Polskie filmy: supernova i czarne chmury

Rok 2019 otworzył się i zamknął dobrą nowiną.
Czyta się kilka minut
Anita Piotrowska / FOT. GRAŻYNA MAKARA /
Anita Piotrowska / FOT. GRAŻYNA MAKARA /

Najpierw były trzy oscarowe nominacje dla „Zimnej wojny” Pawła Pawlikowskiego, a niedawno informacja, że na tzw. krótkiej liście w kategorii filmu nieanglojęzycznego znalazło się „Boże Ciało” Jana Komasy. Również zagraniczne sukcesy aktorskie Bartosza Bieleni, nowe filmy Agnieszki Holland czy Małgorzaty Szumowskiej leczyły nas z prowincjonalnych kompleksów. W bilansie osiągnięć należałoby zaznaczyć pojawienie się nowych obiecujących nazwisk – np. Bartosza Kruhlika, twórcy „Supernovej”, albo Piotra Adamskiego, reżysera filmu „Eastern”. Jeśli jednak jakiś tytuł rzeczywiście wstrząsnął Polską, to nie „Polityka” Patryka Vegi czy „Solid Gold” Jacka Bromskiego, lecz dokument „Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich z ponad 23 mln odsłon na YouTubie. Powstawał on poza systemem, z prywatnych datków, albowiem rok 2019, mimo kilku mocnych uderzeń i prestiżowych laurów, wcale nie był dla polskiej kinematografii tak pomyślny.

Pod względem instytucjonalnym można snuć wizje wręcz katastroficzne. Konsolidacja państwowych wytwórni filmowych w jedno centralnie zarządzane ciało nie wróży dobrze artystycznej suwerenności twórców. Tryb, w jakim odbywało się podejmowanie i wdrażanie tej decyzji, to policzek wymierzony zasłużonym instytucjom i pracującym w nich ludziom. Czarne chmury zawisły nad festiwalem w Gdyni. Majstrowanie urzędników przy programie (najlepszy debiut – wspomniana „Supernova” – o mały włos nie znalazłby się w konkursie) czy przepychanki wokół filmu Bromskiego uświadomiły konieczność przemyślenia tej imprezy na nowo, uczynienia jej całkowicie transparentną i wolną od nacisków politycznych czy środowiskowych.

Dołóżmy do tych zagrożeń coraz większe upolitycznienie Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, które szczególnie daje się we znaki twórcom filmów dokumentalnych. Ale dodajmy też, że był to rok wielu pożytecznych inicjatyw, jak choćby zorganizowanej przez stołeczne Centrum Kultury Filmowej im. Andrzeja Wajdy konferencji i warsztatów poświęconych edukacji audiowizualnej. Bo nawet jeśli film nie jest najważniejszą ze sztuk, to na pewno jest językiem, który może służyć zarówno komunikacji czy ekspresji, jak też zwykłej manipulacji. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 1-2/2020