Reklama

Polskie filmy: supernova i czarne chmury

Polskie filmy: supernova i czarne chmury

28.12.2019
Czyta się kilka minut
Rok 2019 otworzył się i zamknął dobrą nowiną.
Anita Piotrowska / FOT. GRAŻYNA MAKARA
N

Najpierw były trzy oscarowe nominacje dla „Zimnej wojny” Pawła Pawlikowskiego, a niedawno informacja, że na tzw. krótkiej liście w kategorii filmu nieanglojęzycznego znalazło się „Boże Ciało” Jana Komasy. Również zagraniczne sukcesy aktorskie Bartosza Bieleni, nowe filmy Agnieszki Holland czy Małgorzaty Szumowskiej leczyły nas z prowincjonalnych kompleksów. W bilansie osiągnięć należałoby zaznaczyć pojawienie się nowych obiecujących nazwisk – np. Bartosza Kruhlika, twórcy „Supernovej”, albo Piotra Adamskiego, reżysera filmu „Eastern”. Jeśli jednak jakiś tytuł rzeczywiście wstrząsnął Polską, to nie „Polityka” Patryka Vegi czy „Solid Gold” Jacka Bromskiego, lecz dokument „Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich z ponad 23 mln odsłon na YouTubie. Powstawał on poza systemem, z prywatnych datków, albowiem rok 2019, mimo kilku mocnych uderzeń i prestiżowych laurów, wcale nie był dla polskiej kinematografii tak pomyślny.

Pod względem instytucjonalnym można snuć wizje wręcz katastroficzne. Konsolidacja państwowych wytwórni filmowych w jedno centralnie zarządzane ciało nie wróży dobrze artystycznej suwerenności twórców. Tryb, w jakim odbywało się podejmowanie i wdrażanie tej decyzji, to policzek wymierzony zasłużonym instytucjom i pracującym w nich ludziom. Czarne chmury zawisły nad festiwalem w Gdyni. Majstrowanie urzędników przy programie (najlepszy debiut – wspomniana „Supernova” – o mały włos nie znalazłby się w konkursie) czy przepychanki wokół filmu Bromskiego uświadomiły konieczność przemyślenia tej imprezy na nowo, uczynienia jej całkowicie transparentną i wolną od nacisków politycznych czy środowiskowych.

Dołóżmy do tych zagrożeń coraz większe upolitycznienie Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, które szczególnie daje się we znaki twórcom filmów dokumentalnych. Ale dodajmy też, że był to rok wielu pożytecznych inicjatyw, jak choćby zorganizowanej przez stołeczne Centrum Kultury Filmowej im. Andrzeja Wajdy konferencji i warsztatów poświęconych edukacji audiowizualnej. Bo nawet jeśli film nie jest najważniejszą ze sztuk, to na pewno jest językiem, który może służyć zarówno komunikacji czy ekspresji, jak też zwykłej manipulacji. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Anita Piotrowska / FOT. GRAŻYNA MAKARA
Krytyczka filmowa „Tygodnika Powszechnego”. Pisuje także do pisma „EKRANy”, „Kino” i miesięcznika psychologicznego „Charaktery”. Jest współautorką takich publikacji, jak: „Panorama kina...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]