Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Polska nowa wieś

Jak to możliwe, że w kraju, w którym większość mieszkańców ma chłopskie korzenie, mało kogo obchodzi, co naprawdę dzieje się na wsi?

Reklama

Polska nowa wieś

Polska nowa wieś

06.08.2018
Czyta się kilka minut
Jak to możliwe, że w kraju, w którym większość mieszkańców ma chłopskie korzenie, mało kogo obchodzi, co naprawdę dzieje się na wsi?
Regina Drążek, Brzegi. Zdjęcie pochodzi z projektu fotograficznego GRAŻYNY MAKARY „Wszystkie śluby mojej Mamy”.
Regina Drążek, Brzegi. Zdjęcie pochodzi z projektu fotograficznego GRAŻYNY MAKARY „Wszystkie śluby mojej Mamy”.
W

W ogólnopolskich mediach niedługo ma ruszyć niecodzienna kampania informacyjna. Sfinansuje ją Ministerstwo Rolnictwa, ale treść ma dotrzeć do mieszkańców miast i tych, którzy niedawno przeprowadzili się na wieś. Z opłaconych za publiczne pieniądze komunikatów obywatele dowiedzą się m.in., że na wsi musi czasem zaśmierdzieć obornikiem, maszyny rolnicze hałasują, krowy i kury nie znają pojęcia ciszy nocnej, a pył niesiony przez wiatr z polnych dróg nie musi oznaczać, że ktoś nie posprzątał posesji.

Nonsens? Jak w takim razie nazwać coraz częstsze skargi na zakłócanie porządku, które policja dostaje od świeżo upieczonych mieszkańców wsi, którym po przeprowadzce z miasta zaczyna doskwierać sąsiedztwo gospodarstw rolnych?

„Stop. Wieś – teren pracy rolnika” – plakaty tej treści rozkleja po wsiach od kilku tygodni Dolnośląska Izba Rolnicza, a jej szef Leszek Grala przyznaje,...

16797

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

pyta Autorka - a może właśnie z powodu tych wiejskich korzeni jest to możliwe? korzeni których się lebiody na nich wyrosłe wstydzą i od których się próbują odciąć - bo polska wieś, proszę Państwa, nigdy nie była tak sielankowa i rajska niemal jak niektórzy ją próbowali przedstawiać, malinowo-chruśniakowa, zaciszna i spokojna - ale w dużej mierze zapijaczona, zawistna, nieżyczliwa, dosłownie i w przenośni ciemna i obskurancka, do tego podzielona na bogatych i glon wiejski, wyrobników na pańskim, co tylko potęgowało wspomniane negatywne emocje i zachowania - i taki żywioł na dużych połaciach dawnej RP [skąd owe korzenie...] dominował - mało tego, z tejże wsi największe miernoty i najpodlejsze charaktery doznały dzięki partii i sprzeniewierzeniu się elementarnym zasadom moralnym - tak jak dzisiaj się dzieje - największych i najszybszych awansów społecznych i majątkowych - ich potomstwo głupie nie jest, widzi i reaguje odrazą? swoisty syndrom wyparcia?...

Gospodarczy sukces wsi wynika z dopłat do tej części gospodarki. Żeby realizować dopłaty trzeba innym obywatelom te pieniądze zabrać. Żaden rolnik nie przyzna, że poziom życia zawdzięcza innym podatnikom. Polska wpłaca do UE (w kolejnej 7-latce) ok. 25 mld euro, a otrzymuje z UE ok. 100 mld euro. Z tego 25 mld jest przeznaczone na rolnictwo wytwarzajace 2,6 % PKB. Pozostałe 75 mld jest przeznaczone na infrastrukturę i rozwój kraju poza rolnictwem.

Jeśli ktoś zabiera polskiemu podatnikowi, to nie rolnik ani polski rząd, tylko Komisja Europejska - na rzecz rolnika oczywiście, ale bez pytania go o zdanie. "Kwota wsparcia nie jest związana z wielkością produkcji i ma na celu zapewnienie rolnikom w UE ochrony przed wahaniami cen rynkowych" (z oficjalnej strony "KE i jej priorytety"). Procentowy udział płatności bezpośrednich w budżecie UE wynosi 27% plus 12% na rozwój obszarów wiejskich, co by się zgadzało z podanymi przez pana/panią proporcjami dla Polski. Warto też zauważyć, że pod względem wysokości dopłat w przeliczeniu na hektar Polska jest poniżej europejskiej średniej, w przeciwieństwie do Niemiec, Danii, Francji czy Holandii, co wynika z uzgodnień przedakcesyjnych. Stopniowo miało się zrównywać, ale wiemy, że nigdy się nie zrówna i tych "zaoszczędzonych" pieniędzy nie zobaczy w Polsce nikt inny, choćby nie wiem jak efektywnie przyczyniał się do PKB. Nie bądźmy więc my, miastowi, jak ów wańkowiczowski ksiądz, co zazdrości aptekarzowej lekkiego porodu. A polska wieś, przynajmniej mazowiecka, jaką znam, zrobiła z dopłat naprawdę doskonały użytek.

„Wieś wypiękniała, bo miasto nam zbrzydło – kwituje socjolog prof. Mirosława Marody” Jak mnie leczą takie teksty, gdzie ci ludzie porobili tytuły nie wiem, ale pożytku z tego na pewno nie mamy. Czytając, analizując dane statystyczne dobrze robić to ze zrozumieniem. Owszem miastowi uciekają na wieś, ale tylko na taką zasobną, z dobrą infrastrukturą, dobrze komunikowaną z miastem. Ludzie nie chcą aby do ich domostw zalatywał odór gnoju - czy to dziwne. Przeszkadza on nie tylko miastowym, ale chyba głownie miejscowym nie związanym bezpośrednio z produkcją rolną. Oni doskonale wiedzą, że rolnik umyślnie obchodzi przepisy dotyczące warunków produkcji zwierzęcej, które narzuciła nam unia. Rolnikom się wydaje, że jak sami śmierdzą, to niech reszta wącha i nie marudzi. Śmierdzieć wcale nie musi, ale trzeba nieco grosza temu poświęcić. Wiem co piszę, sam pochodzę z gospodarstwa rolnego. a większość mojej rodziny do dziś się para rolnictwem.

to i w gumofilcach wygląda dobrze. *** E-di-pol-u a jak u ciebie z rustykalną aparycją?

Tekst opowiada jak wygląda nasza wieś oczami mieszczucha. Chłop miał jedną krowę, dokupił drugą i podniósł wydajność o 50%. To prawda, że wieś nam wypiękniała, ale tylko ta bogatsza, przy szosie, najbardziej tej znaczącej. Nie wypuszczamy się na zadupia bo i nie ma poco. Bardzo zabawne jest pokazywać naszego rolnika powożącego zaprzężoną furmanką w konie.To nieprawda, że produkujemy żywność tradycyjnie i zdrowo, technologie produkcji nie ustępują tym zachodnim od wielu, wielu lat, teraz dopiero dysponujemy sprzętem takim samym jak zachodni rolnik. Małe gospodarstwa już upadły, albo upadną niebawem. Jedną przyczyną jest brak następców, a drugą pijaństwo. Od razu widać po zabudowaniach, kto prowadzi duże gospodarstwo, firmę, lub pracuje w mieście. Tych ludzi stać na budowę nowych i remont starych domów. Dostępny dla każdego stal się sprzęt i środki do pielęgnacji obejścia i ogrodów. Nie uprawia się już prawie warzywniaka, kupowanie wychodzi taniej. Proszę się nie rozwodzić nad mentalnym zacofaniem wsi. To prawda, że dostęp do edukacji jest mocno utrudniony, a duży odsetek ludzi z wyższym wykształceniem, dotyczy tylko miejscowości dobrze skomunikowanych z miastem i bogatych. Przed wojną z wykształceniem było jeszcze gorzej, na edukację gimnazjalną mogli sobie pozwolić tylko gospodarze mający więcej jak 20 hektarów ziemi. Nie dziwota, że wśród oficerów nie było synów chłopa, taki gdy dochrapał się szlifów podoficera, to było już coś. Zgadzam się natomiast z tezą o upadku autorytetu księdza i nauczyciela na wsi. Pierwsi od lat robią wszystko by ich nie szanować, drudzy zostali zepchnięci na margines przez państwo. Rażące zaniedbania w edukacji nauczycieli, w ich wynagrodzeniach, do tego wiejski szowinizm, powoduje trwanie przy korycie ludzi o niskich kwalifikacjach i morale, nastawionych na doczekanie emerytury. To jest główną przyczyna kiepskiego startu młodych w walce o dobre liceum czy studia. Mnie tam nikt laurek pisać nie musi, wsiadam w samochód i jadę w zadupie, nie trzeba być wcale wytrawnym obserwatorem, aby zobaczyć co w trawie piszczy.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]