Powrót do epoki alfabetu

Kilka lat temu Umberto Eco i Jean-Claude Carrière wydali tom pt. „Nie myśl, że książki znikną”. Jest to rozmowa dwóch bibliofilów, którzy dzielą się swoimi doświadczeniami i opowiadają o czytelniczych pasjach.
Czyta się kilka minut
Okładka dodatku: Magazyn Literacki – Przyszłość książki / Fot. Orlandorey / sxc.hu // pngimg.com
Okładka dodatku: Magazyn Literacki – Przyszłość książki / Fot. Orlandorey / sxc.hu // pngimg.com

Formułują przy okazji ciekawą tezę: wszystko wskazuje na to, że stale rosnąca rola internetu wzmacnia kulturę tekstu. W drugiej połowie XX w. wydawało się, że słowo zostało na trwałe zdetronizowane przez obraz. Świat nie tyle przedstawiony za pomocą obrazów, ile przez nie zastąpiony – tak miała wyglądać nasza przyszłość. „Internet sprawił – mówi Eco – że powróciliśmy do epoki alfabetu. Jeśli przypadkiem uznaliśmy, że oto nastała cywilizacja obrazu, za sprawą komputera ponownie odkrywamy galaktykę Gutenberga, no i w rezultacie wszyscy zmuszeni jesteśmy do czytania”.


Nie oznacza to, rzecz jasna, że nie zmienił się nasz stosunek do języka i książki, że wciąż używamy ich w tradycyjny sposób. Książki przetrwają – prorokuje Eco – ale musimy się też przygotować na odmienne formy obcowania z nimi. Nie powinniśmy jednak ulegać złudzeniom, które wiążemy zwykle z technologicznymi nowinkami. Uznajemy, że rozwój jest stymulowany niemal wyłącznie przez naszą potrzebę odkrywania nieznanych wcześniej sfer doświadczenia, przez pragnienie tworzenia nowych narzędzi – doskonalszych niż wcześniejsze. Zakładamy, że nowe wyprze stare, że innowacyjna technologia z konieczności zastąpi technologię tradycyjną. Tak się może zdarzyć, ale o tym, czy przełom rzeczywiście nastąpi, zadecydują również inne czynniki – pragmatyczne, psychologiczne, a przede wszystkim ekonomiczne.

Znajdujemy się dziś w ciekawym momencie: z jednej strony internet wspiera rozwój kultury tekstu, zmieniając nasz stosunek do tradycyjnych jego form, z drugiej pewne rozwiązania techniczne (np. e-czytniki i e-booki) cieszą się dużo mniejszą popularnością, niż zakładano. To sam rynek (a nie tylko czytelnik tradycjonalista) zwraca się w stronę papieru, co sprawia, że drukowana książka ma się dobrze.

Może zatem dla odmiany, zamiast snuć złowieszcze scenariusze o końcu książki, końcu literatury i powszechnej społecznej niemocie, porozmawiamy o tym, co ostatnio przeczytaliśmy?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 20/2015