Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Łaska ciemności

Łaska ciemności

21.05.2018
Czyta się kilka minut
Wbrew teologii przydającej Maryi wręcz boskie przymioty matka Jezusa często nie rozumiała swojego Syna. Co mogą oznaczać dla nas jej trudności w wierze?
Matka Boska – rewers obrazu dwustronnego, deska, farba olejna, koniec XIX w., Polska ZE ZBIORÓW MUZEUM ETNOGRAFICZNEGO IM. SEWERYNA UDZIELI W KRAKOWIE
S

Słowo „trud” należy do ważniejszych w słowniku papieża Franciszka. W polskim przekładzie jego programowej adhortacji „Evangelii gaudium” występuje blisko 40 razy. W życiu i wierze Matki Jezusa, zgodnie ze świadectwem Biblii, papież widzi źródło światła, które pomoże pojąć sens trudności w życiu i wierze Kościoła oraz każdej uczennicy i ucznia Chrystusa.

Wierze Maryi – uważa papież – nie brakowało zmagań z trudnościami. Cztery Ewangelie wskazują, że w niektórych sytuacjach nie rozumiała postępowania i nauczania Jezusa, a nawet robiła Mu wyrzuty. Wśród nielicznych maryjnych tekstów Nowego Testamentu znajdziemy i takie, które bibliści określają mianem antymaryjnych, stawiających mariologię katolicką przed nadzwyczaj trudnymi problemami interpretacyjnymi.

Akcentowanie trudności na drodze wiary Matki Jezusa może zaskakiwać, ale Franciszek nie jest w tym oryginalny –...

15605

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Czy to zaraz po powrocie od krewnej Elzbiety,czy po 3 dniach poszukiwanaia Ukochanego Syna, czy tym bardziej w drodze krzyzowej -to dowod ze nigdy nie nalezy dzialac pochopnie czy w zdenerwowaniu ,lecz czekac na Boze rozwiazanie. Choc raz wg Pisma zadzialala energicznie na weselu bowiem po co jest wesele? Zeby sie weselic a jak nie ma wina ,to nie ma tez wesela.

Są dwa skrajne typy kobiet. Ewa, która powinna ulegać sile duchowej mężczyzny (ale która uważa że powinna rządzić)oraz Maryja, kobieta, której mężczyzna powinien ulec, nawet jeśli ma największą moc na świecie (vide Chrystus). To tyle na temat, grzecznie bez agresji i podpisując się własnym imieniem i nazwiskiem (to do redakcji TP apropos regulamin)

albo o powstawaniu gatunków

W Kaliszu, z którego pochodzę, pojawiła się już nawet "józefologia"...

Cud w Kanie, był jak wiadomo pierwszym cudem w długim szeregu, nijako "wymuszonym" przez Maryję. Musiała ona, dokładnie pamiętać co wydarzyło się podczas Zwiastowania, ponieważ nie można było o tym zapomnieć.30 lat miała Maryja Jezusa koło siebie i niewątpliwie mając w pamięci tamto wydarzenie, miała z misją Jezusa swoje prywatne oczekiwania. Jakie? Pewno zupełnie podobne do innych Żydów.Tę radość oczekiwania, można dotknąć, właśnie najlepiej w Kanie. To żywa wiara, spontaniczna. Później owa żywa wiara niejako ulega przekształceniu w ową, ciemną noc wiary o której pisze w artykule. A o której uczy mariologia. Moim zdaniem owa noc, najciemniejsza jest pod Krzyżem i potem gdy matka żegna ciało ukochanego syna.W Wieczerniku jest już razem z uczniami.Znowu czeka, ale już inaczej, niż w Kanie.

to rezultat tych, którzy cień zrównują z ciemnością.

to raczej czegoś niż kogoś

To skrót myślowy. Rezultat/efekt pracy tych, którzy "ściemniają" robiąc z cienia ciemność, czytaj teologów/"ściemniaczy".

nie czepiam się, prosze tak tego nie odbierać - delikatnie zwróciłem uwagę, cenię styl i poprawność języka - a co do meritum mogę od siebie tyle dodać, że po pierwsze myśl przedstawiona niejasno/ciemno, po drugie na temat samej "wiary" wiem na 100% tyle, że to, co ludzie zwykli nią nazywać to jedynie efekt prania mózgu dokonywanego na delikwencie od dziecka, z podkładem strachu i kary wiecznego potępienia za "niewierność", narzędzie używane przez tysiąclecia w przeróżnych konfiguracjach religijnych i cywilizacyjnych do zdobywania i utrzymywania władzy przez 'żywionych, nad 'żywicielami' - i z tego wszyscy jegoekscelencje, przewielebni i przeświątobliwi doskonale sobie zdają sprawę, i nie jest "wiara" kwestią żadnej łaski ani objawienia, [tym bardziej i w szczególności łaski bożej] a jedynie rezultatem świadomie od wieków prowadzonej akcji ubezwłasnowolniania poddanych, kształtowania ich na posłuszne, dojne owieczki - i dlatego wbrew elementarnym zasadom przyzwoitości i zdrowego rozsądku w wielu kościołach chrzci się niemowlęta, zmusza do spowiedzi, przemeblowuje im mózgi bez dania najmniejszej szansy na własny wybór, gwałci ich psychikę i kastruje z możliwości swobodnej oceny - i prawdziwą łaską wobec dziecka jest pozostawienie go czystym i zdolnym do własnego spojrzenia na świat, danie mu szansy na jego autentyczny swobodny wybór drogi życiowej - i chwała Bogu coraz więcej rodziców także w Polsce rezygnuje z wymuszonych tradycją i presją środowiska rytuałów inicjacyjnych wobec swoich dzieci - i to są, prosze Pana Szanownego, prawdziwe trudności w "wierze"

delikatnie sugerujesz, że mam coś z teologa i trochę ściemniam. Ok. Ale to mi nie pochlebia bo przez te ich "błędy" tyle lat nie jadłem kiełbasy w Wigilię, a mogłem. Trudno mi puścić im to płazem.

prosze sobie wyobrazić, że ja za ich radą nawet z onanizmu się spowiadałem, i to jeszcze jako dorosły facet!... no i teraz mam choć odrobinę satysfakcji, kiedy tym szarlatanom pustosłowia mogę wbić szpilkę

Niejaka uczciwość intelektualna, której autor powyższego artykułu daje wyraz, zda się naturalnie psu na budę. Katolicyzm w swej masie nadal będzie uprawiał radosny "cherry-picking" w odniesieniu do ewangelicznej Maryi, tworząc ze specjalnie wyselekcjonowanych wisienek obraz całkiem odmienny od tego, który próbowali sprzedać twórcy poszczególnych ewangelii.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]