość początku, nowego rozdania. Do tych samych miejsc i miast Márai wróci blisko dwie dekady później, szukając własnych wspomnień, młodzieńczych zachwytów i odkryć. Będzie tropił ślady przeszłości w złowrogiej scenografii, znajdując jedynie fasadowe piękno na zmurszałych fundamentach, przeżartych wielkim kryzysem, skompromitowaną demokracją i toczącą się w podziemiach rewolucją. Zobaczy, jak na te same budowle i uliczki pada nienawistny wojenny cień.

Zapiski Máraiego są świadectwem literackiej znakomitości, w najdoskonalszej formie zrealizowaną wolnością człowieka i autora w podróży – przesuwającego się przez pejzaż historycznego przełomu i czyniącego obserwacje tak przenikliwe, że materializuje się w nich nie portret ówczesnego świata, ale jego przyszłość. Márai nazywa podróż „gatunkiem”, którego „trzeba się nauczyć”. On sam wyrusza w nią jako pisarz początkujący, ale wiozący już w walizce dojrzałość. Ten tom świadczy, że do podróży i wolności się nie dorasta – od pierwszego do ostatniego zapisu literacka swoboda i analityczna precyzja autora są niezmienione. Tym czytelniejsza jest przemiana samego świata. Márai stoi w sercu Europy, gdy ona obłąkańczo wiruje i osuwa się w otchłań. W 1921 r. w berlińskim klubie jazzowym, obserwując tańczących ludzi, notuje: „moja epoka słania się przede mną na parkiecie w otępiałych bachanaliach, które odprawiają cierpiący na pląsawicę tancerze (...). Lituję się nad sobą i nad nimi. My nie jesteśmy szczęśliwi”. W 1933 r. pisarz wraca do Berlina – jego zapiski z faszystowskiego wiecu i przemówienia Hitlera w Sportspalast są wręcz fenomenalne: zło uchwycone w chwili narodzin, przebrane w kostium nabożeństwa, religijnego uwielbienia fałszywego Mesjasza. „Niemcy są wielkim narodem i mają rozmaite poglądy. Tylko jedna piąta słucha (...). Póki ta jedna piąta jest zwarta i trzyma się razem, póty nie ma mowy o pokoju na świecie. Mówię to, bo widziałem te twarze!”.

„W podróży” byłoby zachwycającym kadrem minionego czasu, gdyby nie zdumiewająca zbieżność wielu obserwacji z obrazami dzisiejszej Europy. Jest tu bez liku akapitów, w których wystarczy zamienić jedno słowo, choćby „widokówki” na „zdjęcia”, by rozpoznać nas samych: zafascynowanych łatwością podróży, mediami, technologią i „nowoczesnymi sposobami przeżywania świata”, ignorujących fakt, że „wszyscy są trochę oburzeni”, i przekonanych, że spełniamy ideały wolności. Zapiski Máraiego swą trafnością przypominają profetyczne wyznanie szaleńca. Takiego jak ten, którego pisarz spotkał na statku – mężczyzna w kaftanie bezpieczeństwa wieziony był do zakładu dla obłąkanych. Márai pisze: „Długo mu się przyglądałem i szaleniec w pewnej chwili popatrzył na mnie. (...) poczułem z całą pewnością, że się rozumiemy, a dokładniej, że on też rozumie mnie”. Sándor Márai wyemigrował z komunistycznych Węgier do krainy wolności – Ameryki. Tam, osamotniony po śmierci żony i syna, w roku europejskiej wolności – 1989 – popełnił samobójstwo.

Sándor Márai W podróży Tłum. Teresa Worowska Warszawa 2012 Zeszyty Literackie

PAULINA WILIK (ur. 1980 r.) jest reportażystką. Od 2003 r. do końca 2011 r. pracowała w „Rzeczpospolitej”, teraz współpracuje m.in. z magazynem „Kontynenty”. Jej książka „Lalki w ogniu” (wyd. Carta Blanca) została nominowana do tegorocznej nagrody im. Beaty Pawlak.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Publicystka, reportażystka i pisarka. Za debiut książkowy „Lalki w ogniu. Opowieści z Indii” (2011) otrzymała w 2012 r. nagrodę Bursztynowego Motyla im. Arkadego Fiedlera. Jej książka była...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]