Prawdziwy czyn

Czyta się kilka minut
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. / FOT. GRAŻYNA MAKARA /
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. / FOT. GRAŻYNA MAKARA /

Tym razem refleksja wyrastająca rzeczywiście z okruchu, tzn. z fragmentu tekstu pozornie mało znaczącego.

Dobrze jest najpierw sprawdzić tekst oryginalny. Jest on bowiem o wiele prostszy (tłumaczenie sięga po rozbudowaną i nieco poetycką frazę) i brzmi: „Kto czyni prawdę, zbliża się do światła” (grec.: ho poion ten aletheian); tak też – dosłownie – tłumaczy św. Hieronim: qui facit veritatem.

Właśnie tak. Można mówić prawdę; ale można również czynić prawdę. Jest prawda zdania (słowa, wypowiedzi) i prawda czynu.

Podobnie też można kłamać słowem/językiem; ale można również kłamać swoimi czynami.

Kiedy kłamiemy czynami?

Otóż, pewnie wtedy, gdy jest w nich jakieś drugie – najczęściej niewidoczne (bo świadomie ukryte) dno. Przykładowo, spalam się w wyczerpującej pracy, i wszyscy mają mnie wręcz za wzór poświęcenia. Ja jednak po prostu „robię karierę”, i mając usta pełne sloganów o „służbie”, każdy swój czyn wykonuję z grubą interesownością.

Albo: Jestem postrzegany jako wielki filantrop, angażuję się we wszystkie akcje pomocowe i charytatywne. Wydaję na nie naprawdę gigantyczny majątek. Cóż, kiedy moim zamiarem i intencją (oczywiście, głęboko ukrytą – może nawet przed samym sobą?) nie jest wcale pomoc ludziom, lecz ich przekupienie?

We wszystkich takich sytuacjach rzeczywiście nie chcemy „zbliżać się do światła”. Nie chodzi tu bowiem o światło jupiterów i flesze dziennikarzy; chodzi o światło, które przyszło na świat w Osobie Jezusa Chrystusa. Ono nie oświetla, lecz... prześwietla. Poznanie Jezusowe. Jan mówi o nim w Ewangelii rozdział wcześniej: „Kiedy przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w imię Jego, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zwierzał się im, bo wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co w człowieku się kryje” (J 2, 23-25).

To jest właśnie światło, przed którym uciekamy, jeśli nasze czyny są kłamliwe. Gdyż w gruncie rzeczy znamy przenikliwość tego światła, znamy jego zdolność odsłaniania tego, co tak starannie chcieliśmy zasłonić.

Prawdziwy czyn światła się nie boi.©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 20/2022