Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Pożywka dla memów

Pożywka dla memów

02.06.2018
Czyta się kilka minut
Boże Ciało przyniosło w sieci zdjęcia, które zaczęły żyć własnym, internetowym życiem. Prawie nikt nie pytał o kontekst, źródło, okoliczności. Dopowiadano za to własne historie.
Procesja Bożego Ciała w Pszczynie, 31 maja 2018 r. / fot. PszczynaTV / YouTube
Procesja Bożego Ciała w Pszczynie, 31 maja 2018 r. / fot. PszczynaTV / YouTube
D

Dzień Bożego Ciała w mediach społecznościowych zdominowały dwa obrazy i toczące się wokół nich dyskusje. Pierwszy to film ukazujący księdza, który wiezie na procesji monstrancję z Najświętszym Sakramentem w czerwonym kabriolecie. Drugi to fotografia sprzed dziesięcioleci, na której widać kapłana idącego z Najświętszym Sakramentem (Wiatykiem), na co wskazuje komża i stuła, oraz dwóch chłopów padających na kolana w błoto. Wokół drewniane chałupy, a przed nimi para wołów.

Te dwa obrazki uświadomiły mi, że teza o „potędze wizerunków” wypracowana przez Davida Freedberga w odniesieniu do obrazów, w czasach powszechnej dostępności do kamery i aparatu w smartfonie oraz zbiorowej pamięci, która nie zapomina nigdy – czyli internetu, nabiera nowego i bardzo niepokojącego znaczenia. Żyjemy już nawet nie w świecie spektaklu, ale w świecie „tego, co zobaczone”.

Własnym życiem

Zacznę od fotografii sprzed lat. Zdjęcie pokazujące księdza z wiatykiem i klękających ludzi to zdjęcie ikoniczne, takie, które jednym ujęciem wyraża sens, ideę, zjawisko. Dla człowieka wierzącego, który niejednokrotnie widział kapłana idącego do chorego z Komunią, to zdjęcie jest czytelne i jednoznaczne. Owszem, może dzisiaj klękających jest mniej, ale i księży pieszo idących do chorych też coraz mniej. Najczęściej jeżdżą samochodem. Okazuje się jednak, że zdjęcie nie musi być wcale czytelne. Ktoś z dyskutantów zinterpretował to zdjęcie jako symboliczny wyraz relacji między owym klęczącym chłopem a księdzem, wychodząc widocznie z założenia, że owo na kolana padnięcie dotyczy księdza jako takiego, a nie księdza z Komunią w bursie. „Z całym szacunkiem, ale sutanna nie czyni z faceta pana”. I tak oto zdjęcie „eucharystyczne” stało się zdjęciem „socjologicznym” lustrującym feudalne stosunki panujące w Kościele.

Wiatyk, Słowacja ok. 1960 r. / fot. Martin Martinček / Tradical / Twitter.com
https://twitter.com/NoTrueScotist/status/979611110234996737
Wiatyk, Słowacja ok. 1960 r. / fot. Martin Martinček / Tradical / Twitter.com

I drugi obraz. Ów nieszczęsny kabriolet z księdzem i monstrancją w jego rękach. Nie przeprowadzałem szczegółowego dochodzenia, jak to się stało, że do tej sytuacji doszło. Można jednak w sieci znaleźć wyjaśnienie stanu rzeczy: schorowany kapłan mający trudności z chodzeniem, bo – jak sam wyjaśniał w wypowiedzi dla wprost.pl – czeka go operacja kolana, i parafianie, którzy zorganizowali mu taką pomoc, akurat takie auto było dostępne. Film oczywiście nie zawiera w sobie kontekstu, nie jest opatrzony wyjaśnieniem. Film tylko ukazuje i – jak każdy obraz – uwodzi.

A ma czym uwodzić: czerwony kabriolet, w którym siedzi ksiądz, uruchamia wszystkie konteksty mówiące o bogactwie stanu duchownego. Przeczytałem, że film „zrobił kierowca białego mercedesa, który akurat wracał z myjni i sam nie był uczestnikiem procesji”. Niestety, mało komu chce się teraz doczytać, jak było. Obraz pozostał i żyje własnym życiem, żywiąc hejterów, prześmiewców, stając się pożywką dla memów.

Co zostało zobaczone

Freedberg w swojej monografii o potędze obrazu nawiązuje do traktatu De pictura Leona Battisty Albertiego z roku 1435. Otóż Alberti pisał, że reakcje na wizerunki opierają się na uruchomieniu potencjału odbioru tkwiącego w oglądającym i zachowującym się w określony sposób widzu, lub też na wymianie zachodzącej między dziełem a widzem. Kluczowe wydaje mi się owo „uruchomienie potencjału odbioru”, które determinuje sposób oglądania, przekształcając „to, co pokazane” (quod est demonstratum) w „to, co zobaczone” (quod est visum). Horacy dodaje: „słabiej wzrusza umysły to, co wchodzi uszami, niż to, co podpada pod wierne oczy i co widz sam sobie opowiada”.

Ano właśnie. Ile „sami sobie opowiadamy” oglądając ten obraz i ten film? Wspomniany komentator zdjęcia „opowiedział sobie” całą antyklerykalną narrację. Twórca filmu o księdzu w kabriolecie przypuszczalnie „opowiedział sobie” narrację o rozbijaniu się księży drogimi samochodami. Jak teraz te umysły wzruszyć prawdziwą narracją o tych wizerunkach?

Uwodzenie

Jak zauważa Bernt Össterman, obrazy mogą w określonych warunkach zmieniać historię, a nawet ją deformować. W tym przypadku mamy do czynienia z autonomią obrazu rozumianą jako władza poznawcza w stosunku do historii. I tak oto obrazy „panują” nad historią: autonomicznie ją kreując albo decydując o jej znaczeniu. Jeden obraz może stać się historią feudalnych relacji w Kościele, drugi – tegoż Kościoła bogactwa. Czyby więc rację miał św. Izydor, który w swoich Etymologiach pisał: Pictura autem dicta quasi fictura; est enim imago ficta, non veritas?

Dlatego otwartość obrazu domaga się krytycznej interpretacji ze strony słowa. Obraz trzeba „domknąć”, inaczej grozić nam może uwiedzeniem nieprawdą. I zacznie żyć swoim drugim, internetowym życiem, w którym niewielu dopyta o kontekst, źródło, okoliczności powstania obrazu, a da się uwieść już nawet nie obrazowi, ale własnej narracji, z którą do tegoż obrazu podchodzi.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Teolog i publicysta, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”, znawca kultury popularnej. Doktor habilitowany teologii, profesor Uniwersytetu Szczecińskiego. Autor m.in. książek „...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

To jest chyba kwestia wiary w to co kometarz do zdjecia zawiera. Czlowiek uprzedzony do osoby, zjawiska, faktu, nawet w najprawdziwszy komentarz nie uwierzy. Przyjmie interpretacje "swoich zrodel".

klerykalizmu. I tym kijem wali się nie tylko po nabzdyczonym klerykalnym "autorytecie z depozytu", ale w ogóle po "metafizyce religijnego opium"-w kontynuacji bolszewickiej zasady: kto nie z nami(jedynie słusznym marksistowskim materializmem), ten przeciw nam. Ale z dwojga złego, to chyba lepszy "dyktat Kościoła", jak Dyktatura Proletariatu-mniej ludzkich ofiar (tak m.w. jak 1:1000000). A ów "skandal" księdza w kabriolecie, to chyba pierwsza wydobyła na światło "dzienne" Gazeta Wyborcza: Czuj, czuj-czuwaj, Towarzysze Redaktorzy!

"(anty)Roma locuta-causa finita? W imię jakiego autorytetu-czyżby neomarksistowskiej dyktatury LumpenBankoKorporatu, który wypacza tradycyjny kanon moralny i intelektualny? Non possumus. Warto rozmawiać. I będziemy rozmawiać-do krwi ostatniej..." p.s. Panie Jarosławie, słowo się rzekło, no więc rozmawiajmy "do krwi ostatniej" a nie kasujmy

komentarza Pańskiego autorstwa, zawisł niejako w próżni bez sensownego odniesienia. Ale skoro Sz.Panu tak przypadł ten wpis do gustu, że go przywraca na Forum-to proszę bardzo...

przywracam, ale bezskutecznie - najwyraźniej ktoś 'na górze' uważa, że to niegodne wymagać od księdza by cierpiał jak owieczki, o Chrystusie nie wspomnę - no i tak to leci, prosze Pana - w Sejmie 40 dni protestu niepełnosprawnych na korytarz, na wózkach i na materacach, a w tym samym czasie jednemu z bonzów z chorym kolanem dyrektor szpitala do domu kule przywozi, drugi z podobna przypadłością obwozi się drogim kabrioletem w procesji - co to znaczy l e p s z y sort

.

to biskup w wypasionej bryce na 'wizytacji duszpasterskiej', przed nim czerwone dywany, katechetki w spazmach, proboszcz nietykalny, pedofile w sutannach pod specjalną opieką kurii - o to Panu chodzi? - to co najwyżej pożałowania godny, archaiczny już dziś kanon

-mnie samego irytują jegoekscelenckie tytuły wyższych hierarchów, nawiązujące do świeckiej władzy. Jednak czym innym jest zjawisko "socjalne", a czym innym "eucharystyczne"(czy liturgiczne)-o czym pisze ks. Draguła w tym artykule. Pozostaje też problem pewnej (samo)dyscypliny wśród hierarchów, bo słabość do wygodnego, prestiżowego życia jest w każdym człowieku-a nawet "ludzie Kościoła" nie są jakimś anielskim desantem z nieba, tylko ludźmi spośród nas

mnie już nawet nie śmieszy, ale wręcz irytuje ten sposób usprawiedliwiania niecnych postaw i występków kleru, że to "spośród nas", że "tacy sami grzesznicy jak my", albo - jak Pan, bardziej kreatywnie - "nie desant z nieba" - po pierwsze, ponoć z p o w o ł a n i e m oni wszyscy, z łaską samego Ducha Świętego, po drugie, starannie w y b a r n i i wyselekcjonowani, wpierw przez proboszcza, potem biskupa i opiekunów seminaryjnych, po trzecie - sześć lat ekstra k s z t a ł c e n i, do posługi starannie f o r m o w a n i, po kolejne specjalnie pod nich skrojonym s a k r a m e n t e m konsekrowani, kolejny raz b ł o g o s ł a w i e ń s t w e m DŚ obdarzeni, na tym nie koniec - mienią się i chcą być e k s p e r t a m i od moralności, uczciwości, pobożności itede, s ę d z i a m i, k l u c z n i k a m i do rajskich bram - no jakże od takich supermanów nie wymagać więcej, niż od szarych owieczek??... Pan wierzy w to, co pisze? - przeginają nieraz na maksa, nadużywają swojej władzy i pozycji, a jak się im noga pośliźnie i wpadną na swych bezeceństwach, tłumaczą się - i Pan ich - jak dzieci, za głupców owczarnię mając?...

Panowie, W naszym Kraju jest jeden, jedyny , największy beneficjent przemian. To KK, a właściwie; biskupi i cała reszta panów mieniących się Kościołem. To oni zaczęli czerpać korzyści już za późnej komuny, następnie przy każdej kolejnej władzy, niezależnie od jej koloru. W końcu, przecież sławetną Komisję Majątkową ( o której z tamtej strony zapanowała cisza), współzakładał Miller (ostatni komuch z tamtej ekip). Tysiące hektarów poszły w kleche ręce, bez prawa odwołania się od decyzji. Kiedy zaczęłe wychodzić na jaw przekręty, wymyślono gender. Przykryto, przyklepano. Teraz , tylko czasami docierają informacje do szarego luda. Tak jak z pałacem emerytalnym Głódzia i jego złotymi barierkami. Obecnie ta wyalienowana ze społeczeństwa grupa, przeprowadza kalkulację i wychodzi im, że trzeba w czambuł potępić dwadzieścia kilka lat przeszłych, udając, że ich to nie dotyczyło. Zwykła, paskudna, interesowna kalkulacja. A czerwony kabriolet , to tylko odprysk całej tej kalkulacji i pokazanie mentalności tej grupy. wyrwał się wielebny przed szereg.

emerytowany rezydent-abp L.Głódź. Ale tacy jak on, to "plenią się szybko jak trawa i trawa szybko przemijają"-o czym pisał Asaf jakiś czas temu, a co jest zapisane w Psalmie 73. Ale warto popatrzeć na Kościół od samej góry i przyjrzeć się decyzjom kadrowym obecnego papieża Franciszka-jak on traktuje zewnętrzy "splendor Kościoła": jak postąpił z biskupem Limburga Frnzem-Peterem van Elstem za jego kosztowne zamiłowanie do luksusu? A kogo ostatnio z polskich duchownych wyświęcił na kardynała? (vide "Kardynał ewangelicznie niebezpieczny")

do luksusu, tylko "nakręconym" duchownym, któremu potrzeba pewnej korekty, by jego zaangażowanie posłużyło dobru Kościoła. Kraków ma dobry wpływ na duchownych...

Proszę Pana, Pan próbuje sobie, bo nie mnie, wpajać optymistyczny obraz tej zakamuflowanej, ciemnej organizacji. Mnie ( tyko mnie , zaznaczam, bo nie mogę mówić o mnie, jako o "ludzie bożym", z różnych przyczyn), Posiłkuje Pan się cytami i przemyśleniami opartymi na Piśmie. Niestety, to tylko Pan podąża tą ścieżką. Pozostali z tej organizacji, za bardzo, jak widać nie przejmują się Pismem, słowami Chrystusa, kolejnymi Papieżami. Tylko i wyłącznie ich włąsa kieszeń interesuje, a razcej jej zawartość. Doskonale to wyczuł prezes i robi sobie to co chce, zaspokajając kieszeń tych którzy mogliby mu narobić "rabanu", jak kiedyś powiedział Franciszek. I tak sobie żyją w spokojnej ugodzie, a to karetę z Kopciuszka podstawi się któremuś, a to jakiś bezdomny przekaże samochód kolejnemu, w międzyczasie wbuduje się jakieś SPA na terenach przeznaczonych do kultu. Mniemam, że ten biedny, naiwny, z punktu widzenia Polski Franciszek, za bardzo nie wie co tu się wyprawia. Nie oczekujmy, że on zareaguje. Tak jak zareagował w Chile, po tym, jak wierni prawie na taczkach wywieźli swych wybrańców. Wcześniej, w swej nieświadomości bronił kolesió zamieszanych w pedofilię. Paetza JPII też zaczął podszczypywać dopiero jaki się ruchawka oddolna u nas zaczęłą. Zresztą, co z tego. Koleś sobie spokojnie żyje w pałacyku w centrum Poznania i macha do nas radośnie rączką. Czasami, jak mu odbije, to w jakiejś procesji się pokaże. Wesołowski, tak lubiący chłopców z Dominikany, dożył szczęśliwie swych dni w Rzymie, cappuccino popijał za murami Watykanu. Nie ma szans na samooczyszczenie się tej instytucji. dopóki nie zmądrzeje "lud boży", nie ma szans na zmianę. To także rozumieją, śmieując się w kułąk, prezio i jego akolici.

Gdy zmieni się perspektywę Kościoła z "politycznej" na sakralną, to zmienia się i jego ocena, szczególnie, gdy samemu odnosi się wymierną korzyść po doświadczeniu sacrum-ugruntowania nadziei na ostateczny triumf dobrq. Co daje patrzenie na Kościół przez pryzmat ludzkich słabości, skandali obyczajowych, flirtu z władzą polityczną-tego wszystkiego, co jest "marnością tego świata"? Co by nam dało zajmowanie się się Jezusem z Nazaretu tylko przez pryzmat jego "zwykłości"-co i ile jadał, ile razy dziennie się wypróżniał, czy współżył "po cichu" z jakąś kobietą, czy się może masturbował-itp. itd. I w pewnym sensie też to możemy nazwać "dochodzeniem do prawdy", ale czy rzeczywiście uczciwym? Mamy cywilizację inspirowaną (w jakimś stopniu) przekazem Syna Bożego-odniesienia naszego człowieczeństwa do nieskończonej i nieprzemijającej wartości. Czy warto to usuwać? W imię czego? Pewnie, że mozna się wkurzać na ludzką słabość, do tego jeszcze skrzętnie skrywaną za fasadą świętoszkowatości. Ale Kościół(także ten urzędowy)inspiruje się Chrystusem i świętymi na ołtarzach(którzy także byli grzesznikami). Dlatego warto na Kościół patrzeć przez pryzmat ołtarzy i nauk wg tradycyjnego kanonu-owych Doktorów Kościoła. Warto to robić dla własnego pożytku, a z czasem i dla pożytku innych: "wy jesteście solą świata"

To bardziej na zasadzie rekrutacji do swego rodzaju korporacji, a nie dobór jakieś świętej kadry z przeznaczeniem na ołtarze-choć Kościół właśnie świetymi stoi, a nie hierarchami(pisałem juz o tym?). Zresztą sam Kościół jest "fenomenem" trudnym do ogarnięcia i zdefiniowania-choć w wymiarze instytucjonalnym(szczególnie w odniesieniu do kościoła rzymsko-katolickiego w polskich warunkach)-dość ściśle uregulowanym Kodeksem Prawa Kanonicznego-co także trzeba rozumieć w stosownej proporcji wg słów Chrystusa: "Szabat jest dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu" (było to zresztą dziś czytane podczas nabożeństw). Pomiędzy charyzmatem, instytucjonalnym formalizmem i libertyńskim dezorganizacyjnym swawolniactwem, trwa cały czas ucieranie w ramach jednego Kościoła-tak od 2 tys. lat

ja też uważam cała tę gadaninę o 'powołaniach', sakramentach, błogosławieństwach za dęty humbug - nb sam miałem kiedyś 'powołanie' do ożenku, ale szybko zrozumiałem, że to gra hormonów, a tymi, co do seminariów, też jakieś biochemiczne mózgowe procesy kierują - o selekcji już nawet szkoda mówić, bo wszyscy widzą, jak coraz bardziej marny każdy nowy rocznik kleryków seminaria opuszcza - zaś fenomen kościoła wcale nie tak trudno ogarnąć jak się Panu wydaje

owej "materii". Niektóre uproszczenia problem zaciemniają(przekłamują), a nie wyjaśniają. Logicznie porządkowanie rzeczywistości nie polega na wpychaniu fenomenów w szufladki własnych wyobrażeń. Prawda poznawcza jest drogą, budowaną na fundamencie uczciwości-czystej intencji prawdy

ta scena jest nie do usprawiedliwienia ... kolano ,starość ... tylko cabriolet był dostepny... to jest nieustanne zachłyśnięcie sie władzą...smutny dramat

Jeżeli ksiądz faktycznie nie mógł iść w procesji na własnych nogach ze względu na stan zdrowia, to mógł pojechać wózkiem inwalidzkim. Taki pojazd chyba łatwiej znaleźć niż czerwoną furę, a i z pewnością parafianie zgodziliby się popchać wózek. Podejrzewam, że na parafii nie jest jedynym księdzem, więc była też druga opcja - procesję mógł poprowadzić wikary, a on sam mógł przyglądać się jej z fotela jako chory. A tak z "wzięcia swojego krzyża" w czerwonym kabriolecie mają ubaw i pożywkę antyklerykałowie z całej Polski.

kogoś prawda w oczy kole, choć nie posądzam ks. Draguły...

A jeżeli dla samych parafiach nie stanowiło to problemu, to co "osobom postronnym" do tego? To zainteresowanie sprawami Kościoła ze strony całej rzeszy "reformatorów" nasuwa porównanie do kija na psa-o czym już pisałem...

Proszę Pana, chociażby to, że stanowi to, w górnolotnym, kościelnym, języku, zgorszenie. Chyba wystarczy?

duchownego, bowiem "miłosierni dostapią Królestwa Niebieskiego": okazyjna oferta wejściówki!

najpierw wyznanie win, skrucha, szczere postanowienie poprawy? tak jakoś leciało... a w końcu kimże my jesteśmy...? niech PB będzie miłosierny wobec swego kapłana i dziecka, naszym ewangelicznym obowiązkiem błędy wskazać i pouczyć

Amen

to Pan próbuje z wideł zrobić igłę - problem rozpasania kleru jest nie tylko problemem tej jednej parafii, a całej Polski, żeby już nie wychodzić poza granice kraju i nie przypominać pałaców i luksusowych rezydencji kardynalskich - a ten jeden konkretny ksiądz to także nie ksiądz parafii, ale kościoła katolickiego - wstyd i hańba na niego i jego ewentualne potomstwo, także na tych, co go obłudnie albo z głupoty bronią i usprawiedliwiają

tak wyszło, że niekoniecznie zgodnie z intencją Autora tekstu stał się on zarzewiem dyskusji, jakiej na fb profilu TP nie było od dawna - jak się można domyślać, niewiele tam głosów zrozumienia i poparcia, tak dla plebana spod Pszczyny jak i dla ks. Draguły. Swoją drogą, jak bardzo trzeba być oderwanym nie tylko od życia, ale przede wszystkim od Ewangelii, by taki tekst napisać?...

Para która nie może mieć dzieci ma grzech jeśli skorzysta z in vitro, a kapłan który o własnych nogach nie może iść z procesją ma prawo korzystać z kabrioletu? Jeśli rodzice zamiast in vitro mają adoptować lub zrezygnować z potomstwo, to jak na mój gust kapłan miał znaleźć zastępstwo, a nie ku zgorszeniu paradować w kabriolecie, i tyle w temacie. Niemniej cała sytuacja dobitnie dowodzi wszechobecnej hipokryzji tych którzy ośmielają się przemawiać w imieniu Absolutu.

Jechał taki jeden antykl, białym merolem, zaraz po zatankowaniu na CPN-e.Owy antykl był wściekły, ponieważ takie wybitne indywiduum, powinno tankować w tym katolickim kraju gratis. A tu masz babo placek!!. Na domiar złego, ów antykl, zmuszony był się zatrzymać, ponieważ nagle, ni stąd, ni zowąd, te niedobre katoliki, wylazły na drogę w tej swojej precesji.Z tego powodu, nasz bohater, zmuszony był się zatrzymać.Królestwo za to co można by usłyszeć, od owego jegomościa, gdy tak sobie stał. To jeszcze bardziej, niż na tym forum......Jakby nieszczęść na biednego antykla, było mało, to nagle w czerwonej limuzynie, pojawił się ON, sukienkowy!! Tego było już za wiele.Nasz dzielny antykl, wyciągnął swoją komórę i zaczął filmować, niczym Wajda, swojego : "Człowieka z marmuru". Niebo gwieździste nad nim a prawa morale w nim , przecie...... Nie jak tam z tym sukienkowym i owymi niedobrymi katolikami, co to ruch blokują, naszym, dzielnym antyklom. Inaczej. Na przykładzie, naszego, dzielnego, antykla, można zrozumieć a nawet, dotknąć, co znaczy manipulacja a komentarze, niektórych, nieomylnych osobników na forum , tylko to potwierdzają.

towarzysza Piętę też zaatakowali brutalnie i łajnem obsmarowali niesprawiedliwie - za pysk wziąć dziadów, cenzurę wprowadzić, DRU na wysokie stanowisko do Ministerstwa Propagandy im. Josepha Goebbelsa

DRU jak widzę "nieomylnie" wie kim był i co myślał kierowca białego mercedesa? Znamienne.

Bardzo niefortunna procesja w kabriolecie... ale ile było w tym dniu procesji w Polsce by zajmować się ta jedną , niefortunną ??? Czy inteligentny człowiek daje sobą manipulować ?"Pudelek .pl "żyje dzięki takim "news"...Samochód został zorganizowany przez parafian a nie był własnością księdza.Może tych , którzy pózniej nagrali to zdarzenie ... ale kto by to dociekał... Brawo ks. Draguła za ten artykuł.

Ok, pudelek.pl to będzie jak zaczniemy wypisywać który ksiądz z kim sypia i co sobie kupił na parafii, z kim pił i kto go pijanego odprowadzał. Mógłbym sypnąć przykładami, ale póki co dam sobie spokój;p

[♗♗♗♗♗ . . .]

Tak po prostu mam pytanie do Księdza-Autora: To dobrze czy źle ten "schorowany kapłan mający trudności z chodzeniem" zrobił ?

Nowy temat dla memów http://joemonster.org/filmy/91467/Karygodne_zachowanie_ksiedza_podczas_uroczystosci_Pierwszej_Komunii_Swietej
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]