Potrzeba zakąski

Sytuacja jest zaiste wojenna, wszyscy piją cydr. Niewątpliwie otumanienie się cydrem należy do najwyższych dziś kategorii poświęcenia za ojczyznę.
Czyta się kilka minut

Ale też – popatrzmy – picie cydru przenika przez najgłębsze okopy i zasieki zatrutego drutu kolczastego, dzielące ojczyznę naszą. Kto nie zaznał kaca po cydrze, nic nie wie o sytuacji międzynarodowej i o sankcjach. Wyraźnie widać, że to picie cydru właśnie jest okolicznością znoszącą tu najdziksze podziały. Brat brata rozumie jak nigdy, choćby jeden modlił się do tęczy, a drugi ją palił – bez znaczenia, bo znaczenie ma stan wspólny, jednaki, stan umęczenia i poświęcenia dla wartości najwyższych. Stan wspólnoty wreszcie wymarzonej, która wyraża się zdaniem niby błahym, ale jakże prawdziwym: „Panowie, tego się nie da wiele wypić”.

Gdzie są granice umartwienia? – pytam. Gdzie zaczyna się szarża? – pyta każdy nagazowany i zasłodzony, bowiem cydry polskie do wytrawnych nie należą. A każdy lęka się rzec: „Dość!”. Lęka się, by nie znaleźć się w towarzystwie podejrzanym, w środowisku moskiewskiej agentury, rechoczącej na internetowych forach bez moralnych oporów z każdego, komu cydr chlupie w trzewiach bolesnym balonem. Do ustanowienia granic, do walki z bólem niewyobrażalnym, wciąż nie siadają najtężsi, najmędrsi zaprawieni, którzy „czytają grę” od zarania, i słusznie, ale niestety zbyt cicho prawią, że mianowicie walkę tę przetrwać da się pod warunkiem prymarnym – opracowania kanonu czy też profesjonalnej listy stosownych do cydru zakąsek.

Nie jest to zadanie proste, tak jak trudna jest sytuacja międzynarodowa. Do piw, do wódek, do win i do nalewek manual jest opracowany. Dzieje picia, świadectwa latopisów, doświadczenie własne od zarania podnoszą możliwości spożywców. Możliwości te są rejestrowane i analizowane dzięki ogromnej liczbie alkomatów pracujących przy polskich szosach. Ten miał dwa, ten trzy, ów sześć, ba, dziesięć promili i trwał, trzymał hardo kierownicę, choć na Zachodzie uznano by go za nieboszczyka. To świadczy o mocy nie tylko napoju, nie o sile człowieka tutejszego, a o porządnie dobranej zakąsce właśnie.

O słabości akcji „pij cydr” świadczy brak przekazu, zbornej narracji i instrukcji, jak mianowicie wypić i przeżyć. Jak pójść po cydrze do pracy, jak wyznawać zasady, jak służyć sprawie, jak słuchać Jarosława Gowina, jak wypełnić choćby zgrubnie deklarację sumienia, jak godnie uprawiać zawód zaufania publicznego i jak podnosić dzietność. Nic bowiem do cydru nie idzie: ani paluszki, ani grzybki. Nie idzie ogórek, ni śledzia dzwonko, słoniny strzęp, nic z grilla ani nic ze smażalni. Nie idzie do cydru meduza. Wąchanie skibki chlebka, podanej przez przezorną matulę, junaka raczej z nóg zwali i w kłodę zamieni, niżli nastroszy go i do walki dalszej z Putinem przysposobi. Do cydru co najwyżej idzie deser, i jest to okoliczność robiąca z patriotycznej surmy kocią zaiste muzykę.

Takoż jesteśmy w kropce. Trwają wciąż wakacje, słońce wciąż jak – za przeproszeniem – złoty rubel wzmaga pragnienie. Wolną wolą narodu jest przepuszczenie gigantycznych ilości cydru przez trzewia i wątrób rzesze, ale nie idzie. Cydru nie da się popchnąć jak – dajmy na to – setki żytka. Na dodatek ruszyła już machina kontrująca pracę ludzi oddanych sprawie. Oto, owszem, nieliczni, ale niechybnie poplecznicy Rosji, mówią, że cydr to de facto jabol. Smak tej definicji cierpienie pogłębia i zapał gasi. Zakąska do cydru to plan, bez którego, panowie, daleko nie zajedziemy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 34/2014