Papież był niechętny tradycjonalistom katolickim

Paweł Milcarek, założyciel kwartalnika „Christianitas”: Papieski osąd na temat tradycjonalistów był bardziej projekcją niż trafną oceną rzeczywistości, której daleko do ekstremizmu, jaki jej przypisywał.
Czyta się kilka minut
Paweł Milcarek // Fot. Adam Burakowski/East News
Paweł Milcarek // Fot. Adam Burakowski/East News

Piotr Sikora: Czy pontyfikat Franciszka przyniósł coś dobrego?

Paweł Milcarek: Widzę kilka pozytywów. Po pierwsze: otwarcie możliwości pogodzenia precyzującej, metafizycznej, rozwijanej w ciągłości z Tradycją teologii, jaką reprezentował Benedykt XVI z nowym impulsem życia duszpasterskiego, do którego wzywał Franciszek. Teologia musi się wiązać z duszpasterstwem. Ale duszpasterstwo powinno też opierać się na teologii. Jednak ten początkowy potencjał pontyfikatu się nie zrealizował.

Czy to wezwanie Franciszka jest wciąż aktualne?

Jest w nim słuszna intuicja. Drugą pozytywną rzeczą, pełniej zrealizowaną, jest podjęcie kwestii sprawiedliwości społecznej połączonej z miłosierdziem. Sprawa kluczowa dla tych rejonów świata chrześcijańskiego, z których pochodzi Franciszek. Wiąże się z tym obecna np. w encyklice „Laudato si” krytyka negatywnych aspektów liberalnego kapitalizmu. Ważna też była krytyka kościelnego karierowiczostwa.

Ale był to dla Ciebie i bliskich Ci środowisk na pewno trudny pontyfikat.

Tak, zwłaszcza przez stosunek papieża Franciszka do liturgii: nie miał poczucia, iż rzeczywistością, która przychodzi z długiej tradycji, nie można manipulować.

To nie była kwestia tylko teoretyczna…

Papież najpierw przyznawał, że nie rozumie „tych młodych tradycjonalistów”, a potem rozwinęło się to w przewijający się stale w jego katechezie wątek „złych ludzi”, przywiązanych do zewnętrznych form, ujawniających schemat osobowości niemal totalitarnej. To środowiska na pewno nie jest bezgrzeszne, jednak papieski osąd to była bardziej jego projekcja niż trafna ocena rzeczywistości, dalekiej od ekstremizmu, który jej przypisywał. A nawet jeśli zdarzają się w tych środowiskach tendencje ekstremistyczne, to warto tworzyć warunki, by do ich realizacji nie popychać.

Papież popychał do ekstremizmu?

Nałożenie radykalnych ograniczeń na celebrację tradycyjnej liturgii (nota bene sprzeczne z tym, co papież sam mówi o tym, jaki ma być Kościół) przyniosło bardzo złe skutki. Część Kościoła, dla której ta liturgia jest drogą duchową, wcale nie zmalała, ale rozwija się w sytuacji bycia „odepchniętą”. Tu papież przegrał jako duszpasterz.

Myślałem, że skrytykujesz Franciszka od strony doktrynalnej.

Sposób, w jaki proponował różne redefinicje doktrynalne, też jest problemem. Choćby możliwość dopuszczenia ludzi w związkach nieregularnych do komunii, wprowadzona przypisem w „Amoris leatitia” i publikacją stanowiska biskupów Argentyny w Aktach Stolicy Apostolskiej. To sprawia wrażenie, że papież „przepychał” różne kwestie, co do których nie mógł znaleźć akceptacji np. dwóch trzecich ojców synodalnych.

Uważasz, że po tym pontyfikacie zostają w Kościele problemy do rozwiązania?

Tak. Przede wszystkim kwestia możliwości, granic i zasad zmian doktrynalnych. Np. zmianę nauki o karze śmierci papież umotywował przede wszystkim zmianą świadomości. Innym problemem jest kwestia publicznej obecności Kościoła. Franciszek z jednej strony uznał, że projekt cywilizacji chrześcijańskiej się skończył i Kościół ma szansę wycofania się z zaangażowania społeczno-politycznego, a z drugiej strony wiele wątków nauczania papieża, np. z encykliki „Fratelli tutti”, ma charakter stricte polityczny, „światowy”. Były w tym pontyfikacie istotne niespójności.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”