Reklama

Postępowanie Rosji zaszokowało Japończyków

Postępowanie Rosji zaszokowało Japończyków

z Tokio
15.04.2022
Czyta się kilka minut
Tokio uznaje atak Rosji za pogwałcenie prawa międzynarodowego, a zachowanie jej żołnierzy za zbrodnie wojenne.
Jedna ze stacji metra w Tokio, 5 kwietnia 2022 r. Fot. AFLO / Aflo Images / East News
T

Tuż po rosyjskiej inwazji na Ukrainę były premier Shinzo Abe oświadczył, że Japonia powinna rozważyć posiadanie broni jądrowej na swoim terytorium. Najprostszą drogą do tego miałby być dostęp do arsenału USA. Obecny szef rządu Kishida zdystansował się wprawdzie od tej idei, ale wojna w Europie nadała dynamiki japońskiej debacie o polityce bezpieczeństwa. Minister obrony Kishi mówi o konieczności „dramatycznych przemyśleń”, by „drastycznie wzmocnić możliwości obronne kraju”, a 64 proc. społeczeństwa popiera zwiększenie wydatków wojskowych.

Narodowa Strategia Bezpieczeństwa, której publikację przewidziano na koniec kwietnia, ma zawierać propozycję podwojenia budżetu na obronę z jednego do dwóch procent PKB (dziś to 44 mld dolarów). Uwagę przykuwa też plan pozyskania broni umożliwiającej atak na bazy wroga, co stanowiłoby odejście od obecnej stricte obronnej strategii.

Postępowanie Rosji, jak mówi Kishida, zaszokowało Japończyków. Złamano reguły ładu światowego, którego stabilność po 1945 r. warunkowała rozwój pacyfistycznej Japonii. I choć od Ukrainy dzieli ją 10 tys. km, to od najbliższego terytorium zamieszkanego przez Rosjan ledwie 40 km: to Wyspy Kurylskie, według Japonii bezprawnie zajęte przez Moskwę w 1945 r. Z tego powodu oba kraje nie podpisały do dziś traktatu pokojowego.

Tokio uznaje atak Rosji za pogwałcenie prawa międzynarodowego, a zachowanie jej żołnierzy za zbrodnie wojenne. Solidarnie z Zachodem wprowadza sankcje i przyjmuje uchodźców. W reakcji Moskwa określiła Japonię jako kraj nieprzyjazny, zrywając z nią rozmowy pokojowe. Tokio powtórzyło tylko, że uważa Kuryle za swoje niezbywalne terytorium. Oficjalnie Rosja ma odtąd stanowić „wyzwanie dla bezpieczeństwa” kraju.

To jednak nie postawa Rosji jest główną przyczyną zwrotu w japońskiej polityce. Coraz większy niepokój Tokio budzi rosnąca potęga Chin i ich postawa wobec Tajwanu oraz na Morzu Południowochińskim, gdzie biegną szlaki handlowe Japonii. A przecież jest jeszcze Korea Północna.

Jak nigdy dotąd po 1945 r., Japonia ma świadomość końca epoki, gdy – korzystając z parasola ochronnego USA i mając pacyfizm za wymówkę – mogła oddać się głównie pomnażaniu własnego bogactwa.©


Czytaj także: Z czego wynika niejednoznaczna postawa Pekinu wobec poczynań Putina z Ukrainą?

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Specjalizuje się w tematyce Azji Południowo-Wschodniej, mieszka po części w Japonii, a po części w Polsce. Stale współpracuje z „Tygodnikiem”. W 2014 r. wydał książkę „Słońce jeszcze nie...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]