Reklama

Przegapiona operacja

Przegapiona operacja

06.06.2016
Czyta się kilka minut
„New York Times” zamieścił raport, z którego wynika, że rośnie średnia wieku żyjących w USA bezdomnych. W tej chwili około 1/3 z nich ma ponad 50 lat.
Fot. Marek Szczepański dla „TP”
Szymon Hołownia / Fot. Marek Szczepański dla „TP”
D

Druga grupa, która wysuwa się na prowadzenie w statystyce, to najmłodsi: dwudziestoparolatki, które nie poradziły sobie na zdewastowanym megarecesją rynku pracy (albo nie poradzili sobie na nim ich rodzice, a oni muszą za to płacić). Organizacjom dobroczynnym uda się zapewne rozwiązać problemy parunastu procent, reszta z każdym dniem będzie zbliżała się do granicy, zza której zwykle nie ma już odwrotu.

Nie znam wielu bezdomnych, ale ci, których znam, przekonują, że choć tęsknota za tzw. normalnym życiem tli się zwykle w człowieku do końca, od pewnego momentu nie ma on już zwyczajnie sił i odwagi, by ponieść koszta związane ze zmianą. Na skuteczne wyjście z bezdomności składać się muszą: uwewnętrzniona decyzja (nigdy przymus) i asekuracja, którą zapewni ktoś z zewnątrz. Człowiek, który żył na ulicy, gdzie co noc musiał walczyć o ocalenie skromnego dobytku, musi na nowo nauczyć...

5502

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

np. takiego Bukaresztu.Wtedy cała "rozmowa" siłą rzeczy streszcza się do paru gestów a skutek jest chyba taki sam, jak dłuższej wymiany zdań(?) Bo o co tu chodzi w tym geście-czy nie o ponowne "wkluczenie" do wspólnoty? Jeżeli ktoś ze wspólnoty pochyli się nad wykluczonym, to wtedy rodzi się nadzieja wkluczenia(przywrócenia)-i może w tym najbardziej uniwersalnym wymiarze-"wejscia do chwały Bożej" i to dla obydwu stron: dajacej i przyjmujacej. Znamienne jest to, że takie gesty charytatywne odwołują się do Boga-obdarowany dziekuje nieomal zawsze w imieniu Boga. Czyli miłosierdzie ma swej istocie wymiar ponad-ludzki? Dla wierzących to nie ulega kwestii. Zaś owo "holistyczne rozwiazanie" biedy i społecznego wykluczenia, rodzi się we Wspólnocie Chleb Życia, jako wspólnota "republiki biedaków"-czyli wspólnoty alternatywnej dla obecnego "nurtu głównego", gdzie człowiek jest dla pieniądza, a nie pieniądz dla człowieka.

W radiu kiedyś usłyszałem, że jakaś agencja europejska podzieliła kraje według kryterium "łatwości wykluczenia społecznego i ponownego wkluczenia się" czy jakoś tak. Czyli są państwa w których łatwo zostać nędzarzem, ale i łatwo z powrotem wejść do nazwijmy to społeczeństwa, tu podano za przykład Wielką Brytanię, na przeciwnym biegunie były kraje w których łatwo wypaść z obiegu, ale bardzo trudno z powrotem się wkręcić, no i tu przykładem była Polska. W Anglii podobno głównie liczy się pieniądz, Polska ponoć "Chrystusem i Matką Boską" stoi, cóż....

A tą "norą"(wylegarnią) dla współczesnego systemu finansowego,jest UK, gdzie powstała pierwsza "komercyjna mennica"-czyli Bank Anglii w 1694r. Ten system okpiwania jednych przez drugich z ich czasu pracy, jest mniej bezczelny na Zachodzie niz na Wschodzie. Powiadają także:"pieniądz rzadzi światem". No to ksieżulkowie mogą sobie gadać do woli swoje, a wyjdzie ostatecznie i tak na korzyść finansistów

Zależy to od konstrukcji psychiki, ale gdy na człowieka zwali się kilka nieszczęść, może być trudno utrzymać się na nogach. Kiedyś rozmawiałem z byłym kierowcą ciężarówki, który jeździł po krajach Europy rozwożąc towar. Miał żonę, dzieci. Stać ich było na drogie rzeczy, na spełnianie swoich zachcianek zakupowych. Któregoś razu jednak, miał wypadek. Nie on był sprawcą. Jednak samochód zniszczony i towar pewnie też. On sam trafił do szpitala ze skomplikowanymi złamaniami. Szef wyrzucił go z pracy. Wrócił do domu, gdzie zastał żonę romansującą z innym. Jak stał, wyszedł z domu i do niego już nie powrócił. Wspominał o mamie. Może na nią trochę liczył. Teraz widzę, jak coraz bardziej się zapada i popada w ruinę psychiczną i fizyczną ...

Jak w każdym niemal przypadku, tego typu problemy rodzą się w głowie, a nie na ulicy. Szczęście, jako poczucie spełnienia i spokoju, to stan ducha a nie konta czy zawartość garażu.

eee, tu przesadziłes

hmm.. pogadaj z profesjonalnymi podrywaczami;)

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]